Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 31 lipca 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Co tak długo? - spytał Skipper, kiedy wreszcie dołączyliśmy do chłopców. - Kowalski, źle się czujesz? - pingwinek dotknął zaczerwienionego policzka naukowca. - Coś wam jest?
- Nie. - Kowalski pokręcił głową. - Kolejka była.
- No to chodźmy. - Skipper złapał przyjaciela za skrzydło i pociągnął za sobą. - Zdążyłeś do toalety? - spytał, kiedy tylko zostali sami. Kowalski znowu się zaczerwienił.
- Szefie! - zaprotestował gwałtownie. - Nie jestem dzieckiem! - Skipper stłumił chichot i pobiegł do następnego akwarium.
- Hej, tu są pingwiny! - zawołał podekscytowany Szeregowy. - Czy to nasi krewni? - chciał wiedzieć.
- Nie, chyba nie. - odpowiedziałam. - Wy jesteście pingwiny białobrewe, a to są złotoczube. Poza tym są od was większe. Chodźmy zobaczyć rekina. - zwierzaki pobiegły do odpowiedniego akwarium. Pingwiny świetnie się bawiły biegając po oceanarium, oglądając morskie stworzenia i wesoło rozmawiając. Szłam za zwierzakami, uśmiechając się. W końcu nawet pingwiny zaczęły być zmęczone.
- Możemy kupić w kasie pamiątki? - spytał Kowalski.
- Możemy, pewnie. - odpowiedziałam, właśnie przyglądając się ośmiornicy. - Chodźcie. - zwierzaki pomaszerowały z powrotem do kasy biletowej i zapatrzyły w gablotkę z pamiątkami. Skipper wybrał kolczastą rybę rozdymkę, Kowalski szklane delfinki do zawieszenia w oknie, a Rico nie zdecydował się na nic.
- Poczekalibyście na mnie? - spytałam. - Muszę pójść do toalety. - zwierzaki pokiwały głowami i stanęły przy ścianie. Ja skierowałam się do ubikacji. Kowalski na szczęście nie było. Potem poszliśmy coś zjeść. Pingwiny zgodnie stwierdziły, że nie mają ochoty na sushi i chciałyby spróbować czegoś nowego. Chwilę potem wszyscy siedzieliśmy na ławce koło baru wcinając ryż z kurczakiem, ogórkiem, sałatą i pysznym pikantnym sosem.
- To co robimy teraz? - zagadnął Skipper, kiedy zjedliśmy obiad. - Dzisiaj ma być pokaz sztucznych ogni. Może chcielibyśmy pójść?
- Chcielibyśmy. - odparłam. - Tylko czy nie wypadałoby pójśc i się przebrać? - krytycznym wzrokiem obrzuciłam moją koszulkę i dżinsy. - Chyba nie muszę się stroić, co? - westchnęłam. Skipper roześmiał się.
- Nie musisz. Wyglądasz ładnie we wszystkim. Chodźmy już. - poprosił, zsuwając się z ławki.
Na placu, gdzie odbywał się pokaz fajerwerków było mnóstwo ludzi i ledwo przecisnęliśmy się przez tłum.
- Sporo tu straganów z jedzeniem. - zauważył Kowalski. - Kupimy sobie coś na przegryzkę? - spytał.
- A wy dalej głodni? - roześmiałam się. - Kupić wam smażony makaron na spróbowanie? - pingwiny pokiwały głowami.
- Mogę iść z tobą? - poprosił Skipper.
- Nie trzeba, poradzę sobie. - odparłam i odeszłam na chwilkę.
Pingwiny przypatrywały się fajerwerkom, jednocześnie pochłaniając makaron, który okazał się naprawdę pyszny.
- A co właściwie robiłaś tak długo przy stoisku z makaronem? spytał Kowalski, zaciekawiony moją długą nieobecnością. Wyjęłam z plecaka pudełko z figurką pokojówki.
- Kupiłam sobie to. - powiedziałam. - Spodobała mi się i musiałam ją mieć. Zaraz... A gdzie jest Szeregowy? Zgubiliście Szeregowego?! Gdzie on może być?!
- Pewnie został w oceanarium. - odparł cichutko Kowalski. - Tam go ostatni raz widziałem.
- Wracamy do oceanarium. - powiedziałam.
Szeregowy siedział przy akwarium z rekinem, oparty o szybę, zapłakany i roztrzęsiony. Zostawili go. Jak mogli go zostawić? W oceanarium już dawno zgaszono światła, a drzwi zamknięto i nawet nie miał jak wydostać się z budynku. Teraz, po ciemku morskie stworzenia wyglądały naprawdę przerażająco. Z akwarium rekina sączyło się białe światło, które było jedynym oświetleniem sali, a sprawiało jedynie, że pingwinek bał się jeszcze bardziej.
- Szeregowy! - zawołałam, biorąc pingwinka na ręce (strażnik wpuścił nas do środka).
- Zostawiliście mnie! - krzyknął Szeregowy i na nowo się rozpłakał. - Bałem się! Czemu mnie zostawiliście?
- Oj kochanie, przecież nie specjalnie. Już dobrze. Już cię więcej nie zostawię, będę cię pilnować.
  • awatar Seiti: Zostawili goo... a to niedobrzy. "Kowalski na szczęście nie było" ??
  • awatar DomaaFoto: oo, ciekawe : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Byousoku 5cm, to po polsku znaczy „5 centymetrów na sekundę” i jest rzekomo prędkością, z jaką mają opadać płatki wiśni. Produkcja ta jest nastrojowym filmem obyczajowym, składającym się z trzech części (kolejno: Oukashou, Cosmonaut i Byousoku 5 cm), opowiadających o relacjach (bowiem „miłość” czy „związek” byłyby tu użyte na wyrost) pewnego chłopca i dziewczyny. Fabuła traktuje głównie o bliskości i dystansie pomiędzy dwojgiem ludzi, zarówno zupełnie dosłownym, mierzonym odległością w sensie czysto geograficznym, jak i mentalnym i emocjonalnym. To, co napisałam, jest dużym uogólnieniem, ale Byousoku 5 cm należy do produkcji, które tak naprawdę fabuły nie posiadają i nie skupiają się na przekazaniu przygotowanej już wcześniej opowieści. Film ten oddziałuje bardziej poprzez staranne budowanie atmosfery niż udzielanie nam informacji o postaciach. Twórca podejmuje grę z widzem, zapraszając go do wczucia się w sytuację naszych bohaterów, zrozumienie ich emocji i odczuć. To, jakie wrażenie odniesie się, oglądając tę produkcję, w dużej mierze zależy od widza, jego osobistej gotowości do podjęcia tego typu zabawy, wrażliwości i empatii.
10267.jpeg

