Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 29 lipca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Pingwiny siedziały w samolocie do Szanghaju zmęczone i głodne. Nie dziwiłam im się. Musieliśmy w środku nocy maszerować na lotnisko, a potem nie dawało się zasnąć, bo wlecieliśmy w chmurę burzową i samolotem okropnie trzęsło. Dopiero od kilku minut było spokojnie i można było jako tako odpocząć. Skipper spał przytulony do różowej podusi, którą przyniosła mu stewardesa, Rico też posapywał przez sen na fotelu obok. Kowalski zamknął oczy i słuchał muzyki, a Szeregowy z braku lepszych zajęć przeglądał przewodnik po Szanghaju kupiony przez Internet. Dokładniej otuliłam Skippera kocykiem i wstałam z fotela.
- Gdzie idziesz? - odezwał się Szeregowy.
- Do toalety. Zaraz wrócę. - odpowiedziałam i skierowałam się na tył samolotu. Kiedy wróciłam koło nas zatrzymywała się akurat stewardesa.
- Może mogę zaproponować coś do jedzenia? - spytała. - Mamy pyszne mięsko z kurczaka z frytkami i surówką.
- To ja poproszę. - zdecydowałam. - Też chcecie, czy zjecie coś na miejscu? - spytałam chłopców.
- Ja to nie jestem jeszcze głodny. - odparł Kowalski.
- Ja też nie. - dodał Szeregowy. Wzruszyłam ramionami i wzięłam od stewardesy tackę z mięskiem i plastikowy widelec. Od razu zabrałam się za jedzenie. To było pyszne. Szeregowy powoli zaczynał być zmęczony niekończącym się lotem i zaczynał marudzić.
- Daleko jeszcze? - Skipper obudził się, słysząc jęki podwładnego i ziewnął szeroko.
- Wyspałeś się? - spytałam, ignorując najmłodszego pingwinka. Skipper pokręcił głową przecząco. Samolot powoli podchodził do lądowania.

Szanghaj tętnił życiem, mnóstwo ludzi podążało we wszystkich możliwych kierunkach mimo późnej pory, a na ulicach można było dostać oczopląsu od kolorowych, migających jaskrawymi kolorami neonów, szyldów i reklam. Nad głowami przechodniów wiły się niczym węże zwoje przewodów elektrycznych. Skipper czasem natykał się na postać białej kotki znanej w Polsce jako "Hello Kitty". Potrafiła pojawić się w najmniej oczekiwanym miejscu. Nawet taksówkarzowi trudno było połapać się w gąszczu szanghajskich ulic i uliczek, które często nie miały wcale żadnej nazwy. Głodni i zmęczeni weszliśmy do całodobowej restauracji. Pingwiny ziewały co chwilę, nic dziwnego, była trzecia w nocy. Kiedy kelner przyniósł kartę dań, mina mi zrzedła.
- Ale tu jest wszystko po chińsku. - westchnęłam. - Co będzie, jeśli się okaże, że zamówiłam jakieś karaluchy w sosie własnym? - nie miałam specjalnych wymagań kulinarnych, ale wizja karaluchów stanęła mi nazbyt wyraziście przed oczami.
- Tam jest gablotka z obrazkowym menu. - powiedział Kowalski, wskazując odpowiednią gablotę. - Można podejść i zobaczyć, jak wybrane danie wygląda i z czego jest przyrządzone. - natychmiast poderwałam się z krzesła i podeszłam, by upewnić się, jakie danie kryje się pod egzotyczną nazwą. Skipper z Szeregowym zrobili to samo i jedynie Kowalski i Rico postanowili wybrać w ciemno.
- Mogłem jednak iść z wami. - szepnął do Skippera Kowalski, gdy zobaczył potem na swoim talerzu coś, co przypominało wodorosty. Był jednak tak głodny, ze zjadł je, choć bez smaku. Na chciał tracić czasu na wybrzydzanie i zmianę zamówienia. Po zjedzeniu pingwinek przejął od Szeregowego przewodniki po Chinach.
- Pojedziemy do Fukuoki? - spytał, przeglądając jeden z nich.
- Albo do Dazaifu Tenmangu? - dorzucił Skipper (wszystkie wymienione miejsca znajdują się w Japonii, nie w Chinach).
- Niech Szef patrzy. Świątynia bóstwa zakochanych. Wszystko tam mają w serduszka. Nawet chodnik.
- Kowalski...? Wiem, że jesteście pod wpływem czarującej Leny, ale dajcie sobie spokój z serduszkami.
- Na razie to pojedziemy do hotelu. - powiedziałam. - A co będzie jutro, to znaczy dzisiaj rano, to pomyślimy. - do hotelu nie było daleko. Chwilę potem mieliśmy już klucze do pokoju i mogliśmy pójśc spać. O niczym innym nie marzyłam. Kiedy tylko weszłam do pokoju, padłam na łóżko, nie zawracając sobie głowy braniem prysznica.
  • awatar SallyLou: Heh to pingwiny robią sobie podróż dookoła świata? Szanghaj... Pewnie oślepnąć tam można od tych wszystkich neonów :D
  • awatar frytki z majonezem.: Oh,to udana ta podróż! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›