Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 21 sierpnia 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Po śniadaniu znowu wybraliśmy się na plażę. Trzeba korzystać, bo dzień wyjazdu coraz bliżej, no i póki ciągle jest słońce. Od razu z chłopakami polecieliśmy pływać. Próbowaliśmy łapać takie maleńkie rybki, ale nie bardzo nam wychodziło. Bawiliśmy się tylko we trójkę, bo Szef znowu położył się na swoim różowym dmuchanym kółku i nie chciało mu się wstawać. Kiedy znudziło nam się pływanie i nurkowanie zbudowaliśmy ogromny wulkan. Brakowało tylko tego, żeby tryskał lawą wlewaliśmy do środka lawę, ale niewiele nam to dało. Potem, za moją namową zbudowaliśmy jeszcze wioskę hobbitów. Poszliśmy z Kasią na zjeżdżalnię wodną, a później graliśmy w siatkówkę plażową z chłopakami, którzy rozłożyli się na piasku obok nas. Było naprawdę fajnie, a z Albertem i Sylwestrem zdążyliśmy się zaprzyjaźnić. Po obiedzie (pomidorowa z makaronem, filet z kurczaka z serem, ziemniaki z koperkiem, warzywa gotowane z masłem) poszliśmy na spacer w stronę latarni. Po drodze ciocia Jola kupiła nam lody. Mój był o smaku jogurtu z granatem. Były naprawdę pyszne. I nawet znalazłem w nich kawałek granatu (chodzi oczywiście o owoc). Dzisiaj wreszcie udało nam się wejść na latarnię. Chcieliśmy tam zostać jak najdłużej, ale musieliśmy wracać do cioci Joli, która czekała na nas na ławce, pod latarnią, razem z Szeregowym. Po drodze do pokoju zahaczyliśmy jeszcze o ubikację, bo ja dosyć pilnie musiałem załatwić potrzebę. No i kupiłem sobie dziesiątą część serii o wampirach. Jako, że do kolacji zostało nam jeszcze trochę czasu, poszliśmy na plac zabaw. Szeregowy od razu dogadał się z dzieciakami w piaskownicy, by bujaliśmy się na huśtawkach. Po kolacji (sałatka warzywno-ryżowa) znowu poszliśmy na lody. Tym razem czekoladowe świderki. Też były dobre, ale tych jogurtowych nie przebije nic. Kupiłem sobie tabliczkę na drzwi pokoju. "Tu rządzi Kowalski" niestety nie było.
 

abc.atlant
 
Marzenie o wydaniu książki odpłynęło gdzieś, skąd już nie da się go wyciągnąć. Minęły trzy miesiące odkąd wysłałam "Niedoszłych Samobójców" do wydawnictwa do Krakowa i nie ma stamtąd jakichkolwiek wieści, co znaczy, że nie są zainteresowani moją książką. Niestety, trzeba się z tym pogodzić. To po pierwsze.
Po drugie; z przyczyn osobistych "goście" mają od teraz zablokowaną funkcję dodawania komentarzy na mojego bloga. Wczoraj miała miejsce odrobinkę dziwna sytuacja z udziałem takiego "gościa" i nie życzyłabym sobie, żeby się to powtarzało. Wcześniej też miały miejsce sytuacje tego typu, pisanie nic nie znaczących komentarzy i hejtowanie. Było ostrzeżenie, trzeciej szansy nie będzie. Przykro mi, możecie myśleć o mnie co chcecie. Nie chcę sobie psuć humoru na tydzień przed urodzinami.
Po trzecie; fanfiction. Od dzisiaj na serio zabieram się z tym do roboty, bo do tej pory mam tylko początek i trochę mi głupio. Na sto procent prolog pojawi się w okolicach piątego, szóstego września, więc te dwa tygodnie będziecie musieli znosić, moje "niedorzeczne wymysły" o Pingwinach jak to nazwał jeden z "gości". Nie szukajcie tego komentarza, bo został usunięty. Na dzisiaj to tyle. Dziękuję za przeczytanie tego wpisu i proszę o dalsze wsparcie (może ten tekst nie za bardzo pasuje do sytuacji, ale co tam).
The.Lord.of.the.Rings.600.1131592.jpg
  • awatar Emiko Senju: Takowi goście są upierdliwi :') Na moim innym blogu też były takie sytuacje :D Ale powodzenia w pisaniu ff :*
  • awatar Seiti: A ja się cieszyłam z mojego pierwszego antyfana! Jego wypowiedź była taka dłuuuga i zmieniła mój światopogląd! (ograniczyła się do " słabiutko z fabułą" XD) Piszesz świetnie i o tym wiesz, a jak ktoś tak pisze, to czyta się to z przyjemnością choćby było o wzrastających kwiatkach. :D Czekam, choć nie oglądałam. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›