Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 22 września 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

Prosto na Rohan ruszyły zbrojne oddziały orków. Wrogowie zbiegli ze wzgórz i wokół armii elfów, krasnoludów i ludzi zamknął się krąg wojsk nieprzyjaciela, co najmniej dziesięć razy liczniejszych. Thranduil miał niewiele czasu na ustawienie swojej armii do bitwy. Sam stał na pagórku wraz z Legolasem pod chorągwią z Księżycem i Gwiazdami, którą kazał rozwinąć w pięknym i desperackim geście. Na drugim pagórku widniały sztandary Rohanu i Żelaznych Wzgórz. Gdzieś w mroku ni z tego ni z owego pokazali się orkowie i rozległ się ich morderczy okrzyk bojowy. Katrin odwróciła się twarzą do Legolasa.
- Szkoda, że nie ma tutaj Patty. - usłyszała swój własny głos. Wyszarpnęła z pochwy miecz i przyjrzała się ostrzu. Pierwsza fala orków uderzyła na Rohańczyków. Biegli, rycząc jak dzikie bestie, spadli na zwarte ludzkie szeregi. Jeden z żołnierzy wałczący u boku Katrin zachwiał się i padł na ziemię. Dziewczyna wiedziona impulsem wbiła miecz w brzuch stojącego najbliżej orka i wyszarpnęła ostrze. Trysnęła krew, nieprzyjaciel runął naprzód. Więc takie to uczucie - zabić wroga. Wszędzie wokół pagórków roiło się od wojsk samozwańczego władcy. Katrin cięła mieczem na lewo i prawo, gdzieś obok walczył Legolas, dziewczyna słyszała jedynie świst strzał wypuszczanych z łuku. A może to wale nie był Legolas, tylko jakiś inny elfi wojownik? Zgodnie z przewidywaniem Thranduila armia orków skupiła się na przedniej straży, aby potem wściekle zaatakować oddziały walczące z tyłu. W powietrzu powiewały nieliczne czarne i czerwone chorągiewki, gdy horda orków przedzierała się do przodu. Była to zdecydowanie najgroźniejsza ze wszystkich bitew, które przeżyła Katrin, należy również dodać, ze jedyna. Elfy ruszyły do ataku. Ostrza połyskiwały, metal uderzał o metal. Kiedy wrogowie na nowo ruszyli do przodu posypał się grad strzał. Do ataku ruszyli także Rohańczycy i krasnoludy z Żelaznych Wzgórz, te ostatnie wściekle wywijające młotami i toporami. Ludzie uzbrojeni w miecz biegli tuż za nimi. Orków ogarnęła panika. Odwróciły się by stawić czoła nowej napaści, ale wtedy elfy zaatakowały ze zdwojoną siłą. Orkowie odpowiedzieli gradem ciężkich kamieni. żołnierze nie poddali się jednak i na powrót ruszyli do walki. Orkowie cofnęli się. Gimli na wszystkie strony ciął toporem.
- Do mnie! - krzyczał Thranduil, wałczący z dowódca armii orków. - Do mnie moi żołnierze! - wszyscy elfi wojownicy rzucili się na pomoc królowi. Za nimi ruszyło wielu ludzi, wśród nich migały także krasnoludy. znów zaatakowano nieprzyjaciela i wkrótce wszędzie pełno było orkowych trupów. Padł w walce niejeden człowiek, niejeden krasnolud i elf, ale armie nie poddawały się i wciąż parły do przodu. Wkrótce jednak atak zamienił się w obronę, armie utworzyły mur, ze wszystkich stron otaczali ich orkowie. Horda z wyciem rzuciła się naprzód, coraz więcej wrogów przedzierało sie do środka okręgu. Żołnierze nie mogli przyjść Thranduilowi z pomocą, bo orkowie nacierali ze wszystkich stron świata jednocześnie. Koniec bitwy zdawał się bliski. Katrin machała ostrzem na wszystkie strony, Legolas wypuszczał z łuku jedną strzałę za drugą, oboje asekurując siebie nawzajem. Dziewczyna wywijając mieczem, natarła na kolejnego orka. Przeciwnik uniósł miecz nad głowę, a potem opuściło za plecy. Katrin cięła  wszyję przeciwnika, pewna zwycięstwa, a ork uderzył w jej nieosłonięty bok. Dziewczyna uchyliła się i wbiła mu ostrze w pierś. Przez długą jak wieczność chwilę oboje stali nieruchomo twarzą w twarz. Żadne nie spuściło wzroku. Miecz Katrin ociekał krwią. Wreszcie ork uchylił się i padł martwy na ziemię. W tym samym czasie strzała wypuszczona z łuku wroga ze świstem trafiła w cel. Z gardła Legolasa wyrwał się jęk, kiedy czarna nasączona trucizną strzała wbiła mu się w udo. Wypuścił z łuku jeszcze jeden pocisk, po raz pierwszy w życiu chybiąc. potem padł na ziemię.
- Nie! - wyrwało się Katrin. Dziewczyna opadła na kolana przy rannym przyjacielu. - Legolas, będzie dobrze, będziesz żył. Oddychaj. Nie pozwolę ci umrzeć. Jeśli zginiesz to ja razem z tobą.
- Katrin... - odezwał się elf, zaciskając palce na jaj ramieniu. Nad rannym elfem pochylił się inny żołnierz i zerwał z głowy Chełm. ciemne włosy powiewały na wietrze.
- Aragorn? - odezwała się dziewiętnastolatka.
519.Legolas_125.jpg
  • awatar SallyLou: Świetny opis walk, Twój styl pisania rozwija się bajecznie. Pochłonęła mnie ta walka całkowicie. Jeszcze ta końcówka. Byłam pewna, że Aragron się pojawi, ale i tak było to dla mnie dużym zaskoczeniem :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›