Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 8 września 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate - Writes: Co by było gdyby pingwiny były malutkie?
Z tego pytania zrodziła się seria krótkich opowiadań zajmujących jedną stronę A4 każde. Bardzo podobało mi się kombinowanie jak mogłyby się zachowywać pingwiny jako maluszki. Jutro dodam pierwsze z nich i będą się one pojawiać co jakiś czas.

Kowalski od dzieciaka sprawiał wrażenie najbardziej pojętnego i najmądrzejszego. Jako pierwszy z całej czwórki nauczył się jedzenia nożem i widelcem (oczywiście tą wersją dla dzieci, gdzie ja bym mu dała prawdziwy nóż?) i korzystania z toalety. Od małego interesował się otaczającym go światem i wszystkim co działo się wokół niego. Lubił uczyć się dodawania, rysować i wymyślać niestworzone przedmioty. Nie raz dochodziło też do katastrofy, bo na przykład wkładał skrzydło do gorącej wody, żeby zobaczyć co się stanie. To akurat było niefajne. Od początku jego przygody z normalnym jedzeniem nie lubił brokułów. Zawsze krzywił się na ich widok. Kiedy chciał żeby mu coś kupić, coś dla niego zrobić robił oczka zbitego pieska i ten zwyczaj został mu do dzisiaj. No i wstydził się powiedzieć, kiedy coś nabroił (co akurat też mu zostało).

Rico - taki sam mały psychopata jak w jego dorosłej wersji. Mały awanturnik, pan obrażalski, uważał że wszystko, absolutnie wszystko mu wolno. Kiedy chciał, żebym mu coś kupiła, zrobiła coś dla niego, dała mu coś (niepotrzebne skreślić) potrafił płakać i krzyczeć tak długo dopóki tego nie dostał. A ja zazwyczaj ulegałam, bo chciałam mieć spokój. Przykład; raz wył na cały głos w supermarkecie, bo chciał dostać batonika. co ciekawe, malutki Rico nie posiada jeszcze umiejętności połykania i wymiotowania różnych przedmiotów. Ciekawe dlaczego? Za to od początku przejawiał zainteresowanie pirotechniką, wybuchami wszelkiego rodzaju, petardami, rakietami i tak dalej. Chciał mieć każdą, którą widział w telewizji, lub na sklepowej wystawie. Oczywiście żadnej nie dostał. Bynajmniej nie ode mnie.

Szeregowy to od małego najsłodszy, najcudowniejszy, najwrażliwszy, najdelikatniejszy i najmniejszy pingwinek z całej czwórki. Wciąż wierzy we wróżkę zębuszkę, choć przecież jako pingwinek nie ma zębów. On jednak upiera się, że wróżka u niego była, a ja udaję, że tak, tak, oczywiście, żeby nie psuć mu dzieciństwa, to wciąż dziecko. Już jako maluch chomikował słodycze, najczęściej ciastka, jakie pingwinki dostawały na deser. Ciekawostka; w okresie niemowlęcym (czy pingwiny mają okres niemowlęcy?) nie posiadał jeszcze uber-słodyczy. Jako najmłodszy z całej czwórki, ostatni nauczył się też samodzielności, najdłużej z nich wszystkich musiał mieć na noc zakładane pieluszki, z nauka korzystania z toalety też był problem, no i karmić musiałam go najdłużej.

Skipper malutki to zupełne przeciwieństwo Skippera dorosłego. Pingwinek był najcichszy z całej czwórki, zazwyczaj bawił się sam, na uboczu, był chodzącą nieśmiałością (tak jak teraz Kowalski) i sporo z nim miałam problemów. Bał się praktycznie wszystkiego. Jak kiedyś zobaczył w telewizji straszny film (którego zdecydowanie nie powinien by oglądać) rozpłakał się, zaczął krzyczeć, musiałam go wziąć na kolanka, przytulić, uspokoić, a potem i tak było ciężko. kiedy tylko chciałam położyć go do łóżeczka, zaczynał wyć i nie pomagało to, że zapewniałam, że przecież jestem tuż obok. tamtej nocy spał ze mną. Czasem też zapominał w porę zawołać, kiedy chciało mu się do ubikacji i miałam po ni m sporo sprzątania. Na szczęście z tego wyrósł. był takim małym pupilkiem, zawsze chciał chodzić za rączkę, przytulać się, jednym słowem, potrzebował najwięcej czułości.

To tyle, jutro jak już zapowiadałam będzie jeden z tych one-schotów. Aha, na tych obrazkach może w niektórych miejscach być za dużo różowego z prawej lub lewej strony, ale to dlatego, że robiłam je w pośpiechu i  wiecie, po ośmiu lekcjach to nie bardzo. Czuję się jakby wyprali mi mózg. idę obejrzeć jakieś dobre anime, nara!