Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 5 lipca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski leżał na łóżku szpitalnym oddychając ciężko. Był przytomny, ale nie do końca rozumiał, co się wokół niego dzieje. obok stała pani Ola, przykładająca mu do skroni chłonną gazę.
- Pani Olu… - odezwał się Kowalski.
- Nic się nie dzieje Kowalski. - odpowiedziała pani weterynarz. - Będzie dobrze. Wszystko w porządku. - pingwinek nerwowo przełknął ślinę. Najchętniej zamknąłby oczy i usnął, ale zdawał sobie sprawę z tego, że za chwilę ktoś się nim zajmie. Wreszcie po pingwinka przyszedł pielęgniarz. Następnie pani doktor dokładnie zbadała Kowalskiego. Sprawdzała czy nie ma innych urazów, ran.
- Boli cię? Powiedz. Nie? A tutaj? Zobaczymy, jak tam brzuszek… A zaraz trzeba ci będzie pobrać krew do badania. - serduszko pingwinka biło coraz mocniej, a w końcu po policzkach popłynęły mu łzy.
- Nie wie pani, kiedy przyjdzie moja mama? - zaszlochał Kowalski.
- Nie wiem skarbeńku. ale pani Ola już do niej dzwoniła, za chwilę powinna być. No już… Za chwilę założymy ci szwy. Nie płacz, bo będzie cię trudniej znieczulić. - pingwinek posłusznie spróbował się uspokoić. Wreszcie po niezbędnych badaniach, Kowalskiego przewieziono do salki obok. Podano mu środek nasenny i zajęto się jego głową. Pani Ola stała pod drzwiami, na korytarzu.
- Pani Olu! - zawołałam, podbiegając do niej. - Co z nim? Jak się czuje? Gdzie jest?
- Spokojnie. - odpowiedziała weterynarz. - Ma zakładane szwy. Nic mu nie będzie. W karetce odzyskał przytomność, pytał o ciebie.
- Ale co się właściwie stało? - pan Frankowski objął mnie ramieniem.
- Kowalskiego potrącił samochód. trzeba mu było szyć głowę, ale zaraz będzie po wszystkim.
- Bogu dzięki. - westchnęłam.
- Pewnie go zostawimy w szpitalu na noc, żeby się upewnić czy wszystko w porządku i czy nie ma wstrząsu mózgu, ale nie musisz się już martwić.

- Aleś mi napędził strachu. - powiedziałam, siadając przy łóżku Kowalskiego. - Jak się czujesz? Nic cię nie boli?
- Mamo, nie jestem już dzieckiem. - zaprotestował pingwinek, widząc pana Frankowskiego.
- Jesteś. - odpowiedziałam. - Dla mnie zawsze będziesz małym pingwinkiem, którym trzeba się opiekować. - Kowalski posłał mi kwaśną minę, ale zaraz znowu się uśmiechnął. Dotknęłam bandaża, którym pingwinek miał obwiązaną głowę.
- Powiedz, boli cię? - spytałam.
- Nie. A pani doktor powiedziała, że jestem dzielny.
- Bo jesteś. - Kowalski zmarkotniał.
- Zostawisz nas samych? - poprosił. - Mnie i pana Frankowskiego. - spojrzałam na nauczyciela.
- Zostawię. - odpowiedziałam i wyszłam z salki. Pan Frankowski podszedł do lóżka pingwinka.
- Przepraszam. - odezwał się Kowalski.
- Nie masz za co. - nauczyciel usiadł na krześle. - To ja powinienem ciebie przeprosić. posłuchaj, wiem, ze nie jesteś zachwycony, że żenię się z waszą ciocią, ale między nami nic się nie zmieni.
- Obiecuje pan? - upewnił się pingwinek.
- Obiecuję. - odpowiedział pan Frankowski. Do salki Kowalskiego zajrzała pani Ola.
- Jak tam nasz bohater? - spytała - Musi pan już iść, Kowalski będzie jadł kolację. - nauczyciel wstał i wyszedł, po drodze machając pingwinkowi. Kowalski odmachał nauczycielowi z uśmiechem i zabrał się za ryż z jabłkami, który przyniosła mu pani Ola.
- Pójdziesz do toalety? - spytała weterynarz.
- Nie chce mi się. - zaprotestował pingwinek.
- Ale w nocy nie będziesz mógł pójść do łazienki.
- To może ja jednak pójdę… - Kowalski wysunął się z pościeli. Po skorzystaniu z ubikacji pani Ola troskliwie otuliła pingwinka kołdrą. Kowalski przytulił się do poduszki i zasnął. To było zdecydowanie za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
  • awatar serpentard210: I wszystko jest dobrze :) Kowalski zdrowy i szczęśliwy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›