Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 29 sierpnia 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Skipper kurczowo uczepił się mojej nogawki i stanowczo odmówił wejścia do kuchni. Wstydził się przed chłopakami.
- Nikt się nie dowie. - zapewniłam go. - Nikt nie ma pojęcia o tym, co się stało, a ja nikomu nie powiem.
- Obiecujesz? - spytał Skipper przez łzy.
- Tak. - odpowiedziałam łagodnie. - Chodź, bo chłopcy zjedzą ci wszystkie kanapki z tuńczykiem. - pingwinek posłusznie podreptał za mną do kuchni i usiadł na krześle, przy stole. Kanapki z tuńczykiem zniknęły już dawno, więc Skipper wyciągnął skrzydło po tą z żółtym serem. Kowalski spojrzał na Szefa znacząco i odłożył na brzeg talerza i odłożył na brzeg talerza niedokończoną kanapkę. Skipper zamarł wpół ruchu  czując na sobie spojrzenie podwładnego. Kowalski przekrzywił głowę ”Coś się stało? Jest Szef taki…”. Skipper wykonał nieokreślony ruch skrzydłem, dając do zrozumienia, że nie ma o czym rozmawiać ”Nieważne.”. Naukowiec uspokajająco położył skrzydło na stole ”Nikomu nie powiem, słowo.” na co przywódca westchnął z rezygnacją. Zapatrzył się w podłogę, po czym znowu podniósł wzrok na Kowalskiego ”Ja… Bo widzisz… W nocy…”. Naukowiec przesunął skrzydłem po stole ”Szef się… Małe nieszczęście?” a Skipper kiwnął głową. Kowalski przez chwilę siedział w bezruchu. Nie wiedział, co na to odpowiedzieć. W końcu uśmiechnął się ostrożnie ”Zdarza się.” na co przywódca pokręcił głową.”Zmieńmy temat” poprosił. ”Jasne.” Kowalski zamknął oczy.
- Chłopcy, jesteście dziś wyjątkowo cicho. - zauważyłam. Pingwiny jednocześnie odwróciły się w moim kierunku.
- Daj im spokój. - zaśmiał się pan Janusz. - mają swoje tajemnice. - ciocia jola uśmiechnęła się tylko z rozbawieniem.
- Oj chłopcy, nie chcę wiedzieć co tym razem wymyśliliście. - dodałam. Skipper przeniósł wzrok na Kowalskiego.
- Skończyłem. - powiedział naukowiec, odsuwając od siebie talerz i wybiegł z kuchni.
- Ja też! - zawołał Skipper, biegnąc za przyjacielem. Szeregowy chciał zrobić to samo, ale mocno złapałam go za skrzydło. Pingwinek spróbował się wyrwać.
- Zostaw. - powiedziałam. - chłopcy chcą pobyć sami. Na pewno nie potrzebują teraz twojego towarzystwa.

- Kowalski, chcecie się ze mną przejść? - spytał Skipper, zaglądając do pokoju naukowca. Pingwinek odwrócił się od biurka.
- No mogę, a dokąd? - spytał Kowalski.
- Bo ja wiem? Moglibyśmy pójść do McDonalda, a potem do księgarni, to jak? - Kowalskiemu zaświeciły się oczka.
- Pójdę. - zdecydował, wyjmując z szuflady oszczędności. Chwilę potem zwierzaki maszerowały obok siebie chodnikiem.
- Może zajrzymy do Leny, do kwiaciarni? - zaproponował Skipper, chcąc jakoś zacząć rozmowę, ale Kowalski pokręcił głową.
- Nie chcę. - zaprotestował. - Będzie chciała wiedzieć co się dzieje.
- A może to i lepiej, że się dowie co cię martwi? - spytał Skipper.
- Nie. Non stop wypytywałaby jak się czuję, skakałaby dookoła mnie i tak dalej. Nie chcę, po prostu nie chcę. Chodźmy już do tego McDonalda. - Kowalski, nie zwracając uwagi na przywódcę, wyprzedził go i pchnął drzwi lokalu.
- Kowalski, czekaj! - zawołał za nim Skipper. Pingwiny usiadły przy stoliku, czekając na gotowe zamówienie. Kowalski co i rusz spoglądał to na paragon, gdzie widniał numer zamówienie - trzydzieści jeden, to na elektroniczną tablice, gdzie wyświetlały się numery gotowych zamówień. Wreszcie, kiedy trzydziestka przeskoczyła na trzydziestkę jedynkę, poderwał się krzesła i pobiegł po jedzenie. Minutkę później był z powrotem. Skipper wgryzł się w swojego hamburgera i patrzył jak Kowalski odwija papier ze swojej tortilli. Pingwinek podchwycił spojrzenie przywódcy.
- Co? - spytał. - Mam coś na dziobie? - przestraszył się.
- Nie. - odpowiedział Skipper. - Po prostu martwię się o was.
Po zjedzeniu zwierzaki powlokły się z powrotem.
- Obiecał mi Szef księgarnie. - odezwał się nagle Kowalski.
- Powiedziałem tylko, że możemy tam pójść. - sprostował Skipper.
- No to chodźmy. - pingwinek pchnął drzwi ulubionego sklepu i od razu zniknął między półkami z literaturą fantastyczną. Nie miał ochoty na naukę. Kowalski wziął w skrzydło ”Strażników Nirgali” i skierował się do kasy. Po powrocie do domu pingwinek od razu pobiegł do swojego pokoju, ale w drzwiach salonu zatrzymał się. Na kanapie siedzieli pan Janusz z ciocia Jolą i… całowali się. W oczach Kowalskiego zalśniły łzy a pingwinkiem wstrząsnął szloch.
 

abc.atlant
 
Dzisiaj odbywała się właściwa część imprezy. Przyjechała moja babcia (z prezentem), było mnóstwo jedzenia i wszyscy się cieszyli, nawet pies. Koleżanek nie zapraszałam, bo po prostu ich nie posiadam. Wszyscy przyjaciele mnie odsunęli, wyeliminowali ze społeczeństwa. Od tamtego czasu jestem sama, a w szkole trzymam głownie  z chłopakami. Zresztą sama też zachowuję się bardziej jak chłopak aniżeli jak dziewczyna. Co dziwniejsze samotność wcale mi nie doskwiera. Zawsze mam moje Pingwiny. No i Legolasa w Śródziemiu. Na urodziny od babci dostałam całe pudełko ciasteczek, które upiekła babci koleżanka - Dziękuję pani! - i trochę pieniędzy. Jak pojadę do miasta to będę mogła zaszaleć. Jest kilka książek, które znajdują się na mojej liście "must have". Na dzisiaj to chyba tyle, patrzcie jakie dostałam ciasteczka i zazdrośćcie, bo są naprawdę pyszne. Poczęstować kogoś?
IMG_4304.JPG
  • awatar Madaleine: Jak to nie masz koleżanek masz mnie ;* Jakby było coś nie tak to dawaj znać ;) Mam straszną ochotę na coś słodkiego a w domu nic nie ma ;( Mama na diecie,tata nie przepada, a o mnie nikt się nie martwi ;/ Chyba nawpierdalam się cukru XD
  • awatar Adventure Time! - Pora na przygodę!: Nie masz koleżanek? a znajomi z pingera to co? my cię nie opuścimy <3
  • awatar serpentard210: CIACHA!!!!! Ja też specjalnie nie mam koleżanek i tak jak tobie mi też nie przeszkadza samotność :) a poza tym zawsze jest pingerek ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›