Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 8 czerwca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Skipper przewrócił się na łóżku i nakrył głowę kołdrą. Światło raziło go w oczy. Powoli zaczynał kojarzyć fakty. Nagle pingwinek zerwał się z pościeli.
- Zaspaliśmy! - krzyknął. - Wstawać! Greenberg już pewnie czeka! - Abigail zwlokła się z łóżka.
- Rzeczywiście, miał być o świcie. - powiedziała. - A jest już za kwadrans ósma. - odrzuciłam kołdrę.
- Wypadałoby się pośpieszyć. - dodałam, biorąc ręcznik i wchodząc do łazienki. Skipper wyjął z plecaka butelkę wody i wcisnął w skrzydło zdziwionemu Kowalskiemu.
- Pij. - nakazał. Pingwinek przeniósł na niego wzrok.
- Po co? - spytał. Przywódca przeszył go morderczym spojrzeniem.
- Pij, nie gadaj. - powiedział. Kowalski posłusznie wypił kilka łyków wody. - No, dalej. - pingwinek znów przytknął butelkę do dzioba. Obok stanęła Abigail.
- To ma być ten twój plan? - spytała.
- Potrzebna nam będzie wymówka, żeby się zatrzymać. A Kowalski nadaje się do tego jak najbardziej.
- Powie mi Szef chociaż o co chodzi? - spytał naukowiec.
- Nie ufam człowiekowi, który ot tak po prostu chce nas zawieźć do przeklętego Madre de Dios. Przejedziemy z nim kawałek, potem Kowalski zacznie wołać, że musi do ubikacji, staniemy gdzieś w lesie i zwiejemy złemu człowiekowi. A cioci Joli pójdziemy szukać na piechotę.
- OK, jestem gotów się poświęcić. - zdecydował Kowalski i pochłonął pół butelki wody. - Mam rozumieć, że przed wyjściem nie będę mógł skorzystać z toalety?
- Nie będziesz mógł. - potwierdził Skipper. - Faza pierwsza complete. W samochodzie zaczynamy fazę drugą.
Diego Greenberg rzeczywiście już na nas czekał.
- Myślałem, że nie przyjdziecie. - powiedział. - Zapraszam do wozu. - usiadłam na miejscu obok kierowcy, a pingwiny wymieniły porozumiewawcze spojrzenia i wdrapały się na kanapę z tyłu samochodu. Ruszyliśmy. Kręte Peruwiańskie drogi nie miały końca. Kowalski kręcił się niespokojnie na fotelu. Wypita woda zrobiła swoje.
- Jak samopoczucie? - zagadnął go Skipper.
- Niech się Szef domyśli. - odszepnął Kowalski.
- Siedźcie, jeszcze kawałek. - odparł przywódca. Pingwinek zapatrzył się w okno, starając się nie myśleć, że chce mu się do ubikacji. Kowalski wiercił się niespokojnie. Po kolejnych dwudziestu minutach potrzeba zaczęła się stawać nie do zniesienia. Pingwinek pochylił się w przód.
- Szefie, sytuacja robi się naprawdę niewesoła. - szepnął.
- Powiedz im nie mnie. - odparł Skipper. - Faza druga. - Kowalski jeszcze chwilę zbierał się w sobie, ale w końcu wychylił się na przedni fotel i pociągnął mnie za rękaw.
- Możemy się zatrzymać? - poprosił. - Muszę do ubikacji.
- Nie będzie się gdzie zatrzymać. - odpowiedział senior Diego. Kowalski wrócił na swoje miejsce i posłał Skipperowi przerażone spojrzenie. Tego żaden z nich nie przewidział.
Pół godziny później pęcherz pingwinka zaczął domagać się opróżnienia. W dodatku z minuty na minutę było coraz gorzej, Kowalski nerwowo przebierał nogami, ale to nic nie dawało. Pingwinek odetchnął głęboko.
- Proszę, stańmy na moment. Naprawdę, muszę... - jęknął. - Nie wytrzymam.
- Nie ma mowy o postoju. - odparł Greenberg. Pęcherz Kowalskiego znowu dał o sobie znać. Strasznie chciało mu się do ubikacji. Pingwinek jęknął i wcisnął się w fotel, ale nawet to nie pomogło.
- Kowalski... - odezwał się Skipper. Naukowiec spojrzał na niego i z całej siły rąbnął go w głowę. - Za co?
- Już Szef dobrze wie za co. - Kowalski zgiął się wpół, czując kolejne ukłucie w podbrzuszu. Miał łzy w oczach, naprawdę strasznie mu się chciało. Pingwinek poczuł, że za chwile nie wytrzyma i rozpłakał się. Spojrzałam w lusterko.
- Niech się pan zatrzyma. - poprosiłam. - Dwie minutki nas nie zbawią. - senior Diego spojrzał na mnie, a widząc moje spojrzenie zjechał na pobocze. Kowalski jak torpeda wypadł z auta i pobiegł za krzaki, a kiedy tylko upewnił się, ze nikt go nie zobaczy, przykucnął. Pingwinek odetchnął z ulgą (ciągle kucając w kałuży).
- Kasia, masz chusteczki?! - zawołał, przypominając sobie o planie. Wyjęłam z kieszeni opakowanie chusteczek.
- Mam skarbie. - odpowiedziałam. Skipper pociągnął mnie za rękę do dżungli.
- Co ty robisz? - spytałam, próbując się wyrwać.
- Potem ci powiem, chodź. - pingwinek znowu mnie pociągnął. Posłusznie pobiegłam za nim w głąb lasu.
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Ten Diego to jakiś niewyrozumiały typ, co mu zależało zatrzymać się na minutkę... A Kowalski dokąd? :D
  • awatar U mnie? Dobrze. We mnie? Źle.: Wiedziałam, że ten Diego coś kręci, żeby nawet biednego pingwinka nie wypuścić na siusiu? ;) XD Niewiarygodne :D Plan jest, kurde, trza uważniej czytać, ale co poradzę, że pochłaniam te rozdziały i chcę jak najszybciej następne? ;) Genialny plan miały pingwinki, żeby zbiec temu zbirowi, nie wiadomo co by z nimi było gdyby nie rozwaga i myślenie Skippera. :) Trochę mało w twoich rozdziałach Szeregowego i Rico, no ale muszę to przeżyć. :D #hakunamatatabitch
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›