Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 24 sierpnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dziś po śniadaniu poszliśmy na spacer do miasta. To nasz ostatni dzień pobytu nad morzem, bo jutro po obiedzie wyjeżdżamy i chciałem, żeby dziś było wyjątkowo. Teraz trzymałem się blisko Kasi, nie chciałem zgubić się tak jak rok temu. Obiecała mi wędzoną rybkę, ale najwyraźniej o tym zapomniała, a ja nie zamierzałem jej przypominać. Trudno. Poszliśmy na plac zabaw, a potem do kawiarni na ciastka. Po obiedzie (zupa fasolowa, filet z dorsza - smażony, ziemniaki z koperkiem, surówka z ogórków i pora) rozpadało się i nie było mowy o wyjściu dokądkolwiek. Oglądaliśmy telewizję, potem zajęliśmy się symulatorem wojennym Szefa, trochę się zaczynaliśmy pakować. Jutro... Zaraz po obiedzie wracamy do domu. Dlaczego te wakacje nie mogą trwać w nieskończoność? Najprawdopodobniej już nigdy tutaj nie wrócę. Chciało mi się płakać. I chyba naprawdę się rozpłakałem, bo Kasia musiała mnie wziąć na kolana, przytulic i uspokoić. Powiedziała, żebym nie płakał, bo przecież nie ma o co, tuliła mnie dopóki się nie uspokoiłem, a potem obiecała mi, że po kolacji pójdziemy na miasto tylko we dwójkę. "Nawet jak będzie padać?" "Nawet." Tak, jak mi obiecała, po kolacji (makaron z warzywami, sos pieczarkowy) wzięła mnie na spacer. Poszliśmy na wędzoną rybkę (Kasia wcale nie zapomniała, czekała tylko na odpowiednią okazję) i  do "Taniej Książki". Na pocieszenie dostałem książkę "Zaczarowane wakacje" o dwóch dziewczynach - czarownicach. Myślę, że mi się spodoba. Kasia robiła tak dużo, żeby mnie pocieszyć, że w końcu musiałem się uśmiechnąć. To były jedne z najlepszych wakacji w moim życiu. Szkoda będzie tak to wszystko zostawić. ale z drugiej strony, kiedy coś się kończy, coś innego się zaczyna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›