Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 22 lipca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Podróż do Akrotiri była jak wędrówka w czasie.
- To miejsce przypomina mi Pompeje.- stwierdził Kowalski, patrząc na odkopane z pyłu wulkanicznego dobrze zachowane piętrowe domy i uliczki starożytnego miasta.
- Z tą różnicą, że tutaj jak do tej pory nie znaleziono ciał mieszkańców. - powiedział przewodnik. - W Pompejach wybuch Wezuwiusza najwidoczniej zaskoczył mieszkających tam ludzi. Tutaj, w Akrotiri, wiele wskazuje na to, że Minojczycy być może zdołali się ewakuować z wyspy. Spójrzcie, jak obszerne i wygodne były te mieszkania. - przewodnik oprowadzał nas właśnie po jednym z domów. - Zbudowano je z glinianej cegły. Gipsowe ściany ozdabiano wspaniałymi malowidłami, jak choćby te delfiny. - Szeregowy podbiegł zaraz, żeby dokładnie zobaczyć morskie ssaki widziane przez Minojczyków kilka tysięcy lat temu.
- Są takie same jak dziś. - stwierdził nieco zdziwiony, jakby spodziewał się jakichś prehistorycznych dinodelfinów. Przewodnik rzucił pingwinom kolejną ciekawostkę.
- Mieszkania miały toalety połączone z miejską kanalizacją. Do niektórych domów doprowadzane były dwie rury z wodą. W jednej prawdopodobnie płynęła ciepła woda ze źródeł termalnych. - dobrze zachowane malowidła na ścianach domów, przedstawiające sceny z życia codziennego Minojczyków, zainteresowały szczególnie Skippera. Pingwinek koniecznie musiał kmieć zdjęcie obok "Chłopca niosącego ryby", chyba najbardziej rozpoznawalnego fragmentu fresków z Akrotiri. Rico i Szeregowy zaglądali do każdej stojącej amfory lub pitosa w nadziei, że znajdą w mnich kolejny klucz do Atlantydy. Kowalski i ja rozglądaliśmy się równie uważnie. Wreszcie zeszliśmy do pomieszczenia, które nie całkiem jeszcze zostało odkopane z trzydziestometrowej warstwy pyłów.
- Czy to też był budynek mieszkalny? - zainteresowałam się.
- Raczej tak. - odparł przewodnik. - Będziemy stuprocentowo pewni, gdy zostanie odsłonięta reszta ścian. - Kowalski został nieco w tyle za moimi plecami. Jego uwagę przykuł pewien wyłaniający się spod wulkanicznych osadów rysunek na ścianie. Podszedł do niego bliżej i stanął jak wryty. Był to wizerunek Posejdona. Właściwie identyczny, jak na drugiej pieczęci. Skipper otworzył dziób ze zdziwieniem.
- Na co patrzycie? - spytałam, widząc ich zdziwienie.
- Sądzi się, że to po prostu jakieś starożytne graffiti. - wyjaśnił przewodnik. Pingwiny wymieniły porozumiewawcze spojrzenia.
- Skąd wziął się tutaj symbol z pieczęci? - szepnął Skipper do Kowalskiego.
- Mogła go wykonać ta sama osoba. - odparł naukowiec.
- Strażnik tajemnicy Atlantów? - spytał Skipper.
- Tego raczej nie ustalimy. Chodźmy. - powiedział Kowalski i pingwiny dołączyły do mnie.
pół godziny później siedzieliśmy nad talerzami z sałatką grecką w ogródku restauracji.
- Wiecie... - zaczęłam. - Strasznie mi przykro, że tak wyszło z tą Atlantydą. - powiedziałam. - Ale za cztery godziny mamy samolot do Paryża i nic już nie zrobicie.
- Co masz na myśli? - Kowalski włożył widelec do dzioba.
- Wiem jak się napaliliście na tę Atlantydę. Ale nie pozwolę wam kontynuować poszukiwań. Gemmy możecie wziąć na pamiątkę. A teraz połazimy sobie po mieście, dobrze? - pingwiny popatrzyły po sobie niepocieszone.
- Szkoda. - westchnął Skipper. - Naprawdę szkoda.
- Może to odkrycie nie było wam pisane. Pocieszcie się tym, że już jutro będziemy mieć pokój w samiutkim centrum Paryża i to z widokiem na wieżę Eiffla.
- To będzie wspaniały tydzień! - zawołał pingwinek.
- A pójdziemy do Katedry Notre Dame? - spytał Kowalski. - Chciałem też zobaczyć ten słynny amfiteatr.
- Mamy na to cały tydzień. - odparłam.
- Zaraz, a dysk? - Skipper poderwał się z krzesła. Jakież było zdziwienie pani Zarkadakis, gdy zobaczyła leżące na szafce nocnej marmurowe oko.
  • awatar SallyLou: Dwa rozdziały, które przegapiłam? Muszę nadrobić :P Fajnie się to czytało. Połączenie rozrywki i odrobiny historii starożytnej, którą kocham. Zabieram się za następny rozdział.
  • awatar Malina2000: Super !!-:-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›