Wszystko to razem powoduje, że film ten nie jest dziełem łatwym ani tym bardziej nie musi się podobać wszystkim. Nawet śledząc forum "Tanuki-anime", zaobserwowałam skrajne reakcje na tę produkcję. Pomimo że na części komentujących film wywarł duże wrażenie, inni pozostali nań nieczuli. Spowodowane jest to tym, że Byousoku 5 cm nie jest zwyczajnym dobrym anime, komedią romantyczną czy w sumie dość nieskomplikowanym wyciskaczem łez. Byousoku 5 cm jest sztuką. Jako takie przeznaczone jest dla osób obdarzonych bardzo wysoką wrażliwością i dość wyrobionych, potrafiących smakować tego typu produkcje. Ponadto, jak każda sztuka, film ten opiera się racjonalnej rozumowej krytyce, oddziałując raczej na subiektywnej płaszczyźnie emocji. Nic więc dziwnego, że każdy może go odbierać w sposób całkowicie odmienny. Dla wielu może być wręcz nudny lub błahy i z takiej opinii nie będzie wynikało nic zdrożnego…
10271.jpeg

Wszyscy jednak zapewne zgodzą się, że produkcja ta jest niesamowita pod względem wizualnym. O ile sama animacja i projekty postaci są – nie bójmy się tego powiedzieć – takie sobie i tak naprawdę niczym nie wyróżniają się spośród setek produkcji, to tym, co naprawdę zasługuje na uwagę, są tła. W dużej części ujęć nawet nie widzimy bohaterów, większość czasu poświęcono bowiem na prezentowanie widoków, pejzaży i krajobrazów, które możemy wraz z nimi podziwiać. Uwaga rysowników została skupiona na tak z pozoru pozbawionych znaczenia szczegółach, jak animacja przesuwających się po niebie chmur, gra światła i cienia oraz inne niedostrzegalne dla nieuważnego widza szczegóły. Prawdę mówiąc oprawa graficzna jest wystarczającym pretekstem, by zapoznać się z tym dziełem. Za takie widoki można by wybaczyć właściwie wszystko – gdyby oczywiście było co wybaczać. Prawdopodobnie nieprędko znajdzie się tytuł, który dorówna Byousoku 5 cm na tym polu. Taka kreska, jaką ma ta produkcja nie jest bowiem czymś osiągalnym przez zwiększanie budżetu i zwielokrotnianie wydatków. Jest wynikiem artystycznego geniuszu i talentu, połączonego ze znakomitym warsztatem i technologiczną perfekcją. Wręcz grzechem jest oglądać ten film inaczej niż w najlepszej możliwej jakości.
10273.jpeg

Pomijając niesamowitą oprawę wizualną, którą doceni chyba każdy (może oprócz największych prymitywów i fanów bezguścia), film ten jest pozycją trudną, przeznaczoną dla osób mających wyrobiony i specyficzny gust. W żadnym razie nie nadaje się dla tzw. masowego odbiorcy, poszukującego łatwej i szybkiej rozrywki, czy też wręcz rozrywki jako takiej. To, co napiszę, być może zabrzmi snobistycznie, ale tego typu filmy ogląda się raczej po to, aby nieco się „odchamić”, niż celem zapewnienia sobie relaksu lub mocnych wrażeń. W zasadzie mam opory przed polecaniem Byousoku 5 cm komukolwiek. Jest to coś, co warto spróbować obejrzeć, popodziwiać trochę, spróbować empatii, ale jako coś innego, odmiennego od oglądanych codziennie (wszystko jedno, lepszych czy gorszych) pozycji.
10296.jpeg
  • awatar Effugere: Piękne anime :)
  • awatar Seiti: Od bardzo długiego czasu waham się czy obejrzeć i zazwyczaj, gdy tak mam, anime okazuje się zajebiste.
  • awatar frytki z majonezem.: Zachęciłaś :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›