Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 7 sierpnia 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Słuchajcie chłopcy, ja chciałam dzisiaj kupić jedną rzecz. - powiedziałam rano. Adres sklepu zdążyłam znaleźć w internecie i sprzedawał dokładnie to, czego szukałam.
- Jasne. - odparł Skipper. - Gdzie ten sklep? - sklep mieścił się w East Village, był czynny od siódmej rano. Musiałam się tylko dowiedzieć jak tam dojechać. Najbardziej logicznym wyborem było metro, ale jeszcze nigdy nie jechałam nowojorskim metrem. W recepcji poprosiłam o mapkę linii metra i razem z pingwinami wyszłam z hotelu, wpatrując się w tą mapkę. Udało mi się zrobić ze trzy kroki, zanim Skipper wyrwał mi ja z ręki.
- Nie chodź po ulicach Nowego Jorku z oczami wlepionymi w mapę metra. - ostrzegł mnie. - Ludzie będą wiedzieli, że nie jesteś stąd i będą próbowali to jakoś wykorzystać. Chodź. - pingwinek złapał mnie za rękę i obrócił w przeciwną stronę. - Stacja metra jest w tamtą stronę. - kiedy wreszcie dotarliśmy na wschodnią Dziewiątą ulicę między Drugą a Pierwszą aleją, stwierdziłam, ze pingwiny naprawdę uznają mnie za wariatkę - a przynajmniej osobę potężnie upośledzoną umysłowo - kiedy zobaczą, do jakiego sklepu się wybierałam. Zwolniłam kroku kiedy się do niego zbliżaliśmy. Widziałam już szyld, wycięty w kształt sierpa księżyca i zawieszony nad czarną markizą: "Uroki". Co miałam im powiedzieć, kiedy zapytają - niewątpliwie to zrobią - dlaczego wybrałam się do sklepu, który specjalizuje się w, no cóż... Akcesoriach dla czarownic? Dokładnie tak jak podejrzewałam, Kowalski zdębiał, kiedy zatrzymałam się przed wejściem do sklepu. Różne kryształy i karty do tarota wyłożone na wystawie pośród zwojów czarnego aksamitu w niczym nie polepszyły sprawy. Nie polepszyło jej też to, że kiedy tam stanęliśmy, drzwi się otworzyły i wyszły z nich, niosąc torby i pogodnie gawędząc, dwie kobiety ubrane na czarno od stóp do głów i z włosami ufarbowanymi na ten sam czarny kolor.
- To tu chciałaś przyjechać? - spytał Kowalski. - Przecież magia nie istnieje. - powiedział.
- Tak samo jak Eldorado? - odezwał się Skipper. Kowalski złożył skrzydełka na piersi i odwrócił się plecami do przywódcy. Więcej się już nie odezwał.
- Tak. - odpowiedziałam. - Muszę coś kupić. Potrzebuję jednej książki, której nie mogę kupić w Polsce. Ani w internecie.
- A słyszałaś kiedyś o Barnes and Noble? - spytał Skipper z rozbawieniem. - To tylko ze dwie przecznice od hotelu. Wiesz, nie musieliśmy jechać aż taki kawał drogi.
- Błogosławieństwo. - powiedziała ładna, ciemnowłosa kobieta za kontuarem, kiedy weszliśmy do sklepu.
- Dzień dobry. - odparłam, rumieniąc się. Szybko minęłam kontuar, na chybił trafił, kierując się w głąb sklepu, gdzie wpadło mi w oko parę regałów z książkami. Ale i tak nie mogłam nie zauważyć, przechodząc przez sklep, że pełno tam ziół, świec, amuletów i kalendarzy księżycowych. Na jednej z półek leżała czarna kotka, leniwie poruszając ogonem, i obserwowała, jak podchodzę. Na szyi miała turkusową obróżkę z pentagramem zawieszonym tam, gdzie zwykłym, nienależącym do czarownic kotom, zawiesza się dzwoneczek. Sięgnęłam po książkę, której szukałam - nie jedną z tych dużych, w błyszczącej okładce, pełnych zdjęć i rozdziałów zatytułowanych "Zaklęcia miłosne", ale małą, pozbawioną obrazków książkę w papierowej okładce. Przerzuciłam ostatnie strony, zaglądając do indeksu. Pingwiny tymczasem spacerowały po sklepie, brały w skrzydła rożne rzeczy i przyglądały się im z ciekawością. Szeregowy podszedł do kotki, przystanął i pogłaskał ją po brzuszku. Sierściuch zaczął mruczeć tak głośno, że słyszałam go prawie przez pół sklepu. Skończyłam przeszukiwać indeks książki i ruszyłam w stronę kasy. Ładna sprzedawczyni wzięła ode mnie książkę. Kowalski, który szedł za mną, pochylił się oglądając naszyjniki umieszczone pod kontuarem.
- Poproszę dziesięć dolarów. - powiedziała kobieta. Podałam jej świeżutką pięćdziesiątkę. Sprzedawczyni odliczyła resztę, a ja wzięłam torebkę, którą wyciągnęła w moją stronę, podziękowałam i odwróciłam się od kontuaru w stronę drzwi.
- Chłopcy, idziemy! - zawołałam. - Co wy na to, żeby pójśc coś zjeść? - spytałam. Nie zauważyłam, ze sprzedawczyni patrzy na mnie z namysłem.
 

abc.atlant
 
Nie narysowałam nic porządnego od początku wakacji. Niby jest wolne, ale na nic nie ma czasu. Nie mogę uwierzyć, że spędziłam nieco ponad miesiąc na oglądaniu "Władcy Pierścieni" i najróżniejszych anime (Kokoro Connect, Byousoku 5 cm, Eikoku Koi Monogatari Emma), czytaniu książek i mang, a nic, kompletnie nic nie narysowałam. Dopiero wczoraj wieczorem, ponieważ mam ostatnio fazę na Sailor Moon narysowałam główną bohaterkę z tegoż anime. Jak jej tam? Usagi Tsukino, albo jakoś podobnie.
IMG_4188.JPG
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Świetnie rysujesz. Ja nie mam takiego talentu chociaż lubie od czasu do czasu sobie coś porysować ;)
  • awatar Effugere: Sailor Moon przepiękna, a pingwinki przesłodkie ^^
  • awatar serpentard210: Boskie!!! Ja nie oglądam anime a le rysnunek z tą dziewczyną fantastyczny!! A pingwinki są takie urocze, ostatnio z rodzeństwem oglądałam pingwiny z madagaskaru, o małym JJ. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›