Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 sierpnia 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Skipper spał w nocy jak zabity i żadne koszmary nie były w stanie go obudzić. Pingwinek był już zmęczony ciągłą zmianą stref czasowych i obudził się dopiero po dziesiątej. Skipper ziewnął i przeciągnął się, a potem zabrał za swoje śniadanie. Przed południem dałam pingwinom trochę swobody, a sama znowu wybrałam się na East Village. Dzwonek przy drzwiach sklepu zadźwięczał, kiedy weszłam do środka. Kobieta za kontuarem podniosła wzrok znad właśnie czytanej książki.
- Błogosławieństwo... - przywitała się, a kiedy mnie sobie przypomniała, jej twarz rozjaśniła się w uśmiechu. - Ach, to ty. Jak się masz siostro? - z wahaniem podeszłam do lady. Tym razem przyjechałam sama, poruszając się nowojorskim transportem publicznym bez pomocy Skippera. Trochę się bałam, sama wsiadając do metra - zwłaszcza kiedy wagony pociągu wtoczyły się na stację z tak głośnym hukiem, że zagłuszyły inne odgłosy. Ale udało mi się. A teraz stała w sklepie na Dziewiątej ulicy, czując, że idiotycznie zrobiłam, przychodząc tu. Magia nie mogła pomóc. Ani ta kobieta. Nikt nie mógł pomóc. Kobieta odłożyła książkę. Zerknęłam na okładkę. To wcale nie była żadna książka o czarach, jak się spodziewałam, ale zwykła, poczciwa powieść fantastyczno-naukowa.
- Co się stało, kochanie? - spytała współczującym głosem. Rozejrzałam się wokoło. Pomijając leżącą w kącie na stosie książek kotkę, zawzięcie czyszcząca futerko, w sklepie nie było nikogo. Przełknęłam ślinę.
- Ja się martwię o przyjaciela. - powiedziałam. - Mieliśmy na początku lipca ślub. Żenił się dobry znajomy Kowalskiego, właściwie... Dobry znajomy nas wszystkich. On to strasznie przeżył, a ja nie umiem mu pomóc.
- No to mamy problem. Ale nic takiego, z czym nie mogłabyś sobie poradzić. - spojrzałam na nią.
- Ja? - zdziwiłam się. Kobieta miała rozbawioną minę.
- Wystarczy, że na ciebie spojrzę. Od razu widać, że jesteś urodzoną czarownicą.. I to, jak wyczuwam, dość potężną. - oceniła. Pokręciłam głową gwałtownie.
- Rozumiem, jak to musi wyglądać dla ciebie. - ciągnęła. - I czuję, że starasz się uważać. Moc tak silna jak twoja... To duża odpowiedzialność. Nigdy nie powinnaś korzystać z niej lekkomyślnie. I nigdy nie po to, żeby kimś manipulować. Bo to może się nie udać... Poważnie nie udać. Ale to nie znaczy, że powinnaś się jej bać. Uważać, owszem. Ale bać się, nie. Bo twoja moc, twój dar, to część ciebie samej. Jej dobra część, nie zła. - kiwnęłam głową.
- To fajnie, ale... Ja nie jestem czarownicą. Proszę się nie obrazić, ale moim zdanie m obejrzała pani o jeden odcinek "Czarodziejek" za dużo.
- Nie wierzysz mi. - powiedziała kobieta. - Widzę to. I nie mam pretensji. No cóż... spróbujmy pomóc twojemu przyjacielowi. On nie jest wyznawcą? - spytała.
- No... niezupełnie. - kobieta zamrużyła błękitne oczy.
- Rozumiem. - powiedziała. No cóż... - kobieta - która tak naprawdę, jak już się zdążyłam zorientować, była prawdziwą, praktykującą czarownicą, chociaż nie miała na sobie ani skrawka czarnego materiału, a ubrana była w zwyczajny T-shirt z logo Wonder Bread i dżinsy - zeszła ze stołka, na którym siedziała i wyszła do mnie zza kontuaru.
