Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 lipca 2015

Liczba wpisów: 3

abc.atlant
 
Na plaży nie było żywego ducha. Pingwiny od razu pobiegły do morza, rozchlapując wodę, a ja rozłożyłam w cieniu koc i zdjęłam sukienkę, zostając w samym kostiumie kąpielowym. Skipper i Rico od razu rzucili się na głęboką wodę. Pozostała dwójka wolała z tym trochę poczekać. Szeregowy budował zamki z piasku, a Kowalski wygrzebywał z mułu muszelki.
- Trzymaj. - powiedział, przynosząc mi całą garść muszelek i kamyczków. Wzięłam od niego jego skarby.
- Po co ci to wszystko? - spytałam, biorąc od niego następną garść kamyków. Pingwinek tylko wzruszył ramionami z uśmiechem. Skipper zamachał do mnie.
- Chodź do nas! - zawołał. Odmachałam do niego i zwlokłam się z koca, zostawiając Szeregowego samego.
- Kowalski, kamyki masz na kocu. - powiedziałam, mijając ulubieńca. - Co tam masz? - spytałam, widząc, że Kowalski wygrzebuje z piasku coś większego.
- Jeszcze nie wiem. - odpowiedział. - Ale to coś dużego. - pingwinek pokazał mi, co zdążył wykopać. Z piasku wystawała błyszcząca płytka. W końcu udało nam się wydłubać niewielki owalny przedmiot, przypominający broszkę. Kowalski widział już coś podobnego. Na stronie internetowej.
- To chyba gemma. - stwierdziłam.
- Co? - zdziwił się pingwinek. Ciągle wpatrywał się w różowy agat oprawiony w złoto. Powierzchnię agatu zdobił wypukły relief przedstawiający głowę byka ze złotymi rogami, a pod nią niezrozumiały napis. Obok z wielką precyzją wyrzeźbiono starożytny okręt, który wznosił się na grzywie ogromnej, wzburzonej fali jakby zmagał się ze straszliwym sztormem.
- Gemma. Szlachetny albo półszlachetny kamień ozdobiony wklęsłym, albo wypukłym reliefem. Możesz ją wziąć. - powiedziałam. - Pewnie ktoś ją wyrzucił, choć nie wiem dlaczego miałby to robić. - Kowalski jeszcze raz spojrzał na gemmę i pobiegł ukryć swoje znalezisko w mojej torbie plażowej.

Ich przywódca zaczął pierwszy. Kopnięciem w krzyż. Padł na czworaka jak podcięty. Ból na chwilę odebrał mu zdolność myślenia. A to był dopiero początek. To jeszcze nie był ten ból. Z trudem, podpierając się skrzydłem, wstał. Cios pięścią w dziób cisnął nim o ziemię. I znów kopnięcie, tym razem w pierś, które wyrwało mu jęk z gardła. Przeszywający jak dźgnięcie nożem ból odebrał mu oddech. Przez chwilę myślał, że umiera, ale... żył. A skoro żył, to wstał jeszcze raz. Po następnym ciosie, w krzyż, a potem w głowę, już się nie podniósł.
Skipper poderwał się z łóżka bez tchu. Jak zwykle... W pokoju było duszno, wiatrak elektryczny włączony całą noc nic nie dawał. Pingwinek otworzył szeroko okiennice. Musiał odetchnąć świeżym powietrzem.
- Skipper, wszystko w porządku? - spytałam podnosząc się z kołdry. Pingwinek odwrócił się gwałtownie. - Gorąco ci pewnie. - odezwałam się. Skipper wtulił się we mnie mocno. - Coś ci się śniło, tak? - bardziej stwierdziłam niż zapytałam. - Chodź, przejdziemy się na plażę.
- W nocy? - spytał pingwinek.
- A czemu nie? - odpowiedziałam pytaniem i naciągnęłam na piżamę porozciągany sweter. - Chodźmy. - Skipper wybiegł na dwór i zaczekał aż zamknę drzwi na klucz.
- Przeziębisz się. - powiedział, widząc, ze wyszłam bez butów. - Nie chcę, żebyś zachorowała w wakacje.
- Nic mi nie będzie. - machnęłam ręką i wzięłam pingwinka za skrzydło. Oboje zbiegliśmy po kamiennych schodach na plażę i usiedliśmy na piasku.
- Co ci się śniło? - spytałam Skippera. Pingwinek pokręcił głową przecząco. Nie chciał się zwierzać.
- Skipper, jeśli nikomu o tym nie opowiesz, cały czas będziesz o tym myśleć. Ale jeśli mi jednak opowiesz, na pewno będzie ci lżej. - wzięłam pingwinka za skrzydło, ale on zaraz wysunął je z mojej dłoni.
- Będziesz się ze mnie śmiać. - powiedział.
- Nie będę, przecież wiesz. - odparłam.
- Wracajmy do domku. - poprosił Skipper, wstając z piasku. Nie miał ochoty na rozmowę.
  • awatar SallyLou: Mhm wakacje na plaży... Nic więcej nie trzeba :) Ta gemma, chciałabym zobaczyć coś takiego ( jak sroka, kocham wszystko co świeci i błyszczy) :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Ten film to pułapka. Tak naprawdę jego kolorowość jest słodką przynętą dla dzieciaków, które pociągną za rękaw swoich rodziców do kina. A niczego nie spodziewający się rodzic pójdzie, kupi bilet, usiądzie w kinie, ziewnie oczekując kolejnej kolorowej, ale nudnawej dla jego dojrzałego umysłu bajki i… voila! Trafiony zatopiony!
Bo widzicie, ten film jest przede wszystkim dla dorosłych. Szach-mat!
Główną ideą filmu jest to, że w głowie każdego (nawet u psów i kotów) mieszka pięć osób: Radość, Smutek, Strach, Gniew i Odraza. Nie, nie, to nie początek psychozy, spokojnie. Są to nasze emocje, które stale sprzeczają się ze sobą i dyskutują. I ta, która przekona resztę do swoich racji, będzie główną cechą naszego charakteru.
Kłócenie się nie jest jedyną funkcją naszych pięciu emocjonalnych bohaterów. Odpowiadają one  także za nasze wspomnienia, które przechowują się jak kolorowe wielkie kule. Główne wspomnienia tworzą tak zwane podstawy naszej osobowości, czyli wyspy – Rodziny, Przyjaźni, Zabawy albo… Hokeju. Tak, siedzimy w głowie jedenastolatki! Ale mamy też wgląd do głów jej rodziców.
inside_out_by_hinoki_pastry-d8l50ti.png

