Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 10 września 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

Marzę, aby zostać z nią sam na sam. Mieć ją tylko dla siebie. Porozmawiać z nią o tym co było i o tym, co dopiero będzie. Wyznać jej co czuję. Muszę jej to powiedzieć wprost. I zapytać, czy to odwzajemnia. Problem w tym, że ona jest zwykłą śmiertelniczką, a ja jestem elfem.

Katrin stała na stacji metra, wpatrując się w pusty o tej porze peron. Była zmęczona niekończącym się szaleństwem zakupowym, na które wyciągnęła ją jej najlepsza kumpela, Patty.
- Dlaczeeego jest tyle fajnych ciuchów w tych sklepaaach?! - zajęczała przeciągle Patty. - Jak żyć?! - Katrin westchnęła.
- I tak wydałaś dzisiaj zdecydowanie za dużo. - powiedziała. - Kupiłaś wszystkie ubrania, które przymierzyłaś. Czułam, że to się tak skończy.
- No bo wiesz… To, że dzisiaj były, nie znaczy, że jutro też będą. Lepiej wydać teraz więcej, niż potem żałować. Zresztą w święta i tak mogę liczyć na zastrzyk gotówki!
- Właśnie, święta. Miałaś kupić prezenty dla najbliższych, to po to wybrałyśmy się do miasta. A Boże Narodzenie już za cztery dni. - Katrin oparła się o deskorolkę. Był środek zimy, ale na ulicach wciąż nie widać było śniegu i dziewiętnastolatka mogła swobodnie korzystać z ulubionego środka transportu.
- Wiesz, że po zakupach nigdy się nie wysypiam? - zamieniła temat Patty.
- Czemu? - spytała znudzona Katrin.
- Bo robię sobie w pokoju własny pokaz mody, żeby zobaczyć, jak nowe nabytki komponują się z resztą szafy! Potem te ciuchy tak leżą porozrzucane przez kilka dni, bo nie chce mi się ich sprzątnąć! - Katrin uśmiechnęła się. Dziewczyny były swoimi zupełnymi przeciwieństwami. Patty była osobą energiczną, głośną i pełną entuzjazmu. Nigdy nie mogła spokojnie usiedzieć w miejscu, co skutkowało tym, że nigdy nie robiła nic porządnie. Lubiła nosić ubrania, które odkrywały o wiele więcej ciała niż powinny, nosiła mnóstwo biżuterii każdego rodzaju, malowała się, a jej włosy, spięte na czubku głowy w coś w rodzaju końskiego ogona odsłaniały jej pogodną twarz. Katrin za to była cicha i spokojna, najlepiej czuła się w czterech ścianach swojego pokoju i niechętnie zawierała nowe znajomości. Po kilku dniach noszenia miniówek i kusych koszulek (oczywiście za namową Patty), stwierdziła, że ten styl nie jest dla niej i porzuciła go na rzecz dżinsów i bluz z kapturem w czarnym kolorze. Jedyną ozdoba na jaką sobie pozwalała był pentagram na rzemyku, wiszący na jej szyi, a ona sama chowała się za zasłoną czarnych jak skrzydła kruka włosów. Pomimo tych wszystkich różnic dziewczyny znalazły wspólny język, a wkrótce zostały najlepszymi przyjaciółkami.
- Hej, mówię do ciebie! - głos Patty wyrwał Katrin z zamyślenia. - Podoba ci się lakier, który kupiłam? daje najlepszy efekt ombre. chodzi o to, żeby kolor był nakładany warstwami, od najjaśniejszej do najciemniejszej. Hej, a może przestaniesz się w końcu chować za włosami?
- Co? Czemu? - spytała Katrin.
- Masz chyba za długa grzywkę. Byłoby ci dużo ładniej z grzywką na bok. Wisz co?! Mam dzisiaj wolną hacjendę, zostań na noc. Przeprowadzimy metamorfozę Katrin! Najpierw nałożymy mój podkład zawierający wyciąg z drzewa herbacianego. Działa antybakteryjnie. Potem puder, pociągniemy policzki różem, a całość wykończymy błyszczykiem… Katrin przestała zwracać uwagę na paplaninę przyjaciółki i znowu pogrążyła się w rozmyślaniach. Zaczynał wiać wiatr. Zaraz. Skąd wiatr w podziemiach i to w dodatku na stacji metra? Coś było zdecydowanie nie tak. Dziewczyna podniosła głowę. Tuż przed jej twarzą przewijały się wagony pociągu. Katrin spojrzała w bok, chcąc spytać Patty co o tym myśli, ale Patty też zniknęła. Wszystko było jakieś inne niż jeszcze chwilę temu i… i dziwne. Dziewczyna poczuła pod nogami coś miękkiego i spojrzała w dół. Stała na trawie, co było jeszcze bardziej dziwne, kiedy podniosła głowę przed sobą zobaczyła gęstwinę lasu. Katrin ostrożnie zrobiła pierwszy krok, potem następny, a chwilę potem dotknęła dłonią najbliższego drzewa, tylko po to, żeby przekonać się, że jest prawdziwe. Nagle w korze utkwił sztylet, prosto na Katrin ruszył z rykiem dziwny stwór, a ona krzyknęła.
- Padnij! - usłyszała głos i ciężar czyjegoś ciała rzucił ją na ziemię.
99990f1b86a99dae3ace051d40e2bcc6f4bd.jpg

PS Na razie jako takiego Władcy Pierścieni jest mało, ale obiecują nadrobić to w kolejnym rozdziale. Mam dziwne wrażenie, że już się domyślacie kto uratował Katrin. Muszę wam się przyznać, ze w rozmowie dziewczyn wykorzystałam fragmenty rozmowy dziewczyn z mojej klasy. To ten fragment kiedy rozmawiają o mazidłach i ciuchach. Ja nie mam na ten temat zielonego pojęcia, więc musiałam je trochę wypytać. No i mam nadzieję, ze soundrack jako tako pasuje, bo nie mam doświadczenia i nigdy jeszcze nie dobierałam muzyki do swoich tekstów.
  • awatar gość: Muszę przyznać, że się nie zawiodłam :D Zapowiada się bardzo ciekawie! Katrin jest do mnie bardzo podobna dlatego już ją polubiłam. No i oczywiście czekam na Legolasa! <3 Co mogę jeszcze napisać? Pisz, pisz, pisz i jeszcze raz pisz! :p
  • awatar Lisa Angels: Powoli wracam do życia, a raczej tyle ile dam radę. Fanfik z Legolasem? Coś zdecydowanie dla mnie :P Troszkę błędów ci się wkradło, ale to szczególik. Zamierzam teraz być wzorową czytelniczką i zostawiać komentarze, a nie czaić się jak nindża, jak od jakiegoś czasu XD
  • awatar Seiti: Nie wiem jak to potraktować, jakoż fanką Władcy nie jestem. Ale to nawet lepiej, bo nie będą mnie drażniły ewentualne odstępstwa od oryginalnych charakterów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›