Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 27 lipca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Po zjedzeniu śniadania następnego dnia wyszliśmy z pingwinami obejrzeć paryskie sklepy. Nawet Kowalski odzyskał swój zwykły wigor i zapał i chętnie nam towarzyszył. Skipper rozglądał się uważnie. Chciał kupić coś specjalnego dla Abigail, ale zupełnie nie wiedział co by to miało być.
- Tam! - zawołał w pewnym momencie, pokazując mi sklep z lalkami dolfie. Na wystawie siedziały lalki o niesamowicie bladych twarzach, wszystkie z kruczoczarnymi włosami, okutane w czarne szmatki. Niechętnie weszłam za pingwinami do sklepu. W środku panował półmrok, na półkach siedziały lalki, a wszędzie walały się sukienki dla tychże istot i wszelkie dodatki i akcesoria. Rozejrzałam się wokół.
- Dzień dobry. - Skipper idący z przodu drgnął, słysząc głos, dochodzący nie wiadomo skąd.Dopiero po chwili z półmroku wyłoniła się starsza pani również odziana w czerń. - Mogę w czymś pomóc?
- Pani tu sprzedaje? - spytałam niepewnie.
- Zwykli śmiertelnicy rzadko odwiedzają mój sklep. - powiedziała staruszka. - A te lalki to całe moje życie. Jesteście pierwszymi klientami od bardzo dawna. Czym mogę służyć? - powtórzyła pytanie. Skipper spojrzał na mnie nagle onieśmielony.
- Szukam prezentu dla dziewczyny. - powiedział w końcu. - Jakiejś ładnej sukienki może.
- Ach tak... - zamyśliła się kobieta. - Czy twoja dziewczyna jest twarda i gotowa na nowe wyzwania? Czy posiada niezwykłą jak na nią charyzmę?
- Skąd pani wie? - wystraszył się Skipper. Staruszka uśmiechnęła się tajemniczo, chwilę szukała odpowiedniej rzeczy, a w końcu podała pingwinkowi sukienkę, oczywiście czarną, z granatowym paskiem, na którym widniała czaszka.
- Spodoba jej się. - oceniła kobieta. - Mogę jeszcze dać opaskę do kompletu. Gratis. - powiedziała, podając Skipperowi opaskę do włosów z trupimi główkami.
- Dla mnie też coś pani znajdzie? - poprosił nieśmiało Kowalski. - Też dla dziewczyny.
- Hm... Delikatna jak polny kwiat i nieśmiała. O niesamowitej wręcz urodzie? - pingwinek kiwnął głową.
- Zgadza się. - odpowiedział. Staruszka podała mu sukienkę w małe srebrne gwiazdki i bransoletkę z ćwiekami.
- Będzie pasować. - orzekła. - Razem pięćdziesiąt dolarów.
- To my już będziemy iść. - powiedziałam po zapłaceniu, bojąc się, żeby Rico nie zdemolował sklepu.
- Oprócz lalek w sklepie mam również coś dla ciebie. - zatrzymał mnie głos kobiety. Po krótkim namyśle poszłam za nią na zaplecze, gdzie wyciągnęła z szafy piękne gotyckie spodnie. - Oddam za darmo, a nawet dopłacę. Aha, i weź jeszcze to. o mało nie zapomniałaś. - wyjęła z kieszeni spódnicy i podała mi coś zawiniętego w kilka warstw bibułki.
- Dziękuję. - odpowiedziałam, wkładając spodnie do plecaka i przyjęłam od niej kwadratowy pakuneczek. cokolwiek było w środku, cicho zagrzechotało. Zaczęłam rozwijać bibułkę. Ze swojego gniazdka w środku bibułki migotał wisiorek z pentagramem.
- Próbuje ci wcisnąć symbol szatana. - szepnął Kowalski.
- To nie jest żaden satanistyczny symbol. Pentagram to starożytny symbol magiczny, który ma noszącemu zapewnić duchową ochronę. To nie ma nic wspólnego z szatanem. Przyda ci się zważywszy na to, ze rzucił cię chłopak.
- Skąd pani wie? I co miała pani na myśli mówiąc o nas "zwykli śmiertelnicy"? - spytałam. - No i dlaczego tak tu ciemno?
- Pochodzę ze starożytnego klanu wampirów. - staruszka odsłoniła kły. - Mam ponad pięćset lat.
- OK, to było dziwne. - stwierdziłam, kiedy wyszliśmy na ulicę. - Pójdziemy coś zjeść? - chwilę potem siedzieliśmy przy stoliku w restauracji, zjadając pyszny francuski ser. Pingwinom bardzo smakowało.
- Kupi pani dobre wino? - zaczepił mnie mężczyzna ubrany w brudne podarte ubrania i postawił na stoliku butelkę alkoholu.
- Czyś pan oszalał? - podniosłam się z krzesła. - Ja jestem nieletnia, pingwiny też nie piją. Niech pan to w tej chwili zabiera! - mężczyzna mruknął coś pod nosem, zabrał butelkę i odszedł rzucając słowami, które nie nadają się do cytowania. Kowalski dojadał kanapkę.
- Kupisz mi bluzę? - spytał. - Tą czerwoną, co oglądałem.
- Pingwiny nie noszą ubrań. - zauważył Skipper.
- Abigail i Lena noszą sukienki. - odparł naukowiec.
- Kupię ci. - odpowiedziałam. Po zjedzeniu pingwinek pociągnął mnie do upatrzonego sklepu i od razu wsunął skrzydła w rękawy bluzy.
- To ta? - spytałam. Kowalski kiwnął głową. - No to dawaj. - powiedziałam i oboje podeszliśmy do kasy.
  • awatar Abstrakcyjny blog: Fajne
  • awatar Martynaa <3: Zarąbiste :D Miłej nocki ;* Zapraszam do mnie jestem nowa ;)
  • awatar SallyLou: Taki niesamowity rozdział i ja go ominęłam? No, ale nadrobiłam. Ekstra wyszło, ta staruszka zafascynowała mnie. Prawdziwy wampir?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›