Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 stycznia 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
W Krakowie byliśmy po dziewiątej. Jeszcze dzisiaj planowane było zwiedzanie, nic więc dziwnego, ze trzeba było wcześniej wstać. Najpierw skierowaliśmy się oczywiście do hotelu, gdzie mieliśmy nocować. Szeregowy przyglądał się jak pan Frankowski rozmawia z recepcjonistą.
- Dzień dobry. - nauczyciel podszedł do lady. - Powinniśmy mieć rezerwację. - recepcjonista przejrzał księgę gości.
- Nie było żadnej rezerwacji. - powiedział wreszcie. - Ale jesteście jedynymi gośćmi, więc znajdzie się miejsce.
- Jak to? Nikogo poza nami nie ma?
- Ten dom jest niesamowity. - westchnął Kowalski. - Musimy go zwiedzić. - dodał, łapiąc Szefa za skrzydło.
- Myślicie, że są w nim duchy? - odpowiedział pytaniem Skipper.
- Mówiłem wam, że duchy nie istnieją. - upomniał ich nauczyciel. Dziewczyny znowu zaczęły szeptać.
- Co za tandeta! - Kim kopnęła  futrynę. - Kto tu robił wystrój? Frankenstein? - recepcjonista wziął klucze od pokoi i wyszedł zza lady.
- Właściwie krążą plotki... - zaczął. - Że to miejsce jest nawiedzane  przez całą chmarę duchów, a prawdę mówiąc jest tylko jeden. - pingwiny wymieniły spojrzenia. - Ebenezer, pierwszy właściciel hotelu. Był nim do czasu aż postradał zmysły. Podobno nadal uważa, że te dom należy do niego i wprost nie znosi gości. - Kowalski nerwowo przełknął ślinę. - Mamy pokoje jedno, dwu i trzyosobowe. mężczyzna przeszedł do konkretów. - To może niech się podzielą. - zrobiło się małe zamieszanie. Dziewczyny krzyczały, piszczały i minęło strasznie dużo czasu zanim podzieliły się na grupki. chłopakom poszło o wiele szybciej. No cóż, było ich tylko trzech. Pan Frankowski stanął obok mnie.
- A ty? - odezwał się, patrząc na przekrzykujące się dziewczyny.
- Ja z pingwinami. - odpowiedziałam. - Możemy liczyć na pokój dwuosobowy? - nauczyciel kiwnął głową.
Wreszcie wszystkim udało się podzielić i pan Frankowski rozdał nam klucze do pokoi. Otworzyłam drzwi pokoju numer czternaście i wpuściłam do środka pingwiny. Rozejrzałam się. W pokoju stały pod kątem prostym dwie wersalki, pośrodku stolik z dwoma krzesłami. Po prawej były drzwi do łazienki. Na ścianie obok wisiał telewizor plazmowy. Do środka zajrzał pan Frankowski.
- Za pół godziny wyjeżdżamy do Kopalni Soli w Wieliczce. - poinformował nas. - Bądźcie gotowi. - kiwnęłam głową.
- Dobrze, będziemy. - uśmiechnęłam się do nauczyciela.
- Sprawdzimy czy mamy kablówkę? - spytał Skipper, łapiąc za pilota i wdrapał się na wersalkę. - Pełen wypas. - stwierdził po chwili, przeskakując kanały. Wkopałam torbę pod łóżko i siadłam obok pingwinka.
- Pokaż, co jest do oglądania? - spytałam, przejmując pilota.
Zwiedzanie Kopalni Soli w Wieliczce miało zająć trzy i pół godziny. Szliśmy podziemną trasą turystyczną, co chwilę zatrzymując się w najróżniejszych salach, żeby młody chłopak, który nas oprowadzał mógł się pochwalić wiedzą. Miałam dosyć już po godzinie. Skipper dyskretnie rozglądał się za toaletą, a kiedy zwiedzanie wreszcie się skończyło, pierwszy skierował się do łazienki. Odprowadziłam go wzrokiem.
- Ta wycieczka to jednak niewypał. - westchnęłam, siadając na krześle w restauracji gdzie jedliśmy obiad.
- E, nie jest tak źle. - odparł Skipper.
- Wracajmy do domu. - poprosiłam cicho, ale nic więcej nie powiedziałam, bo przede mną stanął talerz z kotletem mielonym, frytkami i surówką. Wzięłam widelec.
- Będziesz polować z nami wieczorem na duchy? - spytał Skipper, wkładając frytkę do dzioba.
- Raczej nie. - odpowiedziałam. - Ale dzięki za propozycję. Poza tym wujek mówił, że duchów nie ma. - dodałam.
- Jeszcze będziesz mówić co innego. - stwierdził pingwinek.
- Co będziemy zwiedzać po obiedzie? - spytał nagle Kowalski. Wyjęłam z torby program wycieczki.
- Po obiedzie? Stara żydowska dzielnica Kazimierz. Powrót do hotelu planowany na dwudziestą, na kolację. - pingwinek westchnął. - Zmęczony jesteś? - potaknięcie. - Ja też. Marzę o wygodnym łóżku. - przeciągnęłam się.
- Zbieramy się załogo! - zawołał wesoło pan Frankowski. - Czeka na nas dzielnica Kazimierz!
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Spadło więcej śniegu i pingwiny od rana bawią się na dworze. Szeregowy wypatrzył na drzewie baraszkujące wiewiórki i wyprosił ode mnie orzechy. Powiedział, że będzie je karmić. Tak jakby wiewiórki nie radziły sobie same.
IMG_0402.JPG

Kowalski i Skipper odkryli przyjemność jaka wiąże się ze wspinaczką górską i łażeniem po choinkach. Ponownie wyrażam moje zdziwienie, że pingwinom nie przeszkadzają kłujące igiełki. Przecież to średnio przyjemne.
IMG_0406.JPG

Kowalski za to wziął się za lepienie bałwana. On twierdzi, że to nie jest wcale jego inicjatywa, ze Szeregowy go zmusił, bo jemu samemu nie chciało się toczyć kuli. Ale mnie nie oszuka, widać, że dobrze się bawi.
IMG_0407.JPG
  • awatar SugarFirefly: Ostatnie foto świetne :D Chłopak pełen zapału XD
  • awatar Pinkamena Dine Pie: Widać, że u pingwinów też spadł śnieg :D
  • awatar Kate - Writes: @Peddie SharpeeE ♡: Nie kupiłam ich, tylko miałam w Kinder Niespodziankach. Ale już ich nie ma, w sprzedaży z jajkami były rok temu. Ewentualnie można szukać na allegro albo olx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›