Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 11 września 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą o co chodzi, malutkie wyjaśnienie. Akcja opowiadanie toczy się już po wojnie o pierścień, czyli jest to sequel Władcy Pierścieni. Głowna akcja będzie się toczyć wokół Katrin, dziewczyny, która przeniosła się do Śródziemia i wokół Legolasa, co było zapowiadane. Mam nadzieję, że drugi rozdział wam się spodoba.

Elf, który chwilę temu przewrócił Katrin, przeturlał się na plecy i z tej pozycji wypuścił z łuku pierwszą strzałę, która utkwiła w gardle najbliższego stwora.
- Co to jest? - wyjąkała Katrin. Elf wypuścił drugą strzałę.
- Orkowie. - odpowiedział  krótko i wrócił do przerwanej walki. Naciągnął cięciwę swojego łuku, po czym znów wystrzelił. Nie mógł powstrzymać wstrętu, który odmalował się na jego twarzy. Orkowie. Plugawe, głupie poczwary. Stworzenia tak odrażające, że aż w pewien przewrotny sposób śmieszne. Wypuścił strzałę, gdy tylko zza pni wynurzył się kolejny ork. Oddział wroga otrząsnął się z krótkiego zaskoczenia i z wrzaskiem ruszył na elfa. Szczęknęła stal. Strzały przecinały powietrze jedna za drugą. Któryś z orków odłączył się od reszty i usiłował zajść elfa od tyłu. Strzałą trafiła go w kolano. Nie minęło dużo czasu, gdy Orkowie zaczęli się wycofywać.
- Już po wszystkim. - powiedział elf, wyciągając dłoń do Katrin i pomógł jej wstać. Popatrzył na nią z ciekawością. Miał sięgające łopatek blond włosy, a ubrany był w luźna tunikę i spodnie w kolorze zielono-brązowym. Uśmiechał się miło, ale nagle wyraz jego twarzy zmienił się z miłego na wrogi.
- Co robiłaś w lasach Lothlorien? Spytał. - Wszyscy wiedzą, ze to terytorium orków z południa. I skąd wzięłaś to ubranie?
- Ja… - zaczęła Katrin. - Ja sama nie wiem jak się tu znalazłam.
- Dlaczego się tak ubrałaś? - elf obrzucił krytycznym wzrokiem dżinsy dziewczyny i grubą bluzę z kapturem.
- Nie uważasz, że rozmawiałoby nam się o wiele lepiej gdybyśmy chociaż znali swoje imiona? - dziewiętnastolatka złożyła ramiona na piersi. - Jestem Katrin. - powiedziała.
- Legolas, syn króla Thranduila, przyszły władca królestwa elfów.
- Książę? - odezwała się Katrin, a Legolas skinął głową. - Proszę o wybaczenie. Ja… - dziewczyna podniosła wzrok, słysząc, że elf roześmiał się.  W milczeniu przyglądała się twarzy Legolasa, zastanawiając się z czego młody książę się śmieje.
- Nie musisz mnie traktować jak monarchę. - powiedział Legolas. - Nie cierpię tego, wolałbym być… Wolałbym nie mieć ojca władcy. Chodź, pójdziemy do mnie. Liczę na to, ze ojciec przymknie oko na jednego śmiertelnika, zwłaszcza, ze żadnych nie sprowadzam. - Katrin  duszą na ramieniu podążyła za Legolasem.
- Legolasie, twój ojciec chce z tobą mówić. - odezwała się rudowłosa elfka, stojąca u wrót pałacu.
- Nie teraz Tauriel. - rzucił przez ramię Legolas i poprowadził Katrin w głąb pałacu.
- Czy twój ojciec pochwaliłby wprowadzanie w nasz świat śmiertelniczki? - zawołała Tauriel. Legolas odwrócił się.
- Nie obchodzi mnie, co myśli mój ojciec. - odpowiedział. Elf poprowadził Katrin do swojej komnaty i przyniósł dla niej bordową suknię. Dziewczyna z lekkim wahaniem sięgnęła po ubranie i obejrzała je dokładnie.
- To suknia Tauriel. - wyjaśnił Legolas. - Jesteście tego samego wzrostu, więc powinna pasować. Później dostaniesz drugi komplet ubrań. Przebierz się, w tym nie będziesz się rzucać oczy. Ja mam do pomówienia z królem. - oznajmił wychodząc z komnaty. Katrin przebrała się w suknię, swoje codzienne ubranie składając w kostkę i wsunęła stopy w buty, również przyniesione przez Legolasa. Potem przysiadła na skraju łóżka z baldachimem. Nie mogła oprzeć się ponurym myślom. Może i ona powinna zobaczyć się z władcą królestwa elfów? Wytłumaczyć się z wtargnięcia na ich ziemie. Katrin wstała z łóżka, cichutko wymknęła się z komnaty, zamykając za sobą drzwi i ruszyła w stronę, skąd dobiegał głos jej wybawcy.
- Katrin tutaj zostanie ojcze, czy tego chcesz czy nie. - powiedział ostro Legolas. Thranduil podniósł się z tronu.
- Ta twoja Katrin jest człowiekiem. A chyba zapominasz, że nasza przyjaźń z ludźmi to odległa przeszłość. Po tym co się stało nie jesteśmy już w stanie im ufać. Powinieneś wiedzieć o tym najlepiej! - Katrin zajrzała do komnaty, w której rozgrywała się kłótnia syna z ojcem. W tym samym momencie wzrok Legolasa padł na drzwi.
- Katrin! - zawołał. Thranduil odwrócił się.
- Podejdź tu! - polecił. Dziewczyna powoli przemierzyła komnatę i skłoniła się przed władcą.
- Ty jesteś tą, która zawdzięcza życie mojemu synowi?
- Tak panie. - odpowiedziała Katrin. Dumny król elfów przyjrzał się wnikliwie twarzy dziewczyny.
- Możesz odejść. - zdecydował. - Każę przygotować dla ciebie komnatę.
Legolas_.____61_.jpg

