Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 6 stycznia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Właśnie zakończyłam całodniowy maraton filmowy. Rzadko kiedy mam czas coś obejrzeć, więc nadrabiam. A jak wy spędzacie Trzech Króli?

Kowalski popłakiwał cichutko, wtulając się w poduszkę. Przez zatkany noc nie mógł oddychać, a głowa bolała jeszcze bardziej niż wcześniej. Pingwinek wsunął się pod kołdrę. Ciągle było mu zimno.
- Kowalski... - odezwał się pan Frankowski, wchodząc do pokoju. - Płaczesz? Chodź do mnie. - pingwinek usiadł na łóżku i odwrócił się. - Źle się czujesz? - spytał nauczyciel. Kowalski potaknął. - Chodź zjesz coś. Zrobiłem ci budyń śmietankowy. Wiem, że tylko to przejdzie ci teraz przez gardło. Wydmuchaj nos. - pingwinek wziął od pana Frankowskiego chusteczkę, a chwilę potem nauczyciel wsunął mu do dzioba łyżeczkę budyniu. Kowalski skrzywił się, ale przełknął. Wcale nie miał ochoty na jedzenie. Dziesięć minut później miseczka była pusta, a brzuszek pingwinka pełny. Pan Frankowski wsunął mu w skrzydło tabletkę aspiryny.
- Połknij. - poprosił, podając mu kubek z ciepłą herbatą imbirową. Kowalski posłusznie połknął tabletkę, wypił herbatę i ułożył się na poduszce, którą nauczyciel w międzyczasie zdążył ułożyć.
- Mam z tobą zostać? - spytał pan Frankowski, a pi nowinek kiwnął głową w odpowiedzi.
- Poczyta mi pan na głos? - spytał. - Proszę.
- Poczytam. - odparł nauczyciel, wziął książkę z szafki nocnej i usiadł na dywaniku z owczej skóry, tak żeby Kowalski też mógł widzieć tekst, a potem zaczął czytać kolejny rozdział. Nie minęło dużo czasu, a pingwinek usnął.
- Hej Kowalski, jestem! - zawołałam, wchodząc do pokoju. - Jak się... - podniosłam głowę i dopiero wtedy zobaczyłam wujka Janusza, pokazującego mi na migi żebym była cicho. Zdjęłam płaszczyk.
- Śpi? - spytałam już szeptem.
- Tak. Nakarmiłem go, zrobiłem mu herbaty, dałem aspirynę i przeczytałem rozdział książki.
- Dzięki, że się nim zająłeś. Nie sprawiał problemów? Kiedy choruje robi się marudny.
- Nie, skąd. To przecież Kowalski. Chodźmy na dół, niech sobie pośpi. - wujek zamknął za nami drzwi pokoju.
Kowalski obudził się późnym popołudniem. Ból głowy ustąpił, gorączka tez nie była tak wysoka jak rano. Pingwinek przekręcił się na drugi bok.
- Mamo! - zawołał, siadając na łóżku. - Mamo!
- Słucham skarbie. - odezwałam się, wchodząc do pokoju.
- Weźmiesz mnie do łazienki? - Kowalski wyciągnął do mnie skrzydełka. Wzięłam pingwinka na ręce i zeszłam z nim na dół, do łazienki. Posadziłam go na sedesie i odwróciłam się, chcąc mu zapewnić odrobinę prywatności. Kowalski zrobił swoje i wyciągnął skrzydło po papier toaletowy, ale nie mógł dosięgnąć. Wychylił się jeszcze bardziej i o mało nie spadł. Westchnął. Spojrzałam na pingwinka kątem oka i podałam mu kawałek papieru, odwracając wzrok.
- Kowalski, może posiedzisz z nami w salonie? - spytałam. - Widzę po tobie, że już ci lepiej, może zjesz obiad?
- Mogę z wami posiedzieć. - zdecydował pingwinek. - Ale obiadu nie chcę. - pan Janusz i ciocia Jola spojrzeli na mnie, kiedy usiadłam obok nich na kanapie, z Kowalskim w ramionach. Skipper przytulił się do mnie, a Szeregowy uśmiechnął do przyjaciela. Naukowiec posłał mu słaby uśmiech.
- Kowalski, odgrzać ci obiad? - spytała ciocia Krysia. - Mieliśmy zapiekankę z brokułami. - pingwinek pokręcił głową przecząco.
- Nie lubię brokułów. - odpowiedział.
- Ale zapiekanka była pyszna. - dodała ciocia Jola. - Myślę, że będzie ci smakować, a przecież musisz coś zjeść.
- Ale mało. - zgodził się Kowalski. Zapiekanka rzeczywiście okazała się pyszna, a po wypiciu herbaty z sokiem malinowym pingwinek znowu zrobił się śpiący. Obudziłam go pod wieczór. Szykowaliśmy się już powoli do spania, a wujek Romek robił kolację.
- chcesz się pochlapać w wodzie? - spytałam. - Będzie ci się lepiej spało, jak będziesz czyściutki. - Kowalski odparł cos wyrażając zgodę, ale chwilę potem kiedy posadziłam go w wannie, a strugi wody z prysznica dotknęły jego piórek, rozpłakał się. Pingwinek uczepił się mojej reki. Nie miał ochoty na kąpiel, chciał się położyć.
- Mam mydło w oczach. - zaszlochał.
- Jeszcze chwileczkę. - powiedziałam, wycierając mu oczka z piany i otuliłam drżącego z zimna zwierzaka ręcznikiem frotte. Kowalski wtulił się w materiał, który zapewniał mu odrobinę ciepła.
- Chodź do łóżka. Już cię nie będę męczyć. - obiecałam, otulając go kołdrą. - Dobranoc.
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Ja dzisiaj zaliczyłem już kilka spacerów bo choć brzmi to nieprawdopodobnie u mnie spadł ŚNIEG. I jak tak łaziłem po parku rozglądałem się czy jakiś pingwin gdzieś w krzakach się nie czai - to chyba pod wpływem Twojego opowiadania :D Myślałem ze tylko mi nie smakują brokuły, piąteczka Kowalski ;) I życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia.
  • awatar frytki z majonezem.: Spacerkowo. Zimno, ale pogoda całkiem okej ;) A Kowalskiemu dużo zdrowia :)
  • awatar Art et la Vie: No tak, Kowalski trochę marudny się zrobił, ale trzeba mu to wybaczyć bo chory jest biedaczek :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›