Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 3 stycznia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski czekał, niemal wstrzymując oddech. Trwało to strasznie długo. Ciocia Krysia przestawiała jakieś pudła, przeciągała coś po podłodze.
- Mam! - zawołała wreszcie. W prostokątnym otworze pojawiła się jej głowa. Miała rozmazane, ciemne smugi na policzkach. Wyglądała zabawnie, szczególnie z tą triumfalna miną.
- Łap! - powiedziała, zrzucając na dół coś miękkiego i ciężkiego. Pingwinek wyciągnął skrzydełka, łapiąc to co ciocia zrzuciła. To była kurtka! Kurtka pana Frankowskiego! Zapinana na zamek błyskawiczny, uszyta z powycieranej skóry. Czarna. Pachniała kurzem. Pan Frankowski nosił tę kurtkę. Serce Kowalskiego biło mocno, kiedy wsuwał skrzydła w rękawy i zakładał ją na siebie. Była na niego o wiele za duża, ale to nic.
- Kowalski! Trzeba ja najpierw wyczyścić! Jest zakurzona. - ciocia Krysia ostrożnie schodziła po drabinie.
- Nie trzeba. Wcale nie jest brudna. Nawet się nie zakurzyła.
- Bo była schowana do walizki. Ale leżała tyle lat na strychu...
- Jest idealna. - pingwinek uśmiechnął się. Ciocia Krysia odwzajemniła uśmiech, a Kowalski poczuł, że naprawdę ją lubi.
- Trzymaj, znalazłam jeszcze książki i zdjęcia. - podała pingwinkowi trzy tomy jakiejś powieści i kopertę ze zdjęciami. Kowalski zdjął z siebie kurtkę i odłożył ja na bok razem z książkami. O wiele bardziej interesowały go teraz zdjęcia.
- A może zostawisz oglądanie tego na później? - spytała ciocia Krysia. - Nie jedliśmy deseru. - pingwinek kiwnął głową.
Popołudnie minęło Kowalskiemu na przeglądaniu fotografii z panem Frankowskim i czytaniu jego książek, a wieczorem siedliśmy wszyscy razem przed telewizorem. Gosia wsunęła płytę do odtwarzacza. Chcieliśmy obejrzeć jakiś dobry horror, a ”Czarnego młyna” nie widziało żadne z nas. Szeregowy szybko usnął i bardzo dobrze, bo film był naprawdę straszny. Kowalski przytulił się do mnie, ale to nie wystarczyło i chwilę potem pingwinek siedział mi na kolanach, uczepiony mojego szlafroka. Skipper siedział sztywno, wciśnięty w kanapę. Serce biło mu mocno, ale pingwinek nie mógł oderwać wzroku od ekranu. Nie mógł powiedzieć, ze nie chce z nami oglądać, bo to byłby wstyd przed podwładnymi. Kto jak kto, ale on nie powinien się bać. Skipper zamknął oczy i złapał mnie mocno za rękę. Tylko Rico wpatrywał się w ekran telewizora z całkowitym zafascynowaniem. Jego nie ruszało nic.
Najgorzej było kiedy zrobiło się późno. Pingwiny już dawno powinny spać, ale ani Skipper, ani Kowalski nie chcieli zostać w pokoju sami. Oboje w końcu usnęli na kanapie w salonie.
Kowalski przebudził się w środku nocy. Musiał pójść do łazienki, ale przecież sam nie zejdzie na dół.
- Szefie, śpisz? - odezwał się pingwinek. - Szefie?
- Mmm... - usłyszał w odpowiedzi. Skipper poruszył się.
- Pójdzie Szef ze mną do łazienki? - odważył się spytać Kowalski.
- Oj, nie róbcie sobie żartów, Kowalski. - pingwinek zwinął się w kłębek na łóżku, a po namyśle wpełzł pod kołdrę. Kiedy był małym pingwinkiem, zawsze wydawało mu się, że pod kołdrą jest bezpiecznie. Odwrócił się plecami do okna. Powinien był zasunąć zasłonki. Teraz miał wrażenie, jakby ktoś przyglądał mu się z mroku za szybami. Minuty mijały strasznie powoli, z wnętrza domu nie dobiegał najlżejszy nawet szmer. ”Szkoda, że nie mogę zasnąć.” pomyślał Kowalski, wciskając głowę pod poduszkę. Gdyby zasnął i obudził się jutro, wszystko na pewno byłoby dobrze. Zawsze tak jest - kiedy człowiek się budzi świat wygląda lepiej. Skipper wpatrywał się w ścianę. Bał się, ale sam też chciał do łazienki i... Pingwinek usiadł na łóżku.
- Idziecie? - spytał, wyciągając skrzydło do Kowalskiego.
schody skrzypiały, kiedy pingwiny schodziły na dół, mocno ściskając się za skrzydła. Kowalskiemu mocno biło serce. W domu było tak ciemno i tak strasznie. Oboje stanęli jak wryci kiedy w korytarzu coś błysnęło, a potem z łomotem uderzyło o podłogę. Kowalski krzyknął wystraszony, a chwilę potem dołączył się do niego Skipper. Przywódca bał się, ale wiedział, że w razie ewentualnego zagrożenia będzie bronić przyjaciela własną piersią.
- Kowalski? - odezwałam się, wychodząc na korytarz, a zaraz za mną z pokoju wyjrzała Gosia.
- Czarny młyn pożarł dorosłych i as teraz też pożre! - krzyknął ze strachu pingwinek. Skipper podbiegł do mnie i wyciągnął skrzydełka. Wzięłam go na ręce i mocno przytuliłam. Kowalskim zajął się pan Frankowski.
- Nie chcę wracać na górę. - powiedział Kowalski.
- Spokojnie. Już się nie ma czego bać. Chodź, będziesz spał z nami w pokoju. Ze mną i z ciocią. - odpowiedział nauczyciel. - Nie bój się. Nic ci się nie stanie. Już, w porządku? - Kowalski pokiwał głową.
- Jeszcze tylko muszę do łazienki. - odpowiedział.
  • awatar ♥Szkielet♥: Mega jest ten obrazek, nawet nie to co pisze pod nim tylko ten obrazek . :)
  • awatar Zwierzostwór: Lubię pingwiny także Twoje opowiadanie też polubię :D
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Z ciekawości sprawdziłem czy jest horror pt. "Czarny młyn". Wyskoczył mi jakiś 3-minutowy filmik na YT, obejrzałem go i nie żałuję, bardzo fajny jest, polecam :D "kiedy człowiek się budzi świat wygląda lepiej" - prawda :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›