Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 28 lipca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Szeregowy zauważył, że wstaję od stolika.
- Chodźcie do mnie! - przywołałam do siebie zwierzaki. - Musimy iść, bo spóźnimy się na koncert!
- Och nie! - jęknął Rico. Koncert wydawał mu się teraz jeszcze bardziej nudną perspektywą spędzenia wieczoru niż wcześniej. On i Szeregowy wymyślali najróżniejsze wymówki, żeby na niego nie iść, ale nie wzruszała mnie żadna z nich. Kowalski zmarkotniał. To był ostatni wieczór we Francji. Opera Pucciniego "Turandot" zapowiadała się wspaniale. Pod rozgwieżdżonym niebem uliczki miasteczka Orange jakby ożyły.
- Zobacz ilu tu ludzi! - powiedział Kowalski, gdy zbliżaliśmy się do osadzonego na łagodnym stoku amfiteatru. Zupełnie nie spodziewał się takich tłumów.
- Wielu turystów przyjechało specjalnie na ten festiwal. - odezwałam się. - Tak jak w czasach rzymskich wewnątrz teatru może pomieścić się około dziewięć tysięcy widzów. - starałam się zaciekawić Rico i Szeregowego, którzy szli na koncert z takimi minami, jakby czekało ich stracenie. Skipper nie wiedział, że budowla okaże się taka ogromna. Od strony ulicy, którą szliśmy, nie można było zobaczyć ani trybun ani sceny. Kryły się za wysoką, potężną fasadą. Teatr wyróżniał się także niezwykłą akustyką, o czym przekonaliśmy się, gdy tylko zabrzmiały pierwsze takty muzyki. Ogarnęłam wzrokiem wypełnione po brzegi trybuny. Przedstawienie operowe zapowiadało się niezwykle uroczyście. światła skierowane były na scenę a dodatkową oprawą był wiszący nisko księżyc i połyskujące srebrem gwiazdy.
- No nie! - jęknął Szeregowy (trochę za głośno) - Będziemy tu musieli przesiedzieć trzy godziny? - po czterdziestu minutach Skipper zaczął nerwowo kręcić się na swoim miejscu. Chciało mu się do toalety. Powoli przestawał skupiać się na tym, co się działo na scenie, czując coraz mocniejszą potrzebę skorzystania z ubikacji. Pęcherz pingwinka co jakiś czas przypominał, że jest pełny i wypadałoby pójśc do łazienki. Niezwykłą sceneria, muzyka i stroje aktorów sprawiły, że Skipper na chwilę zapomniał o swoim pełnym pęcherzu, ale zaraz znowu poczuł ukłucie w podbrzuszu. Od tej chwili nie był w stanie spokojnie usiedzieć. Artystka, która grała tytułową rolę Turandot, skończyła swoją kolejną arię, a słuchacze nagrodzili ją gromkimi brawami. Skipper znowu poczuł, że pęcherz domaga się opróżnienia. Serce zaczęło mu szybciej bić. Wiedział już, że jeśli czegoś  nie zrobi, dojdzie do nieszczęścia. Pingwinek, nie namyślając się długo, położył mi skrzydło na ramieniu.
- Muszę pójść do ubikacji. - powiedział półgłosem. - Nie mogę już wytrzymać. - Skipper zarumienił się.
- Chodź. - wzięłam pingwinka za skrzydło i wyprowadziłam na zewnątrz, po drodze nakazując reszcie zostać. Obeszliśmy dookoła amfiteatr, ale toalety nigdzie nie było. Skipper nerwowo przestępował z nogi na nogę.
- Skipper... - przyklęknęłam przy pingwinku. - Pójdziesz w krzaki? - spytałam, widząc, że sprawa jest naprawdę poważna. Pingwinek kiwnął głową gorączkowo. Skierowaliśmy się do małego lasku, koło amfiteatru, ale chwilę potem Skipper stanął w miejscu.
- Ja już nie wytrzymam. - jęknął. Po policzkach popłynęły mu łzy. Przykucnęłam obok niego i wytarłam mu oczka.
- Jeszcze troszeczkę, chodź. - pociągnęłam za sobą pingwinka, podkulającego nóżkę, a on posłusznie pobiegł za mną. Weszliśmy do lasku i chwilę potem skipper przykucnął pod krzakiem. Odetchnął głęboko. Naprawdę strasznie mu się chciało.
- Już? - spytałam, kiedy pingwinek wyłonił się zza krzaków. - W porządku? - upewniłam się.
- Tak. - Skipper kiwnął głową. - W porządku. Naprawdę musiałem wyjść, nie chciałem czekać do ostatniej chwili tak jak Kowalski.
- Kowalskiego to ty zostaw w spokoju. - odparowałam.
- Lepiej wracajmy, chłopaki będą się niepokoić. - skipper zmienił temat. - chyba, z opera ci się znudziła.
- Wręcz przeciwnie, bardzo mi się podobała. - odparłam z uśmiechem. - Pewnie masz rację, wracajmy do amfiteatru.
  • awatar SallyLou: Wizyta w amfiteatrze. Też bym chciała. Nie wyszedł beznadziejny jak przewidywałaś, więc nie jestem odpowiedzialna :P Ach te problemy pingwinów z pęcherzami. Chyba to nie dotyczy tylko twardziela Rico, prawda? :D
  • awatar gość: Czy naprawdę każdy wpis musi dotyczyć pełnych pęcherzy pingwinów? To juz delikatnie mówiąc denerwujące i nużące. Może czas na zmiany...?
  • awatar Kate - Writes: @gość: Poczytaj sobie choć raz rozdział w którym żaden nie idzie to toalety. Bo zaczynam przypuszczać, że jesteś fanatykiem/fanatyczką i kręcą cię te klimaty. a najlepiej zamiast mnie obrażać, nie czytaj i nie komentuj. @SallyLou: Właściwie to chyba tak. Rico nigdy nie przejawiał takich zachowań jak Kowalski czy Skipper. I chyba nigdy niczego się nie wstydzi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›