Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 3 sierpnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski przeciągnął się i przewrócił na drugi bok z westchnieniem. Chciał jeszcze pospać, ale nie pozwalał mu na to włączony telewizor. pingwinek zsunął się z łóżka i przysiadł do kolegów na kanapie.
- Tu masz śniadanie. - powiedziałam, pokazując mu pudełko z kurczakiem na wynos.
- To wy już po śniadaniu? - spytał Kowalski, łapiąc się za pałeczki i od razu włożył sobie do dzioba kawałek kurczaka z sałatą. - Naprawdę już jedliście?
- Długo spałeś. - odparłam. - Pośpiesz się, bo na dzisiaj planowaliśmy Fukuokę, a chyba nie chcesz stracić ostatniego dnia w Chinach. Wieczorem mamy samolot do Stanów. - pingwinek w tempie ekspresowym pochłonął śniadanie i wszyscy wyszliśmy z hotelu. Do Fukuoki pojechaliśmy tramwajem.
- Chcecie po jednej bułeczce na parze? - spytałam, kiedy wreszcie dotarliśmy na miejsce. - Są pyszne.
- Pamiętajcie, że później idziemy na obiad. - przypomniał Skipper. On jeden nie miał ochoty na przekąskę.
- Ty nie jesz? - spytałam pingwinka, gryząc bułeczkę.
- Ja? Nie... Nie jestem głodny. - odparł Skipper.
- Weź chociaż gryza, niebo w gębie. - powiedziałam, wciskając w skrzydło pingwinka resztę swojej przekąski. Skipper bez słowa wgryzł się w bułeczkę.
- Straszne tłumy w tym kościele. - zauważyłam. - Może najpierw wstąpimy do Ogrodów Glovera?
- Jestem za! Mają tam dużo budynków w europejskim stylu. - zawołał Szeregowy, ale kiedy wchodziliśmy po schodach zaczął marudzić. - Daleko jeszcze do tej Europy? Nogi mnie bolą. - jęknął.
- Jeszcze tylko parę schodków. - pocieszyłam go i zaraz rozejrzałam się dookoła. - A gdzie Kowalski?
- Poszedł czegoś szukać. Nie wiem, o co mu chodziło. - odparł Skipper znowu przeglądając przewodnik.
- A mieliśmy się nie rozdzielać. - westchnęłam.
- To już ostatni punkt na trasie, rezydencja Thomasa Blake'a Glovera. - powiedział Skipper pół godziny później, kiedy zwiedzaliśmy Ogrody Glovera. - Twierdzą, że mają tu lustro, które nie pokazuje odbicia.
- To po co komu takie lustro? - zdziwił się Szeregowy.
- Co teraz? Idziemy zobaczyć ten słynny kościół? Czy na wzgórze holenderskie? - Skipper odwrócił się i dopiero teraz zauważył, że stoję kawałek dalej, z komórką przy uchu. - Dodzwoniłaś się do Kowalskiego?
- Hm? Nie, nie odbiera. - odpowiedziałam, przerywając połączenie. - Póki go nie znajdziemy, tak jakby tu utknęliśmy. - stwierdziłam.
- Może poprosimy w informacji, żeby nadali komunikat o zagubionym pingwinie? - zaproponował Skipper.
- Ale najpierw muszę do toalety. - przyznał Szeregowy.
- To ja też! - wybełkotał Rico. Kiwnęłam głową.
- Idźcie, ja tu na was zaczekam. - powiedział Skipper, widząc, ze na niego patrzę. - Gdzie się ten Kowalski podziewa? - westchnął. Pingwinek zapatrzył się w chodnik. Jedna kostka wyróżniała się na tle innych i to go zastanowiło. Miała kształt serduszka. To chyba o tym mówił Kowalski. Skipper pochylił się, żeby dokładniej obejrzeć kamień.
- Kamień w kształcie serca! Jest! - z krzaków wybiegł... Kowalski. Skipper miał wrażenie, że serce na moment przestało mu bić. Wystraszył się. - O, cześć Szefie! - pingwinek dopiero teraz zauważył przywódcę.
- Gdzie się włóczyliście cały ten czas? - spytał Skipper. - Dlaczego nie odbieraliście telefonu? Martwiliśmy się o ciebie.
- Jak to? Czyli Szef go nie szukał? - Kowalski pokazał na kamień. Chciał go znaleźć w tajemnicy i potem...
- Oddaliliście się od nas, bo próbowaliście znaleźć ten kamień? Dlaczego? - dopytywał się Skipper.
- Mówią na to "heartstone", wie Szef? - Wystarczy dotknąć tego kamienia i pomyśleć o ukochanej osobie, żeby miłość została odwzajemniona. To nie świątynia, więc pewnie nie ma co liczyć na błogosławieństwo bóstwa, ale ponoć i bez tego kamień świetnie działa. - Skipper odciągnął przyjaciela od zbierającego się wokół tłumu. W tej samej chwili zadzwonił telefon Kowalskiego.
- Halo? - odebrał Skipper. Miał lepszy refleks.
- Skipper? Gdzie ty jesteś? - spytałam. - Wychodzimy z toalety, a ciebie nie ma. Kowalski też ciągle nie wraca.
- Sorry, Kowalski jest ze mną. Nie martw się.
- Nie widzę was nigdzie. Gdzie jesteście?
- Zaraz przyjdziemy. - Skipper pociągnął przyjaciela za sobą.