Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 29 stycznia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Było już po północy i pingwiny od dawna spały. Ja nie mogłam usnąć, poza tym następnego dnia była sobota i nie musiałam iść do szkoły. Siedziałam w salonie przed telewizorem, ale podniosłam głowę widząc kątem oka Skippera, stojącego w drzwiach salonu.
- Nie śpisz? - spytałam. Pingwinek pokręcił głową, podszedł do mnie i wdrapał się na fotel. - Coś się stało?
- Słuchaj, ja... - zaczął niepewnie Skipper. - Ja mam krew w moczu. - spojrzałam na pingwinka.
- Skipper... - zaczęłam, ale nie powiedziałam nic więcej. Widziałam, że pingwinek naprawdę się denerwuje. Po policzku Skippera spłynęła łza, oczka się zaszkliły.
- Ale nie płacz. - powiedziałam, biorąc go na kolana. - Spokojnie. - pingwinek zaszlochał. Czułam, ze serduszko bije mu mocno. - Skipper, proszę. Posłuchaj, ja zadzwonię do pani Oli i przejdziemy się do przychodni. Na pewno nic ci nie będzie, nie denerwuj się. I proszę, nie płacz. Chodź, zadzwonimy, a potem oboje pójdziemy spać, dobrze? - chwilę potem stałam w przedpokoju ze słuchawką przy uchu. Skipper stał obok mnie, wpatrzony w podłogę.
- Słucham? - usłyszałam panią Olę.
- Przepraszam, ze niepokoję o tej porze. - zaczęłam.
- Nic się nie dzieje. Bez powodu byś mnie nie budziła. Co się stało? - jak najdokładniej wytłumaczyłam w czym problem. - Jutro na dziesiątą jesteście umówieni do mnie do przychodni. - powiedziała pani Ola. - Zrobimy badania i pomyślimy co dalej. Dobranoc.
- Dobranoc. - odpowiedziałam. - Chodź do lóżka Skipper. - położyłam pingwinka w łóżku i przykryłam kołdrą. - Nie denerwuj się. I staraj się zasnąć. Ja też już się kładę. - Skipper zwinął się w kłębek i przytulił do siebie kocyk. Był przekonany, ze nie da rady usnąć, ale w końcu oczka mu się zamknęły.
Pingwinek zbudził się walcząc o oddech. Cały był spocony i jeszcze drżał. O matko. Usiadł wyprostowany. za oknem ciągle było ciemno. Zerknął na budzik elektroniczny - druga. Przespał niespełna dwie godziny. Skipper starał się uspokoić, ale naszło go na wymioty. Zdenerwowanie zrobiło swoje. Pingwinek zerwał się z lóżka i pognał do łazienki. Żołądek podchodził mu do gardła i zgiął się wpół. Jego ciało nie było w stanie dłużej tolerować takiej liczby wrażeń i Skipper zwymiotował, pochylając się nad sedesem. Zajrzałam do łazienki i przyklęknęłam przy nim, podsuwając mu stołeczek. Delikatnie objęłam pingwinka ramieniem, a Skipper spojrzał na mnie.
- Jeśli masz jeszcze wymiotować, to spokojnie. Przytrzymam cię. - jedną ręką obejmowałam jego ramiona, a drugą podtrzymywałam głowę. Pingwinek niezdarnie spróbował mnie odepchnąć, ale znowu zwymiotował... i znowu. Ile to jeszcze będzie trwać? Nawet kiedy żołądek miał już pusty, nachodziło go na wymioty. To wszystko było po prostu zbyt potworne. W końcu Skipperowi udało się uspokoić. Oparł się o klapę od sedesu. Ledwie trzymał się na nogach - takie wymioty są strasznie wyczerpujące. Puściłam go i podałam chusteczkę. Potem poszłam po szklankę wody.
- Nie możesz się tak denerwować. - powiedziałam. Pingwinek napił się i przytulił do mnie mocno.
- Nie mogę nic na to poradzić. - westchnął… - Nie odsyłaj mnie do pokoju. - poprosił. - Nie chcę zostać sam, nie wiem co się dzieje.
- Nie odeślę. - obiecałam. Usiadłam pod ścianą i objęłam Skippera ramieniem. Pingwinek wtulił się we mnie. Do łazienki zajrzał Kowalski, patrząc na mnie z niepokojem.
- Coś nie tak z Szefem? - spytał szeptem.
- Nic się nie dzieje, idź spać. - odpowiedziałam. - Skippera boli brzuszek, to wszystko. - Kowalski patrzył na mnie nie do końca przekonany. - Naprawdę, już wszystko dobrze.
- No, to... Ja pójdę spać. - pingwinek posłał mi promienny uśmiech i wrócił do siebie, ciągnąc za sobą kocyk. Przeniosłam wzrok na Skippera. Pingwinek ciągle wciskał dziób w moją piżamę, ale oddychał już spokojniej. Pogładziłam go po piórkach.
- Chodź. - wzięłam Skipper na ręce i poszłam z nim do pokoju. - Chcesz jeszcze wody? - pingwinek pokręcił głową. - No to kładź się. - Skipper zwinął się w kłębek na łóżku, a ja położyłam się obok niego. - I staraj się usnąć. - poprosiłam.
  • awatar *Mordka*: Napewno z Skipperem będzie dobrze ;)
  • awatar Seiti: Ty to masz pomysły. Krew w moczu.. Ciekawe, co mu zafundujesz, oby nic poważnego.
  • awatar Hanti: Też mam nadzieje że to nic wielkiego. Reszta drużyny by sobie bez niego nie poradziła :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›