Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 29 września 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski siedział na huśtawce w ogródku ze szkicownikiem w skrzydle, ale chyba po raz pierwszy w życiu nic nie analizował, ani nie wymyślał żadnych opcji. Pingwinek szkicował liście, opadające drzew.
- Cześć, jestem! - zawołałam od furtki.
- O czym mówił pan Frankowski? - spytał Kowalski.
- Kwestie organizacyjne wycieczki w Bieszczady. - odpowiedziałam. - Co rysujesz? Jakie to śliczne. - zachwyciłam się, zaglądając mu przez ramie. - A Szeregowy gdzie? Miałeś mu pomagać w lekcjach. - zmieniłam temat. - Gdzie go zamknąłeś?
- Nigdzie go nie zamknąłem, siedzi w kuchni i uczy się pisać. - odpowiedział pingwinek, oprawiając kontury.
- Nie uwierzę, póki nie zobaczę. - powiedziałam, wstając z huśtawki i chwilę potem byłam z powrotem. - Rzeczywiście się uczy, jak to zrobiłeś? Spacyfikowałeś go?
- Coś ty. Obiecałem mu, że będzie mógł pograć w gry na mim laptopie i to wystarczyło. Mówiłaś coś o jakiejś wycieczce. - Kowalski odłożył ołówek.
- Przyjdź za chwilę na obiad, to wszystko wytłumaczę.
- Zawołasz mnie? - spytał pingwinek wracając do rysowania.
- Zawołam. - odpowiedziałam, wracając do domu.
- Kowalski! Chodź na obiad! - zawołałam kwadrans później.
- Już idę! - odkrzyknął pingwinek i zsunął się z huśtawki. Chwilę potem Kowalski usiadł przy stole, nad talerzem zupy pomidorowej z ryżem i zabrał się za nią z apetytem.
- Jak tam twoje zadanie, młody? - zagadnął Szeregowego.
- Już skończyłem. - pochwalił się pingwinek. - Mogę laptopa?
- Możesz. - odpowiedział Kowalski. - Ale po obiedzie! - dodał, kiedy Szeregowy zerwał się od stołu.
- Właśnie, po obiedzie, bo ja mam coś do powiedzenia. - wtrąciłam się, stawiając na stole talerz z góra minipizz.- jutro jedziemy na wycieczkę w Bieszczady.
- Co? - wyrwało się Skipperowi.
- To miała być niespodzianka, ale przed Kowalskim już się wygadałam. Do wieczora macie czas, żeby się spakować, na pewno trzeba wziąć ze sobą śpiwory i pelerynki przeciwdeszczowe. Trzeba się dzisiaj wcześnie położyć, bo jutro wstajemy o piątej. Pytania?
- Z kim jedziemy? - spytał Skipper z pełnym dziobem.
- Z wujkiem i panem Malinowskim. A od nas z klasy to jadą jeszcze Ewka, Klara, Rozalia, Kim, Iris, Krzysiek i Piotr. poza tym kilka osób z sąsiedniej szkoły.
- Piotr jedzie? - Skipper podniósł głos. - Już ja mu powiem do słuchu. Zostawił cię bez słowa wyjaśnienia.
- Widocznie nie byliśmy sobie pisani. - odparłam.
- Nie tęsknisz za nim? - spytał Szeregowy. Pokręciłam głową.
- Nie, ani trochę. Po tym co mi zrobił...
- Zrobiło się ciut niezręcznie. - zauważył Kowalski. - Wróćmy do tematu wycieczki. Powiesz nam coś jeszcze?
- Nie, nic więcej nie powiem. Reszty dowiecie się w autobusie od wujka i pana Malinowskiego.

Było już po dziesiątej, ale pingwiny wale nie miały ochoty iść spać. Wszystkie były zbyt podekscytowane perspektywą zbliżającego się wyjazdu w góry, żeby spać.
- Chłopcy, naprawdę powinniście się położyć. - powiedziałam. - Za pięć minut chcę was wszystkich widzieć w lóżkach. - pingwiny momentalnie zmarkotniały, ale posłusznie rozeszły się do pokoi. Kowalski jeszcze długo siedział w łóżku, z książką w skrzydle, ale w końcu książka zsunęła się na kołdrę, a pingwinek usnął. Szeregowy wpatrywał się w sufit, Aż  w końcu oczka mu się zamknęły, Rico usnął natychmiast, za to Skipper przewracał się w łóżku z boku na bok. Znowu śnił mu się koszmar, który pingwinek dobrze znał.
- Mm... - Skipper zacisnął skrzydło na poduszce i zadrżał. Chciał się obudzić, żeby ten koszmar się skończył. wreszcie poderwał się z łóżka ze łzami w oczach, złapał za kocyk i z płaczem zbiegł na dół.
- Mamo... - odezwał się, szarpiąc za kołdrę. Przewróciłam się na drugi bok i spojrzałam na Skippera. Wbrew pozorom tez nie mogłam usnąć. - Mogę z tobą spać? - poprosił pingwinek.
- Coś ci się śniło? - spytam, a Skipper pokiwał głową i wdrapał się do mnie, do łóżka.- Przytul się do mnie. - powiedziałam. Pingwinek spojrzał na mnie niepewnie i wtulił się w moje przedramię.
- Mogę do ciebie? - usłyszałam Kowalskiego i odwróciłam głowę. - Proszę. - dodał pingwinek. Spojrzałam na Skippera, a przywódca kiwnął głową. Zachęcająco poklepałam kołdrę, a uszczęśliwiony pingwinek wcisnął się między mnie a Skippera.