- Odrobinka sproszkowanej skórki cytryny. - mówiła, idąc w stronę odległego końca sklepu, gdzie na półkach stały takie szklane słoje z metalowymi pokrywkami, które unosiło się, aby dostać się do zawartości. - Potem nieco imbiru, dla dodania energii. - wrzuciła do małej torebeczki z materiału kawałek korzenia imbiru. - Goździki, dla ochrony oczywiście... - kilka sztuk wylądowało w woreczku. - No i nie zapominajmy o rozmarynie. - obróciła się i mrugnęła do mnie. - I proszę. - ścisnęła górę torebeczki i związała ją kawałkiem czerwonej wstążki. - Przy odrobinie szczęścia, jak długo będzie to miał przy sobie, powinno się poprawić. - otworzyłam plecak i włożyłam do środka pachnącą saszetkę, zastanawiając się, jak zdołam powiesić ją Kowalskiemu na szyi tak, żeby om tego nie zauważył.
- Bardzo dziękuję. Ile jestem pani winna?
- Nic! - czarownica roześmiała się. - ciesze się, że mogę ci pomóc. I nie zapominaj, pogódź się ze swoim darem. - pokiwałam głową i wyszłam. Czy ja faktycznie dysponowałam jakąś mocą jak sądziła sprzedawczyni?

- Spakowani? - spytałam, wychodząc z łazienki. - Lepiej żebyście byli gotowi, bo się jeszcze spóźnimy na samolot.
- Już kończymy. - uspokoił mnie Skipper. - Kowalski, kocyk! - krzyknął, wymachując nad głową własnością przyjaciela.
- Niech Szef odda, przecież nie zapomnę. - pingwinek wyrwał ze skrzydła przywódcy swoją ukochaną własność.
- No, nie byłbym taki pewny. - powiedział do siebie skipper, ale Kowalski usłyszał i posłał mu mordercze spojrzenie. Szeregowy zapiął spakowaną torbę.
- Jak wam się podobały wakacje? - spytałam, siadając na łóżku. - Zgaduję, że było fenomenalnie, ale wszyscy chcielibyście już być w domu, w Polsce?
- No. - potwierdził Skipper. - Zawsze będę tęsknić za Ameryką, ale chcę do domu, do mojego łóżka. Odespać ciągłą zmianę stref czasowych.
- Wcześniej czeka cię jeszcze osiem i pół godziny lotu przez Atlantyk. - uśmiechnęłam się. - Idziemy?
- Poczekaj. - odezwał się Kowalski. - jeszcze sweet focia na pożegnanie. - powiedział włączając aparat.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Co do mojej książki wysłanej o Krakowa, do tej pory nie dostałam żadnych wieści od wydawnictwa i zaczynam powoli tracić nadzieję. Jeśli nie napiszą nic do końca sierpnia, to będzie to znaczyło, ze nie są zainteresowani moją publikacją. Szkoda, bo wydanie książki to byłby najwspanialszy prezent urodzinowy jaki mogłabym dostać. Trudno, najwyżej spróbuję gdzie indziej.
To tyle o książce, a tak poza tym to na jakiś czas (myślę, we wrześniu) odpuścimy sobie Pingwiny. Nie, no spoko, nie na stałe, mam jeszcze mnóstwo pomysłów na opowiadania z nimi, co wam strzeliło do głowy. Po prostu chciałabym spróbować swoich sił w pisaniu science-fiction, a że ostatnio oglądałam "Władcę Pierścieni" i troszeczkę i odwala na tym punkcie, byłoby to fanfiction o Legolasie (bo to tak na marginesie jeden z moich ulubionych bohaterów). Piszcie co o tym myślicie.
I to właściwie tyle na dzisiaj.
2395370-legolas_strangest.jpg
  • awatar Whispers in the dark: Moim zdaniem to bardzo ciekawy pomysł :D Legolas *-*
  • awatar SallyLou: Znowu nie wyświetla mi wszystkich Twoich wpisów :( Muszę nadrobić opowiadanie. A co do fanfiction o Legolasie, trzy razy tak :D Uwielbiam go normalnie :P
  • awatar gość: Myślę, że to świetny pomysł! Musze przyznać, że ja też kocham Legolasa. Ale c zrobić? Go nie da się po prostu nie kochać! :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›