To jest jak takie show.. I oczywiście, jak na rasowe show przystało, nie mogło się obyć bez przygód. Bo cóż się wydarzy, jeżeli Radość i Smutek wypadną nagle z głowy małej i zgubią się gdzieś głęboko w archiwum jej pamięci? A przy tym nasza mała bohaterka właśnie przeprowadziła się wraz z rodzicami do innego miasta i powoli przestaje sobie radzić z nową sytuacją…
Ten film, to kanapka z nutellą, grubo posmarowana na wierzchu psychologiczną wiedzą. Podana w kolorowej otoczce bajki dla dzieci uderzy w łeb nie jednego rodzica. To skondensowana pigułka wiedzy o emocjach, która może być dla wielu ogromnym odkryciem i pretekstem do zajrzenia w głąb siebie. Już na samym początku filmu widz dowiaduje się, że ani Strach, ani Gniew wcale nie są negatywnymi emocjami. Odraza także nie. I Smutek właściwie jest taki słodki i do przytulenia.
inside_out___disney_pixar_by_dreamvisions86-d8qruov.jpg

A skoro bajka jest o emocjach, to wywoła cały ich wachlarz u widza. I tak o to zaczniemy przeżywać wraz ze zgubioną Radością, współczuć biednej Reilly, łączyć się emocjonalnie z zabieganymi rodzicami dziewczynki. Dzieciaki będą wpatrzone w masę kolorów na ekranie, rodzice szybko załapią, że tu jest nie tylko podwójne, ale i potrójne dno, a każdy dialog bohaterów jest ważny i nie wolno uronić ani jednego słowa. Na sali kinowej będą wybuchać śmiechy, ale i szlochy, zaszeleszczą chusteczki.
A potem na ekranie pojawi się pixarowski jocker. BimBok… Słonio-delfino coś, zrobione z waty cukrowej i płaczące cukierkami. To zagubiony w pamięci Reilly jej wymyślony przyjaciel. Głębokie i mocne posunięcie, choć zarazem przecież zabawne, bo Bingo-Bongo jest uroczy i różowy. A dalej jest jeszcze lepiej, bo ów zapomniany przyjaciel prowadzi nas do Krainy Fantazji i Abstrakcyjnego myślenia.
inside_out_by_ariellamay-d8z05xn.jpg


