Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 30 lipca 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kiedy się obudziłam pingwiny już od dawna były na nogach i właśnie oglądały w telewizji jakąś kreskówkę.
- Hej chłopcy. - przywitałam się wstając z łóżka i usiadłam między nimi na kanapie.
- Cześć. - odparł Skipper i od razu zapytał. - Idziemy do miasta? Chcemy obejrzeć oceanarium szanghajskie.
- Powoli, dobrze? - ziewnęłam. - Muszę wziąć prysznic i się przebrać. I coś zjeść. Poza tym, nie mogę dojść, skąd wy macie tyle energii i to po praktycznie nieprzespanej nocy. - Skipper uśmiechnął się.
- Tylko się pośpiesz, bo też jestem głodny. - odezwał się Kowalski. Ogarnęłam się najszybciej jak umiałam, w biegu wciągnęłam na siebie dżinsy, poganiana przez pingwiny wyszorowałam zęby i wyszliśmy. Na śniadanie poszliśmy do cukierni.
- To jest pyszne! - zawołał Kowalski, wgryzając się w drożdżówkę z truskawkami. - Dlaczego u nas tego nie ma?
- Powiedz o nich pani Zosi. - zaproponowałam. - To może zacznie sprowadzać do siebie, do piekarni.
- Mogę dostać jeszcze jedną? - poprosił Skipper. Z uśmiechem wstałam i poszłam po jeszcze jedną drożdżówkę.
- Podzieli się Szef? - spytał Szeregowy, który właśnie oblizywał skrzydło z pozostałości po truskawkach. Skipper przełamał bułkę na pół i mniejszą połówkę oddał młodemu. Szeregowy od razu zabrał się do jedzenia.
- Idziemy? - spytałam, kiedy po drożdżówkach nie zostały nawet okruszki. - Wszyscy najedzeni? -
- Aha. - Skipper zerwał się z krzesła. - Chodźmy. - zgodnie pomaszerowaliśmy chodnikiem. Skipper podskakiwał co chwilę. Był naprawdę podekscytowany, tydzień w Szanghaju zapowiadał się cudownie. Pod oceanarium nie było tłumu, ledwie kilkuosobowa kolejka po bilety. Wystarczyło cierpliwie poczekać. Skipper, Rico i Szeregowy biegali dookoła, rozglądając się z zachwytem. Pod sufitem wisiały szkielety jakichś morskich stworzeń, które wyjątkowo spodobały się psychopacie. Kowalski nerwowo przestępował z nogi na nogę, grzecznie stojąc pod ścianą. Wreszcie bilety zostały zakupione.
- To możemy iść. - powiedziałam. Kowalski pociągnął mnie za nogawkę spodni.
- Ja muszę najpierw do toalety. - przyznał.
- Chłopcy, poczekacie tutaj? - upewniłam się. - My zaraz wrócimy. Chodź, Kowalski. - wzięłam pingwinka za skrzydło i poprowadziłam do ubikacji gdzie stanęliśmy w ogromniej kolejce. Pingwinek znowu przestąpił z nogi na nogę. Nie mógł tyle czekać. Kowalski starał się ignorować potrzebę do toalety, ale to wcale nie było takie łatwe. Coraz bardziej chciało mu się do łazienki, a kolejka wcale nie posuwała się do przodu. Pingwinek gorączkowo podrygiwał w miejscu. Po dwudziestu minutach czekania potrzeba fizjologiczna stała się nie do zniesienia. Kowalski spojrzał na mnie, przed nami czekało jeszcze pięć osób, ale on musiał już, teraz, natychmiast. Pęcherz pingwinka dawał wyraźne znaki, że jest pełny i wypadałoby go opróżnić. Kowalski drżał ze zdenerwowania, kurczowo trzymając mnie za rękę. Dobrze wiedział, ze zaraz nie wytrzyma. Na policzki wypłynął mu rumieniec, a po policzkach poleciały łzy.
- Kowalski... - przykucnęłam obok pingwinka.
- Ja nie mogę już wytrzymać. - jęknął Kowalski.
- Jeszcze troszkę. - pocieszyłam go. - Dosłownie chwilkę. - pingwinek rozszlochał się jeszcze bardziej i uczepił się kurczowo mojej nogawki, podkulając nóżkę. Panie stojące w kolejce spojrzały na nas z zaciekawieniem. Po Kowalskim widziałam, że sprawa jest naprawdę pilna. Pingwinek przeskakiwał z nogi na nogę jednocześnie gorączkowo szarpiąc mnie za nogawkę. Naprawdę strasznie mu się chciało. Przepełniony pęcherz pingwinka boleśnie dał o sobie znać i na podłodze powstałą mokra plamka. Kowalski wystraszył się nie na żarty. Nie chciał się zmoczyć przy tych wszystkich ludziach.
- Mamo... - pingwinek spojrzał na mnie. W tym samym momencie pani stojąca przed drzwiami ubikacji powiedziała coś do mnie po chińsku.
- I not understand. - pokręciłam głową. W odpowiedzi kobieta pokazała na drzwi toalety. Chciała nas puścić przodem. Dla pewności pokazałam na siebie, potem na drzwi, a kiedy ona kiwnęła głową, pociągnęła szlochającego Kowalskiego do ubikacji, choć pingwinek nie był w stanie zrobić już ani kroku. Posadziłam go na sedesie i stanęłam przy uchylonych drzwiach. Kowalski odetchnął z niemałą ulgą.
  • awatar moonlight.: super rozdział ! :)
  • awatar Seiti: "Mniejszą połówkę" XD Przypomniałaś mi jak byłam dzieckiem i sterczałam w kolejce do toalety razem z mamą i babcią, ale ja, nie wiem jak to zrobiłam, jakoś zginęłam im z oczu i w spokoju skorzystałam z toalety, bez kolejki. Pamiętam to jak przez mgłę, ale łączę się w bólu z biednym Kowalskim.
  • awatar Boubouiagge: Biedny ten Kowalski :b aż mi go szkoda ;) Ale o tyle dobrze że przynajmniej zdążył ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

abc.atlant
 
Oglądałam wczoraj "5 centymetrów na sekundę" i zakochałam się w tej piosence. Jutro dodam recenzję anime.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›