Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 15 września 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

Do tego rozdziału pożyczyłam sobie dialog z "Hobbita". Mam nadzieję, że nikogo to nie zabije.

- Jak wyglądam? - spytała Katrin, okręcając się  miejscu, w długiej, zielonej tunice, brązowych spodniach i wysokich skórzanych butach. Jej talię opinał skórzany gorset.
- Prawie jak elfka. - odpowiedział Legolas. - Muszę pomówić z ojcem. O zachowaniu Tauriel. - elf odwrócił się do okna. - Nie powinna tak cię traktować.
- Legolas. - dziewczyna położyła mu dłoń na ramieniu. - Ja... - drzwi komnaty otworzyły się i do środka wszedł jeden z posłańców elfickiego władcy.
- Turambar tulta vende Katrin manna ar. - powiedział.
- Co się dzieje? - spytała dziewczyna, patrząc na Legolasa.
- Mój ojciec wzywa cię do siebie. - przetłumaczył elf. - Nie wiem o co może chodzić. Ukłoń się, kiedy zostaniesz wprowadzona do jego komnaty, nie odzywaj się niepytana i odnoś się do niego z szacunkiem. - powiedział Legolas i skinął głową, tym samym pozwalając Katrin odejść za posłańcem.
- Pan cię oczekuje. - powiedział sługa zostawiając Katrin pod drzwiami komnaty króla Thranduila. dziewczyna wzięła głęboki oddech i weszła do środka. Przystanęła za kolumną, skąd mogła przypatrywać się twarzy władcy.
- Wiem, że tam jesteś. - odezwał się Thranduil, patrząc w stronę kolumny. - Dlaczego ukrywasz się w cieniu?
- Nie zamierzałam się ukrywać. - Katrin wychynęła z kryjówki, na śmierć zapominając o ukłonie.
- Legolas mówi, że nieźle posługujesz się ostrzem. - więc co to chodzi? Zwykła pochwała? - Chyba bardzo cię polubił.
- Zapewniam cię, mój Panie, Legolas widzi we mnie wyłącznie śmiertelniczkę. - odpowiedziała dziewczyna.
- Może kiedyś tak było. Zdaje się, że teraz jest inaczej.
- Ale... - głos dziewiętnastolatki zadrżał. - Nie pozwoliłbyś swojemu synowi na związek z kobietą śmiertelną i to jeszcze niskiego rodu. - Thranduil spojrzał na nią.
- Nie, masz rację, nie pozwoliłbym. A jednak wpadłaś mu w oko. Nie łudź go niepotrzebną nadzieją. - w oczach Katrin zalśniły łzy. - Przyprowadź do mnie mojego syna. - nakazał władca. - I zdejmij to, co masz na sobie. Nie jesteś godna, by nosić ubrania elfów. - dziewczyna skłoniła się i szybkim krokiem, prawie biegnąc opuściła komnatę.
Legolasa znalazła na zamkowym dziedzińcu. Elf wypuszczał z łuku strzałę za strzałą, raz po raz trafiając w drzewo. Opuścił jednak broń, widząc z zmierzającą w jego kierunku Katrin.
- Legolasie, twój ojciec chce z tobą mówić. - powiedziała dziewczyna ze wzrokiem wbitym w ziemię. elf spojrzał na nią podejrzliwie i pomaszerował w stronę pałacowych wrót.
- Chciałeś mnie widzieć. - powiedział, wchodząc do komnaty ojca. Za nim do środka wślizgnęła się Katrin.
- Chciałem widzieć was oboje. - sprecyzował Thranduil. - W Gondorze doszło do zamieszek, mój synu. Pojedziesz tam jako przedstawiciel elfiego królestwa.
- Malyane Aragorn coirea... - zaczął Legolas.
- Aragon fire! - wrzasnął Thranduil. - Wyruszysz jutro o świcie. Katrin oczywiście pojedzie z tobą. najpierw ruszycie do Bree, aby zmylić ewentualną pogoń, stamtąd dopiero pojedziecie do Gondoru. Każę przygotować konie.
- Tak mój Panie. - Legolas skłonił się ojcu i odwrócił się.
- Legolasie! Nie życzę sobie więcej tematu Aragorna, poprzednio chyba wyraziłem się jasno! - powiedział Thranduil.
- Tak ojcze. - Legolas skłonił się ponownie i odszedł.
- Katrin - odezwał się król, kiedy dziewczyna podążyła za elfem. - Trzymaj się z daleka od mojego syna. Nie jedziesz  z nim, bo możesz się do czegoś przydać. Jedziesz, bo im szybciej się ciebie pozbędą tym lepiej.

- Katrin - Legolas zajrzał do komnaty dziewczyny. - Nie śpisz. - bardziej stwierdził niż zapytał. Słońce już dawno zaszło a w pałacu panował mrok, rozświetlony gdzieniegdzie światłem latarenek.
- Nie mogę spać. - odpowiedziała dziewiętnastolatka.
- Chodź ze mną. Chciałem ci coś dać. - Legolas poprowadził Katrin do swojej komnaty, gdzie podał dziewczynie miecz  w pochwie. - Miecz, który masz służy do ćwiczeń. - wyjaśnił. - Możesz zejść na dziedziniec i wypróbować tę klingę.
Katrin wpatrywała się w nocne niebo. Jej dłoń w roztargnieniu spoczęła na nowym mieczu; wodziła palcami po rękojeści. Wiedziona impulsem wyciągnęła ostrze i uniosła je w blasku księżyca. Podziwiając gładką, elegancką krzywiznę klingi, obróciła broń w powietrzu, oceniając ciężar oraz wyważenie. Miecz nie stał się jeszcze przedłużeniem jej ramienia, lecz mimo to dziewczyna czuła się na tyle pewnie, by spróbować kilku ruchów. Przecięła księżyc na pół, przeszyła Bellatrix i trafiła spadającą gwiazdę. Wirując, uniosła ostrze do kolejnego ataku. Legolas uśmiechnął się.

PS Elfie rozmowy z poprzedniego i tego rozdziału;
Telya! - Odejdź!
Lye atar veela ar ta. - Mój ojciec dowie się o tym.
Ta atan. - To śmiertelniczka.
Ta atan, um ta nye men umea, ta mellon. - Ta śmiertelniczka nie jest naszym wrogiem, to przyjaciel.
Turambar tulta vende Katrin manna ar. - Pan wzywa panienkę Katrin do siebie.
Malyane Aragorn coirea... - Gdyby Aragorn żył...
Aragorn fire! - Aragorn nie żyje!
af42b8ef2501451410e1c7bf3e38ac67.jpg
  • awatar gość: Ech... Tranduil, jesteś idiotą! -,- Wycieczka do Gondoru zapowiada się ciekawie, ale niepokoi mnie ta cała sprawa z Aragornem :/
  • awatar frytki z majonezem.: @Zorena: Mnie również to niepokoi c:
  • awatar SallyLou: To było ze strony władcy okrutnym tak upokorzyć Katrin. Aktualnie straciłam dla niego sympatię... Ale rozdział na najwyższym poziomie. Świetny styl...jak zawsze zresztą :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›