Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 4 sierpnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Trzeci w tym miesiąc lot samolotem mijał zaskakująco spokojnie. Pingwiny zachowywały się wyjątkowo grzecznie jak na nie i tylko Skipper nie mógł usiedzieć na miejscu. Za kilka godzin miał zobaczyć Nowy Jork i nie mógł się już tego doczekać. Próbował czytać moją książkę, ale po dwóch stronach zorientował się, że nie wie co przeczytał.
- Nudzi mi się. - jęknął Skipper. - Daleko jeszcze?
- Daleko. - odpowiedziałam. - Zajmij się czymś, poczytaj, poproś Kowalskiego żeby ci pożyczył MP3...
- Chcę już być na miejscu. - pingwinek złożył skrzydełka na piersi, jak dziecko, któremu mama nie chciała kupić lizaka. Uśmiechnęłam się. Dobrze wiedziałam, że Skipper tęskni za Ameryką. Pingwinek przytulił się do mnie. Ciągła zmiana stref czasowych była naprawdę była naprawdę męcząca. Szeregowy spał już od dawna, Kowalski zasnął niedawno, ze słuchawkami na uszach, Rico też ziewał.
- nie jesteś zmęczony? - spytałam. Skipper pokręcił głową przecząco. - W torbie podręcznej mam chipsy cebulowe. Pogadamy? - pingwinek poderwał się z fotela.
- No to dawaj. - powiedział. Wyjęłam z torby chipsy i rozerwałam opakowanie, do którego od razu powędrowało skrzydło Skippera. Pingwinek włożył sobie do dzioba kilka chipsów naraz. Uwielbiał cebulowe.
- Chciałaś gadać. - powiedział. - O czym?
- Na przykład o tym, co chciałbyś w Nowym Jorku zobaczyć?
- Wszystko. - odparł pingwinek. - Wszystko...
- Dobra. A w obrębie Manhattanu? - spytałam.
- Empire State Building, Times Square, Statuę Wolności, Metropolitan Museum of Art, Amerykańskie Muzeum Historii Naturalnej, Chinatown, Washington Square, Hotel Pensylvania i oczywiście stare dobre Zoo w Central Parku. - wyliczył podekscytowany Skipper.
- No, nie wiem czy to się da obskoczyć w jeden tydzień, ale zrobię co tylko będę mogła. - obiecałam. - Prześpij się to czas szybciej ci minie, naprawdę.
- Może i masz rację. - odparł pingwinek. - Obudź mnie za dziesięć godzin, jak już będziemy na miejscu. I nie zjedz wszystkich chipsów. - Skipper ułożył się wygodnie na fotelu, z głową na moich kolanach i niedługo potem już spał. Obudziłam pingwinka pięć godzin później, żeby coś zjadł. Akurat podawana była ryba. Skipper pochłonął duży kawałek dorsza i wyjrzał przez okno. Samolot wciąż szybował nad oceanem. Szeregowy westchnął. Nudziło mu się. Całej reszcie zresztą też.
- Pójdziesz ze mną do toalety? - spytał Skipper godzinę później.
- Pójdę, chodź. - wzięłam pingwinka za skrzydło i poprowadziłam na tył samolotu, do toalety. Skipper skorzystał z ubikacji i wróciliśmy na swoje miejsca.
- Daleko jeszcze? - zaczynał marudzić Szeregowy.
- Daleko. - odpowiedziałam. - Jeszcze cztery godziny lotu. - skrzydło Skippera znowu powędrowało do opakowania z chipsami, a pingwinek władował mi się na kolana.
- Naprawdę powinieneś się czymś zająć. - powiedziałam. - Nie zniosę kolejnych czterech godzin, jeśli będziesz się tak wiercić. - pingwinek zrobił minę oznaczającą "przepraszam" i już do końca podróży siedział grzecznie, starając się ukryć rosnące z każdą chwilą zniecierpliwienie.
Lądowanie w Nowym Jorku odbyło się zgodnie z procedurami. Razem z pingwinami wysiadałam z samolotu i przeszliśmy do hali lotniska po odbiór bagaży.
- Gdzie mamy zakwaterowanie? - spytał Kowalski, zmiął torebkę po chipsach i wyrzucił do kosza na śmieci.
- Na Manhattanie, tak jak w ferie. - odparłam.
- Zadzwonię po taksówkę, tylko daj telefon. - zaoferował się Skipper. Oddałam mu komórkę, a sama zajęłam się walizką. - Zaraz będzie! - zawołał pingwinek chwilę później, podbiegając do mnie. - Góra dziesięć minut.
- Super, bo jestem wykończona, a na Manhattan daleko. - powiedziałam, siadając na ławce.
- Musze pójśc do ubikacji. - usłyszałam Kowalskiego.
- Ja też. - wybełkotał Rico. Spojrzałam na pingwiny.
- To idźcie, byle szybko. - odparłam. Kowalski pokiwał głową i razem z Rico pobiegli do toalety.
  • awatar serpentard210: Nalatają się :) Trzy loty w miesiącu!!! Super rozdział!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›