Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 25 lipca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Wyszłam z łazienki przebrana w piżamę. Szeregowy już spał, otulony kołdrą po sam dziób. Kowalski czytał książkę, a Rico i Skipper urządzili sobie wielką bitwę na poduszki.
- Chłopaki. - jęknęłam, kiedy jedna z nich trafiła mnie w głowę. Roześmiałam się, widząc, że Skipper zamarł wpół ruchu z poduszką nad głową. - Do łóżek. - zarządziłam. - Kowalski, rozdział dokończysz jutro. - dodałam, wyjmując ze skrzydełek pingwinka książkę. - Dobranoc. - powiedziałam jeszcze i położyłam się obok Skippera tylko czekającego, aż będzie się mógł do mnie przytulić.
Kowalski zbudził się w środku nocy. Było mu gorąco i nie mógł na powrót zasnąć. Akurat kiedy pingwinek przewracał się z boku na bok chcąc znaleźć wygodną pozycję, za oknem zagrzmiało, a chwilę potem niebo przecięła błyskawica. Kowalski wygrzebał się z pościeli i dopadł do okna. Tylko nie burza. Przerażony pingwinek zaszlochał krótko i zagrzebał się głęboko pod kołdrą. Nie cierpiał burzy. Kowalski zadrżał, słysząc kolejny grzmot i mocniej przytulił się do kocyka. Po policzkach popłynęły mu łzy. Pingwinek dygotał ze strachu, jednocześnie zatykając sobie uszy i starając się nie wydawać żadnych odgłosów. Nie chciał nikogo obudzić. W końcu zaczął mieć dosyć. Zsunął się z łóżka, otulił kołdra i pognał do łazienki gdzie wcisnął się w kąt między toaleta a prysznicem. Musiał mieć jak najciszej, jak najciaśniej i jak najciemniej, a do łazienki nie docierały żadne odgłosy. Tak mu się przynajmniej wydawało. słysząc kolejny grzmot, który zabrzmiał jak wystrzał, Kowalski nie wytrzymał. Skulił się w swojej kryjówce i rozpłakał, krzycząc przy tym rozpaczliwie. Nawet tutaj nie czuł się bezpiecznie. "Niech ktoś tu przyjdzie." błagał w myślach. "Ktokolwiek..."
- Szefie! - wrzasnął pingwinek, kiedy błysnęło. - Szefie! - powtórzył rozpaczliwe wołanie. Dlaczego ciągle nikt do niego nie przychodził? Kowalski szlochał rozpaczliwie, przytulając się do kołdry, w którą był owinięty. Serduszko pingwinka biło jak szalone.
- Szefie! - zawołał jeszcze raz. - Podniosłam się z łózka słysząc krzyk. Za oknem zagrzmiało i już wiedziałam co się dzieje. Skipper poruszył się niespokojnie.
- Co się dzieje? - spytał jeszcze w półśnie.
- Nic, śpij. - odpowiedziałam, wstając z łóżka. - Szeregowy, ty też. - dodałam, widząc błyszczące w ciemności oczka najmłodszego pingwinka. Potem poszłam do łazienki. W kątku, między prysznicem a toaletą siedział skulony pingwinek trzęsący się ze strachu. Spłakany Kowalski wyciągnął do mnie skrzydełka, zaplątane w kołdrę. wzięłam szlochającego zwierzaka na ręce.
- Już. Już jestem. - powiedziałam, kiedy Kowalski wtulił się w moje ramię. - Ćśś... Cichutko. - szepnęłam wracając do pokoju i usiadłam na łóżku. Skipper wygrzebał się z pościeli, widząc w jakim stanie jest jego podwładny. Naukowiec nie mógł się uspokoić.
- Kowalski... - Skipper położył skrzydło na ramieniu przyjaciela, ale cofnął je kiedy Kowalski drgnął pod jego dotykiem. Poklepałam Kowalskiego po plecach, kiedy ten się zakrztusił. Pingwinek powoli zaczynał oddychać spokojniej. Skipper spojrzał na mnie wystraszony, nie rozumiejąc co się dzieje z jego podwładnym.
- Już, cichutko. Nie trzeba płakać. - uspokajałam Kowalskiego. - Nie bój się Skipper. - potarmosiłam przywódcę po piórkach. Kowalski uspokoił się do końca, ale dalej nie pozwalał żebym przestałą go tulić.
- Już, Kowalski. Spokojnie. - pingwinek wytarł sobie oczka. - Skipper, przesuń się. - poprosiłam i położyłam się obok z Kowalskim, którego ciągle trzymałam w ramionach. Pingwinek przywarł do mnie plecami i przytulił się do poduszki. Skipper wziął przyjaciela za skrzydło, a Kowalski uśmiechnął się do niego słabo. Został uratowany, już nie musiał się bać. Pingwinek zamknął oczy i uspokojony usnął.
- Kasia, co się stało? - odezwał się Skipper.
- Kowalski się wystraszył, nic mu nie będzie. - odpowiedziałam. - Spróbuj zasnąć. - poprosiłam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›