Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 3 września 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Skipper, pełen sprzecznych uczuć szedł za mną na poddasze, tam gdzie do niedawna miała pokój Abigail.
- Gotowy? - spytałam, a kiedy pingwinek potaknął, otworzyłam drzwi. Skipper zaniemówił i powoli wszedł do środka. Ściany, jeszcze tydzień temu pokryte różową tapetą, teraz były pomalowane białą farbą. Pod ścianą stało lóżko Abigail, starannie pościelone, po przeciwnej stronie biała meblościanka tylko czekała, żeby Skipper ułożył na półkach swoje rzeczy. Przy drzwiach przymocowany był nawet haczyk, żeby było gdzie powiesić wojskową czapkę pingwinka. Pośrodku stał niski drewniany stolik, na podłodze leżał dywan z motywem flagi amerykańskiej, a w oknie wisiały takie same zasłony. Skipper niepewnie dotknął blatu stolika.
- Abigail będzie teraz mieszkać z Leną, a ty tyle czasu męczyłeś mnie o własny pokój. - powiedziałam. - Dzisiaj w nocy będziesz mógł tu spać.
- To na pewno dla mnie? - spytał pingwinek.
- Tak. - odpowiedziałam. - Myślisz, ze po co wujek pomagał mi w remoncie? Po co zamawiałam nowe meble? - Skipper uśmiechnął się i przytulił się do mnie mocno.
- Nie zjedliśmy tortu. - przypomniałam sobie. - Idziemy?
- Upiekłaś tort? - zdziwił się pingwinek.
- Wczoraj w nocy, a dekorowanie kończyłam dzisiaj rano.
- To dlatego byłaś taka tajemnicza. - powiedział Skipper. Chwilę potem, kiedy wyszliśmy z powrotem na dwór na stole ogrodowym stanął tort z kiwi i z mnóstwem bitej śmietany.
- Pomyśl życzenie. - przypomniałam, kiedy pan Janusz zapalił świeczki. Pingwinek zamknął oczy i zdmuchnął płomyczki świec. Na krótką chwilę w oczach zalśniły mu łzy, ale szybko się opanował i nawet się uśmiechnął.
- Mogę prosić jeszcze tortu? - spytał, wyciągając w moją stronę talerzyk. Kiwnęłam głową, przypatrując się Skipperowi z uwagą i starłam mu z policzka łzę.
- Skipper, nie zaprosiłeś Abigail na urodziny? - spytała ciocia.
- Nawet nie wiedziałem, ze będę obchodzić urodziny. - odpowiedział pingwinek, pochłaniając tort. - Dziękuję za wszystko co dla mnie zrobiliście. Świetnie się dzisiaj bawiłem.

Pingwiny siedziały na kanapie w salonie z dużą miską chipsów pomiędzy nimi. Skipper właśnie wkładał płytę DVD do odtwarzacza. Zwierzaki zapatrzyły się w ekran. To był ich ulubiony film. Kiedy nie mogły się dogadać, co chcą oglądać, zawsze jednogłośnie wybierały ”Władcę Pierścieni”. Kowalski włożył sobie do dzioba garść chipsów.
- Co robicie? - spytałam, zaglądając do salonu.
- Maraton filmowy. - odpowiedział najmłodszy pingwinek.
- ”Władca Pierścieni”? Widzę Legolasa. - zarejestrowałam wzrokiem ulubionego bohatera mi wcisnęłam się na kanapę, siadając obok Skippera po czym też sięgnęłam do miski z chipsami, którą Kowalski odsunął daleko ode mnie. Skipper złożył skrzydełka na piersi.
- Hej! To nasz wieczór! - zaprotestował gwałtownie. - Jak chcesz wzdychać do ulubionych bohaterów, to włącz sobie internet. - do salonu zajrzała ciocia Jola.
- Co oglądacie? - spytała, zerkając w ekran. - O, Legolas! - pisnęła jak nastolatka i dołączyła do nas, na kanapie. Chwilę potem przyszedł też pan Janusz. Skipper wzdychał ciężko, za każdym razem kiedy na ekranie pojawiał się złocistowłosy elf, a ja i ciocia zaczynałyśmy piszczeć ze szczęścia. W końcu jednak stracił cierpliwość i nacisnął przycisk ”pauza” na pilocie.
- Przestańcie, albo wyniesiemy się gdzie indziej. - powiedział. - I tym samym zabierzemy ze sobą laptop.
- Już nic niemowie. Będę trzymać buzię na kłodkę. - obiecałam. Ciocia Jola poparła mnie skinieniem głowy.
- Wciąż nie rozumiem, czemu nie mogliśmy nocować w domku na drzewie. - zmienił temat pingwinek, wciskając przycisk ”play”. Westchnęłam z rezygnacją.
- Już ci to tłumaczyłam. - odpowiedziałam. - Na dworze w nocy jest bardzo zimno. Zmarzlibyście.
- Mamy ciepłe śpiwory. - powiedział Skipper, ale tak naprawdę nie miał siły się kłócić. Przytulił się do mnie i chwilę potem usnął. Nie minęło dużo czasu, a pozostała trójka też zasnęła. Wzięłam Skippera na ręce i zaniosłam na poddasze, do nowego pokoju.
- Dobranoc. - szepnęłam, otulając go kołdrą.