Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 7 czerwca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Gdzieście byli? - spytałam, kiedy zwierzaki wróciły do hotelu. Pingwiny spojrzały na mnie z poczuciem winy.
- Eee... - zaczęła Abigail, ale nie zdążyła powiedzieć ani słowa, bo Skipper wcisnął mi w dłoń gazetę. W tym samym momencie ktoś zapukał do drzwi i do środka zajrzał mężczyzna.
- Przepraszam za najście. - powiedział. - Ale słyszałem, że chcecie szukać kobiety zaginionej w Madre de Dios.
- Chcemy. - odparłam. - Ale kim pan właściwie jest? - Nazywam się Diego Greenberg. - odpowiedział, wyjmując z kieszeni wizytówkę, którą natychmiast przechwycił Kowalski. - Mogę was zawieźć swoim samochodem.
- Dlaczego oferuje nam pan pomoc? - spytał naukowiec. - W mieście powiedzieli nam, że nikt nie pomoże, jakby to miejsce było przeklęte - Senior Diego zerknął na pingwinka i poprawił kapelusz na głowie.
- Bo jest przeklęte. Po pierwsze, Madre de Dios to najbardziej dzika część selvy. Mieszkają tam najgroźniejsi Indianie, którzy nie lubią nieproszonych gości. Pełno tam jadowitych stworzeń i innych niebezpieczeństw, dlatego nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie tam lazł.
- Słyszał pan coś o naszej cioci? - dopytywał się Skipper. nie sądził, ż eotrzyma twierdząca odpowiedź, dlatego bardzo się zdziwił gdy usłyszał:
- Nawet ją tutaj widziałem.
- Co takiego? - wykrzyknął Kowalski. - Widział ją pan? - Wreszcie znalazł świadka potwierdzającego jej obecność w Limie. - Co się z nią stało?
- Lotem błyskawicy rozeszło się, że jakaś biała kobieta wybiera się do selvy. Tak jak wy szukała przewodnika, ale nikt nie chciał jej towarzyszyć. Ta wyprawa była przecież z góry skazana na porażkę, nikt nie chciał ginąć przez tę szaloną podróżniczkę. Potem znikneła. Wyruszyła sama, bez przewodnika. Szlaona kobieta.
- Tak, to na pewno była ciocia Jola. - Skipper pokiwał głową. opis i zachowanie zgadzało się co do joty. - Wie panco sie z nią stało? Zniknęła bez śladu...
- Nawet tutaj wszyscy wiedszą, że zostałą porwana. W gazecie tego nie napiszą wprost, bo to by oznaczało międzynarodowy skandal. - Greenberg pokazął na gazetę, którą wciąż trzymałam w dłoni.
- Przez kogo? Kto ją porwał? Indianie? - spytałam.
- Znacznie gorzej, rabusie grobów. W dżungli kryje się mnóstwo zaginionych miast i cmentarzysk. A grobowce wypełnione są złotem. Musiała przypadkiem wkroczyć na ich teren. A oni nie lubią wścibskich gości. Jest też druga możliwość: to ona mogła odnaleźć jakiś kompleks, nieznany nawet jeszcze rabusiom. Jestem tego nawet pewny. Od dawna krąży pogłoska o białym człowieku, który jako jedyny dotarł do zaginionego Eldorado, właśnie w rejonie Madre de Dios. Nie wrócił stamtąd, ale zachowałą się jego mapa. Wasza ciocia pytała o tego człowieka. Byc może... ale podkreślam, być może... odnalazłą tę mapę. Dlatego rabusie ją porwali. Potrzebują mapy, albo przeowdnika. Dlatego nikt nie chce z wami iść. - skończył mówić Greenberg.
- A czy jest nadzieja, żeby ona... - Kowalski przełknał ślinę. Nie mógł nawet dokończyć.
- Chcesz spytać, czy jest nadzieja, że ona zyje? - domyślił się senior Diego. - Myślę, że jest. Rabusie boją się klątwy. - powiedział, a widząc pytajace spojrzenia, wyjasnił. - Złoto w Eldorado jest przeklęte. Nikt z naszych nie ośmieli się tam wejśc i wynieśc choćby drobiazg. Szybko zginie marnie, a złoto nie przyniesie szczęścia. Ale biała kobieta mogłaby uniknąć klatwy, dlatego jest duża szansa, że trzymają ją przy życiu. Chcą pewnie, żeby wskazała im Złote Miasto i wyniosła z niego złoto. Jutro o świcie wyruszamy. Bądźcie gotowi. - zakończył i wyszedł. Popatrzyliśmy ze Skipperem po sobie. Kowalski ciągle obracał w skrzydłach wizytówkę.
- Nie ufam temu panu. - powiedział Skipper.
- Teraz już nie mamy wyjścia. - odpowiedziałam. - Przynajmniej zawiezie nas do tego Madre de Dios. wyśpijcie się, słyszeliście co powiedział. - Skipper wymienił porozumiewawcze spojrzenia z podwładnymi i odciągnął Abigail na bok.
- Trzeba się jakoś wymigać od tej wycieczki. - szepnął.
- Jak? Masz już jakiś plan? - Skipper kiwnął głową.
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Ta ciocia chyba naprawdę oszalała. Czy ona zdaje sobie sprawę ile w takiej dzikiej dżungli czai się niebezpieczeństw? A ona tam sama. No, ale szacun jej się należy, za odwagę;) I jeszcze nie wiadomo jakie zamiary ma senior Diego :D
  • awatar JJ: Jola jest szalona O.O Coś mi nie gra... chodzi o Diego... Udziela mi się paranoja Skippera xD A propos, jak Skippi ma plan to będzie zabawnie ^^'
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›