Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 6 sierpnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kiedy Skipper się obudził my już od dawna byliśmy na nogach. Pingwiny już zjadły śniadanie i teraz siedziały przed telewizorem, a ja suszyłam świeżo umyte włosy.
- Cześć. - przywitałam się z pingwinkiem. - Na stoliku masz śniadanie. - Skipper zwlókł się z łóżka i w tempie ekspresowym pochłonął jajka na bekonie.
- Plany na dzisiaj? - odezwał się z pełnym dziobem.
- Zoo w Central Parku. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Gotowy! - zawołał pingwinek chwilę potem.
- Ale ja nie. - przystopowałam go. - Muszę się ubrać. Góra dziesięć minut. - powiedziałam przegrzebując walizkę. Chwilę potem zgodnie z obietnicą byłam już gotowa i zbiegliśmy z pingwinami na dół, po schodach. Skipper od razu pociągnął mnie w stronę zoo. Posłusznie poszłam za nim, wiedząc, że pingwinek wie, gdzie idzie. Skipper zatrzymał się przed bramą zoo i przesunął skrzydłem po metalowych prętach. Tak dawno tu nie był.
- Idziesz? - spytałam, machając do niego plikiem biletów, które w międzyczasie zdążyłam kupić. Pingwinek potrząsnął głową, wyrwany z rozmyślań.
- Idę. - powiedział i podbiegł do nas. - Gdzie najpierw?
- Sam zdecyduj. - odparłam, podając mu plan zoo.
- No to może najpierw... - Skipper zastanowił się. - Do słonia? - popatrzył na mnie. Uśmiechnęłam się.
- Pan przodem Szefie. - powiedziałam. Pingwinek pognał alejką do odpowiedniego wybiegu.
- To jest Bard. - powiedział. - Największy ssak na ziemi. Później pingwiny poprowadziły mnie do wybiegu nosorożca, goryli, szympansów, kangura, niedźwiedzia polarnego, flamingów, koali, aligatora, pawianów, strusi i wydry. Zostały jeszcze lemury i pawilon z gadami.
- Ogoniasty! - zawołał Skipper przewieszając się przez murek. - Lemurze, nawet się cieszę, że cię widzę.
- Pingwiny! Cześć! - odpowiedział Julian. - Kto to jest? - spytał, pokazując na mnie.
- No jak to? To jest Kate. - odpowiedział mu pingwinek. - Mieszkamy z nią. Karmi nas...
- Troszczy się... - wtrącił Szeregowy.
- Kocha... - dorzucił Kowalski. - Rico wybełkotał coś po swojemu. Julianowi najwyraźniej spodobało się to, co powiedziały pingwiny, bo chwilę potem siedział mi na głowie.
- Piękna pani Kate. - powiedział. - rozkazuję, że ja też będę taką mieć. Moris! Przyprowadź mi tutaj jakąś panią i dla mnie.
- Ale królu, skąd? - odezwał się Moris.
- Idź i coś wymyśl! - Julian machnął łapką.
- Śpieszy nam się. - powiedział Skipper.
- Zamilcz pingwinie. Powiedz piękna pani, może chciałabyś obejrzeć mój plastikowy wulkan króla?
- Wybacz, Julian, może innym razem. - odparłam. - Chcieliśmy jeszcze obejrzeć pawilon z gadami. - wzięłam Skippera za skrzydło, a on pociągnął mnie za sobą alejką.
- Wkurza tak samo jak dwa lata temu. - powiedział. Po obejrzeniu kameleonów, węży i żab pingwiny zaciągnęły mnie na spacer po Central Parku. Szliśmy wyłożonym płytami chodnikiem. Trudno byłoby powiedzieć, że po parku przewalały się tłumy ludzi, ale dookoła kręciło się kilku sprzedawców lodów i turystów. Skipper podszedł do jednego z lodziarzy i odwrócił się do mnie.
- Na co masz ochotę? - spytał. Przystanęłam i przyjrzałam się zdjęciom z boku wózka. Wielu rodzajów lodów nie rozpoznawałam. Widać nawet lody w Nowym Jorku są inne niż u nas, w Polsce.
- Co to jest? - spytałam, wskazując potężnego loda na patyku, w czerwono-niebiesko-białe pasy.
- Jumbo Jetstar. Znane też pod nazwą Rakieta. - wyjaśnił. - W głowie mi się nie mieści, że nigdy ich jeszcze nie jadłaś. Proszę dwa. - zwrócił się do sprzedawcy. - Chłopaki? Bierzecie coś? - sprzedawca podał Skipperowi dwa lody, a pingwinek wręczył mu pięciodolarowy banknot, a potem podał mi mojego Jumbo Jetstar.
- To ja poproszę rożek z polewą wiśniową. - zdecydował Kowalski. Szeregowy też chciał coś zimnego.
- Dla mnie tęczowy rożek. - poprosił.
- Jak ci smakuje rakieta? - spytał Skipper.
- Super. - odpowiedziałam, liżąc czerwoną część mojego loda. - Dzięki.
  • awatar Effugere: Uwielbiam Juliana ^^ i skąd teraz Moris mu znajdzie panią Kate ;p
  • awatar SallyLou: Julian najlepszy :D Chyba ich wycieczkę do NY polubię najbardziej :)
  • awatar Seiti: Julian!:D Zastanawiam się... twoja wena chyba Cię kocha, że piszesz codziennie i w dodatku tak równo.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›