Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 20 stycznia 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Pomagaliście mi wybrać bransoletkę, pamiętacie? Po długich godzinach rozmyślań i zastanawiania się... w końcu kupiłam obie! Obie są cudowne i wyglądają dokładnie tak jak na zdjęciach. Do tej czarnej przypięłam moją gitarkę Trace i jutro wybiera się ze mną do szkoły. abc.atlant.pinger.pl/m/27013063 Ale nie przedłużamy, lecimy, bo rozdział czeka.

Skipper wyjął latarkę z torby.
- Idziecie? - spytał, zerkając na kolegów. - Czy macie stracha? - Kowalski i Rico pokręcili głowami przecząco.
- Ja zostaję. - odparł Szeregowy. - Nie chcę szukać duchów.
- Jak wolicie. - pingwiny wyszły na pusty korytarz. Było już dawno po kolacji i wszyscy siedzieli w swoich pokojach. Skipper oddał latarkę Kowalskiemu. Wolał mieć wolne skrzydła.
- Daje jasne światło przez godzinę. - zaraportował naukowiec.
Weszli po schodach i po chwili stanęli przed wejściem na strych. Zazwyczaj duchy siedziały właśnie tam. Skipper przekręcił klucz (który zwinął z recepcji) i pchnął drzwi. Otworzyły się powoli, ukazując mroczne wnętrze. Rico przez chwilę szukał włącznika światła. Wreszcie, z cichym pstryknięciem, zapaliła się słaba żarówka. Kowalski włączył latarkę, zamknął drzwi i wolno ruszyli, nawet nie szukając kolejnych włączników świateł. Minęli schodki. Obeszli dużym łukiem plastikowy szkielet, wiszący na stojaku i weszli między sterty pudeł, piętrzących się pod dach i rzędy starych mebli pokrytych grubą warstwą kurzu. mogli zajrzeć za te meble, ale tam światło latarki nie okazywało się zbyt słabe, by rozproszyć cienie. Przestali więc się rozglądać i po prostu szli przed siebie. Dotarli do komórek usytuowanych po obu stronach strychu. Światło latarki migotało w szczelinach między deskami, ale pingwiny nie miały najmniejszej ochoty sprawdzać co tam jest. Dalej stały tajemnicze pionowe walce wysokości dorosłego człowieka. Doszli do zakrętu. Pingwiny spojrzały na siebie, jednocześnie westchnęły i weszły za zakręt. Powoli szły dalej, nie zerkając już nawet w bok. Zrobiło się wyraźnie zimniej. Skipper spojrzał na Kowalskiego.
- Na mój gust dwanaście stopni i temperatura powoli spada. - powiedział pingwinek. Rzeczywiście, ich oddechy zamieniały się w parę.
- Wie Szef, nie mogę się zmusić do kolejnego kroku... - dodał Kowalski.
- Ani ja. - wybełkotał Rico. Z lewej strony, na wprost okna, było dziwnie jaśniej, jakby niewidzialna żarówka wisiała w powietrzu nad podłogą. Światło wydobywało z ciemności coś z prawej strony strychu. Pudła, deski i fragmenty mebli ułożono tak, że sięgały niemal kalenicy dachu.
- Jedenaście stopni. - zameldował Kowalski. - Przed nimi, dokładnie pośrodku strychu dało się zauważyć niewyraźne, słabe rozbłyski. I nagle pojawiły się trzy postacie utkane z niebieskawego dymu. Starszy mężczyzna z brodą, w staroświeckim garniturze i dwie kobiety. Jedna z nich była wyraźnie starsza, mogła być matką tej drugiej. Pingwiny zastygły oniemiałe. Kowalski upuścił latarkę, wrzasnął i rzucił się do wyjścia. Słyszał za plecami przyjaciół. Nie oglądając się, pingwiny wypadły na schody i zatrzasnęły za sobą drzwi. Zbiegły na parter i zatrzymały się dopiero w holu. Skipper pochylił się, próbując złapać oddech.
- Nie wejdę tam nigdy więcej. - powiedział Kowalski, próbując powstrzymać drżenie skrzydeł. Skipper poparł go skinieniem głowy.
Dochodziła północ i pingwiny już od dawna spały, wyczerpane przygoda na strychu i wystraszone tym co zobaczyły. Przekręciłam się na bok, układając się w wygodnej pozycji podniosłam głowę. Na wersalce obok Skipper kulił się pod kołdra, pochlipując w poduszkę.
- Skipper... - szepnęłam. - Skipper, co się dzieje? - pingwinek odwrócił się i spojrzał na mnie oczkami lśniącymi od łez. - Chodź do mnie. - Skipper wygrzebał się spod kołdry i wgramolił do mnie na łóżko. - No, słucham.
- Nie wzięłam z domu kocyka. - pożalił się pingwinek. po policzku spłynęła mu łza. Przytuliłam go mocno.
- To tylko dwie noce. - spróbowałam pocieszyć Skippera.
- Nie usnę. - pingwinek zaszlochał mi w piżamę. Spojrzałam na pozostałą trójkę. Kowalski tulił do siebie swój kocyk, skrzydło Szeregowego też zaciskało się na polarze.
- Już nie płacz. - szepnęłam. - Kładź się obok mnie. - Skipper pociągając nosem wsunął się pod kołdrę, ściskając mnie za rękę. Wtulił się w poduszkę.
- A jak tam wasze polowanie na duchy? - zagadnęłam.
- Wolisz nie wiedzieć. - odparł Skipper. - Albo mi się zdaje, albo przy obiedzie twierdziłaś, że duchy nie istnieją.
- Od powrotu ze strychu jesteście nadzwyczaj cicho. I ciągle szepczecie między sobą. Więc jednak coś widzieliście.
  • awatar Torisska: Cześć jestem Wiki i jestem nowa . Będzie mi miło jak wejdziesz na mojego bloga
  • awatar D.Blogerka: Dobree :) Zdjęcie Skippera the best . Zapraszam do siebie.
  • awatar Stajenne Świry: Przypominam, że czekam, aż wydasz książkę :3 :D #Aramisowa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›