Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 8 sierpnia 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Co chcecie dzisiaj robić? - spytałam następnego dnia rano. - Macie jakieś specjalne plany?
- Hm... - zastanowił się Skipper. - Poza bezcelowym włóczeniem się po mieście, wizycie w Chinatown, kupieniu czegoś do jedzenia i namówieniem cię na lody? Nie.
- Dobra. - roześmiałam się. - To może zrobimy tak. Teraz pójdziemy na Times Square obskoczyć kilka sklepów, zjemy obiad gdzieś na mieście, pójdziemy na lody, po południu skoczymy do Chinatown, a po kolacji obejrzymy jakiś film w telewizji. Zadowoleni? - pingwiny zgodnie pokiwały głowami. Prawdę mówiąc miałam w tym własny interes. Chciałam pójśc na Times Square, bo już zdążyłam obejrzeć sukienki w Bloomingdales i Macy's.
- Chcesz zobaczyć coś konkretnego? - spytał mnie Skipper, prowadząc ferajnę na Times Square.
- No, chciałam pójść tutaj. - powiedziałam, pokazując na sklepową witrynę. - Widzicie tą różową sukienkę na wystawie? Akurat jest wyprzedaż. Kosztuje nieco ponad pięćdziesiąt dolarów. - nie mogłam oderwać oczu od tej sukienki. Była piękna.
- Bo wy wszystkie jesteście takie same. - westchnął pingwinek. - Abigail też nie może się powstrzymać od oglądania ubrań. Dobra, wchodzimy. - pingwinek pociągnął mnie za rękę.
- A  może nie różową tylko czarną? - spytał Kowalski, pokazując mi na wieszaku identyczną sukienkę jak z wystawy... tylko czarną.
- Jest czarna. - zauważyłam. - Wolę różową.
- Wiemy, że jest czarna. - powiedział Skipper. - Ale tylko na nią popatrz. Jest jak stworzona dla ciebie.
- Ale... Jest czarna. - powtórzyłam. - Naprawdę wolę różową. Ciocia Jola mówi, że jestem za młoda na czerń.
- Kobieto, mamy dwudziesty pierwszy wiek. - roześmiał się Skipper. - A to jest Manhattan, nikt tu już nie nosi różowego. - wzięłam sukienkę do ręki. Nie o to chodziło, że nie chciałam jej włożyć. Mocno wydekoltowana, na cieniutkich ramiączkach, składała się po prostu z dwóch kawałków czarnego, lejącego się materiału, zszytych razem po skosie. Dokoła rąbka naszyto mnóstwo połyskujących czarnych koralików, które przy każdym ruchu cichutko dźwięczały. Była cudna. I tak strasznie nie w moim stylu.
- Po prostu ją przymierz. - poprosił Skipper. Wiedziałam, że jeśli ją włożę, za nic z niej już nie zrezygnuję.
- Nie. - wahałam się. - Naprawdę nie powinnam.
- Fantastycznie byś w niej wyglądała. Przymierz ją chociaż. Co ci szkodzi? - miał rację. Przecież nic nie zaszkodzi chociaż przymierzyć. więc przymierzyłam. I dokładnie tak, jak podejrzewałam, musiałam tę sukienkę mieć. Pasowała na mnie idealnie, jak rękawiczka i eksponowała całe ramiona i większość pleców oraz o wiele więcej dekoltu, niż pokazałam kiedykolwiek poza basenem.
- No proszę. - westchnął Skipper, kiedy wyszłam z przymierzalni. - Wyglądasz pięknie. - po tych słowach zrozumiałam, że sukienkę kupię, a ze sklepu wyszłam niosąc torbę od Betsy Johnson.

Pomimo zjedzonej kolacji pingwiny ciągle były głodne, więc wzięłam je na miasto na jakąś małą przegryzkę. chwilę potem zwierzaki stały na chodniku przed KFC, zajadając każdy swoją przekąskę.
- Przejdziemy się na Washington Square? - spytał Kowalski znad swojej tortilli. - Proszę, są wakacje.
- Ale ja nie chcę. - jęknął Skipper, wyjadając ostatnie kawałki kurczaka. Był naprawdę zmęczony i chciał się położyć.
- Chodźmy. - poprosił znowu Kowalski. - Proszę...
- Może nie aż na Washington Square, ale możemy się przejść. - zgodziłam się. Skipper westchnął. Pingwiny skończyły jeść i pomaszerowały chodnikiem. Skipper był coraz bardziej śpiący, coraz częściej ziewał i przecierał oczy. I chciał wracać do hotelu.
- Możemy już wracać? - spytał, a kiedy Kowalski odpowiedział mu, że przecież dopiero co przyszliśmy, puściły mu nerwy i pingwinek rozpłakał się.
- Skipper, co się dzieje? - spytałam, biorąc go na ręce. - Coś cię boli? Skipper... Smutno ci po prostu? Czy chce ci się do ubikacji, co? Zmęczony jesteś pewnie, tak?
- Chcę do domu... - Skipper pociągnął nosem.
- Już pojutrze wracamy. - powiedziałam. - Nie płacz.
  • awatar Seiti: Widzę kolejną poprawę w stylu. Cudownie się rozwijasz! Zaraz... jedli kurczaka...? Ptak jadł ptaka...sorry tak mi się skojarzyło :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Moje skarby były wczoraj wieczorem na placu zabaw. Największą atrakcją była oczywiście zjeżdżalnia i wszystkie chciały się bawić tylko tam.
IMG_4190.JPG

Skipper też lubi sobie pozjeżdżać chociaż zarzekał się przed chłopakami, ze wcale nie. W końcu on też dał się namówić i zaczął szaleć na zjeżdżalni.
IMG_4191.JPG

Chociaż największa atrakcja może by tylko jedna to huśtawka też miała wzięcie. Całej trójce niesamowicie się podobało. Niewykluczone, że dzisiaj też się wybierzemy. Nie będę im odmawiać przyjemności.
IMG_4194.JPG
  • awatar Seiti: Wiedzą, co dobre. Zjeżdżalnia i huśtawki zawsze są oblegane. :D ten wiatr we włosach, znaczy się piórkach. :D
  • awatar RainbowxD: Heh, no proszę, mam podobne upodobania co Twoje pingwinki :D.
  • awatar serpentard210: Słodziutki!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›