PS Odkryłam lody o smaku budyniowym. Zobaczyłam je dzisiaj w sklepie i tak się zastanawiałam co to jest. Pod wpływem impulsu kupiłam i okazały się przepyszne. smakowały jak najprawdziwszy budyń waniliowy.
  • awatar gość: Hmm... jestem zdziwiona, że król Thranduil tak łatwo jej odpuścił. Legolas <3 Jak ja go uwielbiam! :)
  • awatar Lisa Angels: Hm... po pierwsze, czemu nie zdziwiła się, że spotkała elfa? Po drugie, czemu król się tak łatwo zgodził, po trzecie czemu tak jakby nigdy nic zaprowadził ja do domu, dał ciuchy i zaproponował mieszkanie? O.O Nie trzyma się to dla mnie kupy... Co nie zmienia faktu, że czekam na dalsze przygody Legolasa :D
  • awatar Seiti: Nie znam charakteru Lego (sorry, kojarzy mi się z klockami), więc nie wiem czy wątpliwości dziewczyn są... słowo mi uciekło... agr! Napisane świetnie, jak zawsze. Myślę, że trochę za szybko się to potoczyło. Można by to rozwinąć, znaczy ich rozmowę w lesie, ale może to wstęp do czegoś większego? Może coś planujesz. Poczekam na dalszy ciąg. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Pingwiny jak zwykle muszą mi podbierać coś dobrego. Dzisiaj padło na chrupki o smaku grillowanego mięska. chyba im posmakowały, bo wlazły do torebki i zrobiły sobie wielką ucztę złożoną z "moich" chrupek.
IMG_4365.JPG

Skipper jest w niebie. Mógłby zjeść mnóstwo takich pyszności. Smak pieczonego mięska bardzo mu zasmakował.
IMG_4366.JPG

A teraz konspiracja, bo jak by tu wynieść to wszystko tak, żebym nie zauważyła. Mogą próbować, ale ja widzę wszystko. Oczywiście i tak się z nimi podzielę, bo co zrobić, kiedy patrzą na człowieka tak uroczo?
IMG_4368.JPG
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›