Słowem, to było dobre, mądre, głębokie i uderzające. I, co najważniejsze, nie była to bajka o szczurkach czy zabawkach. Jest to opowieść o zwykłej dziewczynce. Pixar stworzył historie o tym, jak kończy się dzieciństwo, a jedną z kamer umieścił wewnątrz głowy małej. Przy W głowie się nie mieści wszyscy nauczą się czegoś nowego – i Reilly, i jej rodzice, i jej własne emocje, i jej widzowie.
Idźcie. Koniecznie. Zabierzcie swoje dzieci, weźcie partnerów, rodziców, przyjaciół. Idźcie.
PS Żeby obejrzeć film, najpierw będziecie musieli przeżyć krótkometrażówkę o dwóch pragnących miłości wulkanach.
inside_out_by_hikariviny-d8yiyjk.png
  • awatar SallyLou: Obejrzeć by się chciało, tylko kiedy znajdę na to czas? Za dużo filmów zostawiłam sb na wakacje :P
  • awatar Seiti: Mój syn chce na to iść, ale kino jest drogie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
- Mamo, pójdziemy do kina? - poprosił Szeregowy, przeglądając repertuar na lipiec. - Pójdziemy? Proszę...
- Macie wybrany jakiś film? - spytałam
- Ja bym chciał na jednorożce. Właśnie jest ekranizacja najnowszej części. - wypalił młody.
- Chyba sobie żartujesz! - Skipper przechylił się przez oparcie kanapy. - Ja chcę na Terminatora!
- I to rozumiem! - natychmiast poparł go Rico.
- Żadnego Terminatora nie będzie. - odezwał się Kowalski. - bo właśnie wyświetlają Manglehorn z Al Pacino w roli głównej.
- Uważaj, bo obejrzysz ten swój Manglehorn. - Skipper podniósł głos.
- Chłopcy, przestańcie zanim zaczniecie. - poprosiłam. - Nie prościej wybrać coś, co spodoba się wszystkim?
- A leci coś takiego? Nie sądzę. - rzucił Skipper. - Musi w tym być element przygody, bo inaczej nie idę. - powiedział, a Rico pokiwał głową.
- Wgląd w ludzki umysł? - podrzucił pomysł Kowalski. - Jakaś nauka?
- No i koniecznie animowane! - krzyknął Szeregowy.
- Dobrze. Macie jak w banku. - odpowiedziałam, przejmując ulotkę z repertuarem kin.
- Tytuł. - usłyszałam Skippera.
- Co? - nie zrozumiałam.
- Chcę znać tytuł. - nerwowo zerknęłam na ulotkę.
- "W głowie się nie mieści". - powiedziałam. - Jutro o czternastej.
- Stoi. - odparł pingwinek.
I właściwie tak się zaczęło. Obejrzany film traktowaliśmy z początku jak wyjście awaryjne, a jednak wszyscy szliśmy do kina podekscytowani, nastawieni na wielka niespodziankę. Przy kasie biletowej nie było tłoku, kasjerka podała mi druczek z pięcioma biletami i po obowiązkowym kupieniu czegoś do chrupania podczas seansu, usiedliśmy z wygodnych fotelach na sali. Rico już teraz zaczynał wyjadać swoje nachosy z pudełka, a jeszcze nawet nie zaczęły się reklamy, puszczane przed każdym filmem. W końcu zgasło światło i zaczęło się...
(Hah, Skipper i ta jego bezcenna mina w kulminacyjnym momencie akcji.)
1280x720-sq2.jpg

Pingwiny z ciekawością wpatrywały się w ekran, śledząc poczynania różnych emocji, próbujących uratować jedenastoletnią dziewczynkę i chrupiąc przy tym popcorn, orzeszki, albo ssąc owocowe cukierki. Nawet Skipper nie mógł oderwać się od ekranu chociaż był przekonany, ze nie będzie mu się podobać. Kowalski za to zaczynał nerwowo kręcić się na fotelu. Chciało mu się do ubikacji i to tak dosyć, dosyć. Pingwinek spojrzał na mnie.
- Mamo... - położył mi skrzydło na ramieniu. - Muszę wyjść do ubikacji. - szepnął.
- To chodź. - odpowiedziałam, biorąc Kowalskiego za skrzydło i wyszliśmy z sali kinowej na wyłożony dywanem korytarz. Pingwinek skorzystał z toalety i pociągnął mnie z powrotem na salę. Nie chciał stracić niczego z akcji. Seans powoli dobiegał końca i zbliżaliśmy się do momentu, kiedy jedenastoletnia Riley wracała do domu po nieudanej ucieczce do swojego starego miejsca zamieszkania. Skipper otarł policzek, po którym spływały mu łzy. Co się z nim działo? Nigdy nie płakał na filmach, nawet tych wzruszających.
- O, Skipper... - odezwałam się, patrząc prosto na ulubionego pingwinka.
- Cicho. - odszepnął zwierzak. - Niech oni nie wiedzą. - uśmiechnęłam się.
- Nie jesteście głodni? - spytałam, kiedy wyszliśmy z kina. Pingwiny popatrzyły po sobie, po czym zgodnie przyznały, że trochę.
- No to ja panów zapraszam do ciastkarni. - zwierzaki popędziły za mną i przepychając się w drzwiach dopadły do ulubionego stolika. Chwilę potem zjadały przepyszne drożdżówki z budyniem i owocami leśnymi.
- Wszystkim się podobało? - spytałam. Pingwiny pokiwały głowami.
- Kiedy znowu pójdziemy do kina? - spytał Szeregowy.
- Chyba nieprędko. - odparłam. - Mało jest takich filmów, które podobają się nam wszystkim.
  • awatar SallyLou: Ach jak różne mają pingwiny gusta filmowe :D Ja bym poszła na Terminatora :P Fajny ten rozdział, trochę takie uzupełnienie po recenzji
  • awatar Seiti: Terminator, aż się łezka w oku kręci jak sobie przypomnę tę noc, gdy jako dziecko przeżywałam bezsenną nockę i mój tata pozwolił mi obejrzeć tv. (błędów rodzicielskich nie wypominamy) taak, oglądałam terminatora. Najedli się w kinie i jeszcze im mało?! Bo zgrubną!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›