Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 18 stycznia 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Chłopaki! - zawołałam, stojąc przy drzwiach wejściowych. - Wszystko wzięte? - spytałam.
- Nie! Czekaj! - usłyszałam Kowalskiego. Pingwinek wybiegł z pokoju ze swoim kocykiem w skrzydle. Otworzyłam torbę, Kowalski wepchnął kocyk do środka i można było wychodzić. Po drodze na przystanek autobusowy nie milkły wesołe śmiechy i rozmowy. Ja szłam przed siebie ze wzrokiem wbitym w chodnik.
- Hej... - Skipper zastąpił mi drogę. - Nie cieszysz się, że jedziemy do Krakowa. - bardziej stwierdził niż zapytał.
- Nie bardzo. - odparłam, mijając pingwinka.
- Ale czemu? - do rozmowy wtrącił się Szeregowy. - Wujek Janusz mówił, że tam będzie fantastycznie. Codziennie zwiedzanie, włóczenie się po mieście, a po obiedzie mnóstwo czasu wolnego. Poza tym każdy by się cieszył z dodatkowych trzech dni wolnych od szkoły.
- No i ten hotel, w którym straszy. - dodał Kowalski.
- Może i bym się cieszyła, gdyby na tę sama wycieczkę nie jechały panny jesteśmy-najlepsze-na-świecie, a mianowicie Iris, Ewka, Agnieszka i cała czereda innych, które jedyną rozrywkę czerpią z uprzykrzania mi życia, które byłoby doskonałe, gdyby nie te wiedźmy. - wypaliłam.
- Oj, na pewno nie będzie tak źle. - pocieszył mnie Skipper.
- O, a ta co tu robi? - rzuciła Iris, kiedy dotarliśmy na miejsce.
- Zmieniłam zdanie, wracamy. - powiedziałam, odwracając się na pięcie, ale Skipper złapał mnie za płaszczyk.
- Takie jak ty nie zasługują na... - dodała Ewka, ale przerwała, tracąc wątek. - Jesteś żałosna.
- Jeśli ktoś jest żałosny, to wy. - wypalił natychmiast Skipper. - Wy wszystkie. Wymalowane lalunie, skrywające wredne gęby pod toną makijażu! Znęcajcie się na kimś swojego pokroju, bo nie dorastacie Kasi do pięt! - pingwinek chciał dodać coś jeszcze, ale zatkałam mu dziób.
- Już nie żyjesz. - powiedziała Kim.
- Dzień dobry! - zawołał pan Frankowski, idąc chodnikiem w naszą stronę. - Widzę, że jesteśmy w komplecie. Humorki dopisują? Autobus będzie lada chwila. - niedługo potem rzeczywiście przyjechał autokar. Nie mogłam już tak po prostu wrócić do domu. Z westchnieniem opadłam na fotel i wyjrzałam przez okno.
- Dzięki Skipper. - powiedziałam. - Co ja bym bez ciebie zrobiła?
- Musisz nauczyć sama się im odcinać. - odparł pingwinek.
- Droga młodzieży! - odezwał się pan Frankowski, kiedy autobus ruszył. - Przed nami cztery godziny jazdy!
Siedziałam na swoim miejscu, usiłując nie zwracać uwagi na rozmowy dziewczyn. O mnie, bo o kim mogłyby mówić? Kowalski położył mi skrzydło na ramieniu.
- Muszę natychmiast do toalety. - szepnął z zażenowaniem pingwinek. - Nic na to nie poradzę. - dodał nerwowo. Potrzeba do ubikacji strasznie Kowalskiego rozpraszała.
- Przygotujcie się do postoju! - pan Frankowski wstał z miejsca. - Zrobimy przystanek, żeby coś zjeść. - nauczyciel uśmiechnął się do mnie i mrugnął porozumiewawczo.
- Przynajmniej jeden problem się rozwiąże. - powiedziałam, tarmosząc Kowalskiego po piórkach. Autokar stanął przy pizzerii... w samym środku lasu. Wstałam z fotela i pierwsza wysiadłam z autobusu, a zaraz za mną pingwiny. Z sąsiednich miejsc słychać było szepty. Weszłam do restauracji i stanęłam przy ladzie, biorąc Kowalskiego na ręce.
- Przepraszam... - odezwałam się. - Jest tu toaleta?
- Tak, za budynkiem. - odpowiedział mężczyzna.
- No, to biegnij Kowalski. - postawiłam pingwinka na podłodze, a on pobiegł na tyły pizzerii, ale widząc rozpadający się wychodek, zszedł ze wzgórza, zagłębiając się w las. Chwilę potem obejrzał się. Miejsce jednak nie wydawało mu się odpowiednio oddalone na załatwienie potrzeby, więc odszedł jeszcze kawałek i dopiero przykucnął. Jeden problem z głowy.
- Jaką zamówiliście pizzę? - spytał pingwinek, wracając do nas.
- Z szynką i pieczarkami i drugą z kurczakiem. - odpowiedziałam. - Siadaj. Zaraz powinna być, obsługa tu jest szybka. - rzeczywiście, obsługa się uwinęła i chwilę potem stanęły przed nami talerze z pizzą. zabraliśmy się za jedzenie.
- Jak ona to robi, ze je i nie tyje? - westchnęła Ewka, patrząc na mnie ze swojego miejsca kilka stolików dalej.
- Nie podziwiaj jej, bo się zarazisz głupotą. - odparła Kim. - Skup się na naszej zemście.
 

abc.atlant
 
IMG_0447.JPG

Dzisiaj przyszło moje zamówienie z Oriflame i przyszło mi do głowy, że wypadałoby się podzielić radością. Kosmetyki z serii Pure Natural - Natural Secrets to jedyne kosmetyki marki Oriflame, które zamawiam. Reszta albo mnie uczula, albo jest do niczego (tylko i wyłącznie w moim mniemaniu, jeśli ktoś uważa inaczej, ma do tego święte prawo). Z tej serii miałam już żel pod prysznic, krem do rąk i mydełko (o zapachu maliny)i krem do twarzy (brzoskwiniowy), teraz zamówiłam sobie krem do rąk i ciała o zapachu lawendy i figi. Sam krem określiłabym raczej mianem masła - jest bardzo gęsty i zbity, co dla mnie jest plusem, lubię masełka do ciała. Jest do tego jasnofioletowy i pięknie pachnie - czuć w nim właśnie lawendę i figę, zapach jest cudnie naturalny i konkretny. Wygląda jak lody, gdybym mogła to bym zjadła. Cóż, ja już jestem kupiona, przez sam zapach i wygląd. Zobaczymy jeszcze jak będzie się go używać.
IMG_0449.JPG
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›