Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 23 stycznia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Godzinę później doszliśmy wreszcie do placu, gdzie mieliśmy się spotkać z resztą grupy. Było już czterdzieści minut po czasie.
- No, raczyła się zjawić. - rzuciła Olka, widząc nas. Zapatrzyłam się w śnieg.
- Nie wiesz co to jest punktualność? - wykrzywiła się Iris.
- Zamknij się! Stul pysk! - Skipper podniósł głowę, słysząc Kowalskiego. Skrzydła pingwinka zacisnęły się w pięści. - Nie macie prawa mówić w ten sposób do Kasi. Nie macie prawa jej poniżać i gnębić. Czepcie się lepiej siebie, bo nie dorastacie jej do pięt. - skrzydła Kowalskiego drżały. Skipper i Rico popatrzyli po sobie. Pan Frankowski podszedł do mnie.
- Co się stało? - spytał nauczyciel.
- Pan ją musi kultury nauczyć. Ja i jej pingwiny. - odezwała się Iris. Po policzkach na nowo popłynęły mi łzy. Znowu się rozpłakałam.
- Zamknij buzię Iris! - krzyknął pan Frankowski i przytulił mnie. - No już... Powiedz, co się stało. - wciąż szlochałam.
- Przesadziłyśmy? - szepnęła Ewka do Agnieszki.
- Co ty! Nie widzisz, że ta małpa próbuje w nim wzbudzić litość? - nauczyciel objął mnie ramieniem i poprowadził w stronę hotelu. Skipper wziął Kowalskiego za skrzydło.
- Nieźle. - powiedział. - Obrona pierwszego sortu.
- Dzięki. - naukowiec wyrwał skrzydło ze skrzydła przywódcy.
- Co jest Kowalski? - spytał Skipper, podbiegając do niego.
- Nic, naprawdę. Mam ochotę na jeszcze jedno ciastko.
- Masz u mnie to ciastko. I to takie mega. - uśmiechnął się Skipper. Kowalski odwzajemnił uśmiech.
Po kolacji, której nie byłam w stanie zjeść, pan Frankowski wyprawił chętnych na Kopiec Kraka, a mi pozwolił wziąć prysznic i posadził mnie na wersalce w swoim pokoju. Pingwiny wygonił na korytarz, mówiąc, że musi ze mną porozmawiać.
- Opowiedz mi co się stało. - poprosił siadając obok mnie.
- One wszystkie... - zaczęłam, ale głos uwiązł mi w gardle. Wujek podał mi szklankę wody o smaku cytryny i mogłam mówić dalej dopiero po kilku łykach
- Jak długo to trwa? - spytał nauczyciel, kiedy skończyłam.
- Parę miesięcy. - odparłam.
- Dlaczego nie poprosiłaś nikogo o pomoc?
- Nie chcę niczyjej litości. - warknęłam. - Wujek objął mnie.
- Może gdyby twoja mama tu była... - zaczął. Zesztywniałam i zerwałam się z wersalki.
- Ja nie mam matki! - wrzasnęłam. - Zostawiła mnie i odeszła w cholerę, kiedy miałam trzynaście lat! Od tamtej pory muszę sobie radzić! A może ja wcale nie chcę! Mnie nikt nie spytał o zdanie! - pingwiny czuwające pod drzwiami pokoju popatrzyły po sobie. Skipper odwrócił wzrok.
- Ma rację. - powiedział. - mieszkamy z nią, karmi nas, a my nigdy jej w niczym nie pomogliśmy. Nigdy się nie odwdzięczyliśmy. A przecież tyle dla nas robi. Ile to razy opiekowała się nami, kiedy byliśmy chorzy.
- Musimy zacząć jej pomagać. - dodał Kowalski. - Zróbmy grafik gotowania i sprzątania. I mycia naczyń.
- Zacznę sprzątać zabawki. - odezwał się Szeregowy. - Nikt nie będzie musiał za mnie tego robić. - Rico wybełkotał coś po swojemu. Pingwiny uśmiechnęły się do siebie.
- A na razie mam całkiem niezły pomysł. - dodał Kowalski. - Wybierzemy się do kwiaciarni.
- Wujku, mogę się przenieść na noc tutaj? - spytałam. - Nie chcę zostać sama. I nie obchodzi mnie co powiedzą na ten temat inni.
- Zrobimy tak, ja przeniosę się do ciebie, a pingwiny położymy tutaj. - zdecydował pan Frankowski. - Poradzą sobie. To dzielne zwierzaki.
Skipper wziął głęboki wdech i zastukał w drzwi pokoju nauczyciela. Potem bezceremonialnie wpakował się do środka. Rico podał mi małą doniczkę w celofanie, z której wychylała się czterolistna koniczynka.
- My... Przepraszamy. - odezwał się Skipper. Spojrzałam na niego.
- Byliśmy dla ciebie okropni. - wytłumaczył Kowalski. - Obiecujemy częściej ci pomagać. Ustaliliśmy grafik gotowania, zmywania i sprzątania. Będziesz t robić w piątki, bo wtedy masz najmniej zajęć. W soboty dzielimy się obowiązkami. - powiedział. - Może być?
- Przepraszamy. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że prowadzenie domu, to takie skomplikowane zajęcie. - powiedział Szeregowy. - I jeśli będziesz potrzebowała pomocy...
- Dziękuję chłopcy. - odpowiedziałam, tarmosząc Rico po piórkach. - A co ma symbolizować ta koniczynka?
- Nowy początek. - odpowiedział Skipper.
  • awatar Hanti: Czasami dobrze się jest wypłakać. Zapomnieć o dawnych przykrościach i nie dać za wygraną. Wsparcie rodziny i przyjaciół bardzo pomaga :).
  • awatar Zakira Luna: Czasem dobrze się oczyścić i powiedzieć co leży nam na sercu- tylko w ten sposób można coś zmieni :)
  • awatar frytki z majonezem.: Czasem trzeba tak po prostu pozwolić popłynąć łzom... A pingwiny zachowały się fantastycznie :D Jestem z was dumna chłopcy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›