Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 25 sierpnia 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Ciociu, gdzie jest Hans? - spytał Skipper, wchodząc do kuchni. - Nie widziałam go odkąd przyjechałem. Na ślubie też go nie było.  - ciocia Jola podniosła wzrok znad gazety.
- Skipper… - zaczęła. -Hans wyjechał. - pingwinek zamarł.
- Jak to wyjechał? Dokąd? - spytał. - Dlaczego?
- Nie wiem dlaczego, wiem tylko, że do Danii. - usłyszał.
- Do Danii? -  szepnął Skipper. Nie mieściło mu się to w głowie. Dopiero co zaczęli się ze sobą przyjaźnić, a Hans już zniknął? To było naprawdę nie fair.
- Wiem, ze zdążyliście się pogodzić i nawet nieźle się ze sobą dogadujecie, ale nie martw się. Hans na pewno wróci. - pingwinek kiwnął głową i wyszedł do ogródka, gdzie jego przyjaciele i dziewczyny zrywali groszek.
- Co jest Skipper? - spytała Abigail, kiedy pingwinek siadł pod krzakiem agrestu, ale on tylko pokręcił głową.
- Gdzie jest Kowalski? - spytał, widząc, że jego najlepszy przyjaciel gdzieś się ulotnił. - Gdzie on poszedł?
- Nie wiem, wziął ze sobą swój kubeczek z groszkiem i poszedł chyba do domu. - odpowiedziała dziewczyna. Skipper natychmiast zerwał się spod krzaka i pognał z powrotem.
- Kowalski! - zawołał, wpadając do pokoju na poddaszu.
- Co? - zdziwił się naukowiec, odwracając się od okna.
- Nie możecie mi tak znikać. - powiedział Skipper.
- Niech Szef da mi spokój. - poprosił Kowalski, wracając do konsumpcji groszku. - Mam inne problemy.
- Ciągle nie możecie sobie poradzić z ta nową sytuacją? - pingwinek przysiadł się do naukowca. - Kowalski, wy jesteście tym zdrowo myślący, tak ciężko się w końcu przemóc i zacząć mówić do pana Frankowskiego ”wujku”?
- Może i dla Szefa to nie problem. - odpowiedział naukowiec.
- Ja nie wiem co wy teraz myślicie, nie jestem telepatą i nie mogę przewidzieć, co wam się uroi w głowie. Ale nie róbcie nic głupiego. zobaczycie, wszystko się ułoży. - Kowalski włożył do dzioba garść zielonego groszku. - Będzie wam ciężko, kiedy ciocia i wujek przyjadą do nas, prawda? Macie moje wsparcie. Damy sobie radę we dwoje.
- Szef jest niemożliwy. - Kowalski wziął przywódcę za skrzydło. Skipper uśmiechnął się i odwzajemnił uścisk.

- Chłopcy, spakowani? - spytałam, wchodząc do pokoju na poddaszu. - kowalski, nawet nie zacząłeś zbierać swoich rzeczy. - powiedziałam, widząc, ze pingwinek ciągle siedzi na łóżku, tuląc do siebie kocyk.  W takiej samej pozycji widziałam go pół godziny temu. - Kowalski!
- Tak. Przepraszam. - ocknął się pingwinek.-  Już się za to…
- Kowalski  stało się coś? - przerwałam mu. - Chcesz porozmawiać? Wyżalić się? - Kowalski podniósł na mnie wzrok.
- Nie, nic mi nie jest. - odpowiedział. - Nie martw się.
- No to się pospiesz z tym pakowaniem, chcielibyśmy dojechać przed kolacją. - powiedziałam, wychodząc z pokoju. Pingwinek westchnął. Rozpaczliwie chciał z kimś porozmawiać. Kowalski podniósł książkę z szafki nocnej i włożył do torby. To samo zrobił z wachlarzem, przywiezionym z Szanghaju, który przydawał się nawet w Polsce.
Kowalski usiadł na fotelu w samochodzie pana Frankowskiego, czy też… wujka Janusza, jak powinien go teraz nazywać i zapatrzył się w okno. Z jednej strony chciał wracać do domu, ale świadomość, że przez najbliższe dwa tygodnie będzie musiał oglądać wychowawcę przy śniadaniu, obiedzie i kolacji, a nawet częściej, odbierała mu humor. Jeszcze przed wakacjami cieszyłby się na wspólny odpoczynek, ale po ślubie zmieniło się dosłownie wszystko.
- Ktoś chce do toalety? - spytał pan Janusz po dwóch godzinach jazdy, a kiedy połowa załogi zażądała postoju, stanął pod stacją benzynową. Kowalski nie odezwał się ani słowem. Jeszcze nie potrzebował ubikacji.
- Kowalski… - pan Janusz otworzył drzwi pasażera od strony pingwinka i położył mu dłoń na ramieniu. Kowalski cofnął się z przestrachem i mocniej ścisnął kocyk. Nie chciał być dotykany. Nauczyciel cofnął dłoń.
- Wszystko w porządku? - spytał. Kowalski potaknął.
Godzinę później samochód stanął pod KFC i pingwiny rzuciły się na kurczaki z grilla z wakacyjnej oferty. Były naprawdę głodne. Kowalski powoli zjadał ulubioną tortillę, ale nie miał apetytu. Musiał do toalety.
- Możemy jechać? - spytała ciocia, kiedy wszyscy zjedli.
- Nie! - wyrwało się kowalskiemu. - To znaczy… - pingwinek zorientował się, ze wszyscy na niego patrzą. - Jedźmy już. - dodał z rezygnacją.
 

abc.atlant
 
Wczoraj były urodziny Skippera. Było super, był tort, mnóstwo jedzenia, frytki, szaszłyki, kiełbaski, bo przyjęcie oczywiście na dworze. Co będziemy siedzieć w domu w taką ładną pogodę. Było poszukiwanie skarbów, a wieczorem maraton filmowy. Obejrzeliśmy "2012" i "Tajemnicę Diabelskiego Kręgu" (takiego filmu nie ma, jest książka). Spać poszliśmy po jedenastej. Skipper dostał swój własny, wymarzony domek na drzewie, własny pokój, bo Abigail mieszka teraz z siostrą, a szkoda, żeby pokój na poddaszu się marnował i dwie powieści przygodowe. W piątek imprezy ciąg dalszy, bo wtedy moje urodziny.
tort-limonka-kiwi.jpg

A dzisiaj jadę do kina na "Małego Księcia". Mała Dziewczynka zaprzyjaźnia się z ekscentrycznym staruszkiem z sąsiedztwa, który przedstawia się jako Pilot. Nowy znajomy opowiada jej o niezwykłym świecie, gdzie wszystko jest możliwe. Świecie, do którego dawno temu zaprosił go przyjaciel – Mały Książę. Tak zaczyna się magiczna i pełna przygód podróż Dziewczynki do krainy jej własnej wyobraźni i do bajkowego uniwersum Małego Księcia. Ja na samym zwiastunie płaczę, a co dopiero będzie na filmie. Szczegółowa recenzja jutro. Na dzisiaj tyle, pa!
  • awatar frytki z majonezem.: Spóźnione sto lat Skipperowi ;) Jejku,"Mały Książę"! Jedna z moich ulubionych książek. Sama planuję się wybrać,ale jakoś tak ciągle nie ma czasu... :D
  • awatar RainbowxD: Sto lat dla Skippera :D.
  • awatar Domisiulek*.*: Stówka dla Skippera! :D :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›