Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 4 czerwca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Co robimy? - Kowalski ściskał róg poduszki, siedząc na moim łóżku. - Musimy coś zrobić. Ciocia Jola ma kłopoty! Jest w Peru, przed chwilą do mnie dzwoniła, mówiła coś o jakiejś przepowiedni, a potem ktoś ją złapał i chyba rozdeptał jej telefon. Błagała o pomoc... - tłumaczył nieco chaotycznie pingwinek.
- Powoli, powoli. - próbowałam za nim nadążyć. Kowalski jeszcze raz, lecz znacznie składniej, opowiedział co się przed paroma minutami wydarzyło.
- Ona musi być w wielkim niebezpieczeństwie. - zakończył Kowalski, ściskając poduszkę jeszcze mocniej.
- Ciocia Jola jeszcze nigdy nie prosiła nas o pomoc. - dodał Skipper. Abigail pokiwała głową.
- Zwykle to ona nam ratowała skórę. - dorzuciła.
- Wezwiemy pana Frankowskiego, tak jak prosiła. - mówił Kowalski. - Ale my możemy lecieć już teraz.
- Chcemy jechać do Peru? - spytałam z niedowierzaniem.
- Poradzimy sobie! - wybełkotał Rico, wymiotując bombę.
- Jak to, poradzimy sobie? Nie możemy tam lecieć sami! Poza tym, Peru to duży kraj, jak chcemy znaleźć w nim ciocię Jolę? Przecież nawet nie wiemy, gdzie dokładnie zaginęła. Co ona tam właściwie robiła?
- To pewnie z pracy. - powiedziała Abigail. - Ciocia jest przecież archeologiem. To pewnie ma związek z mitycznym Eldorado. To możliwe? - spytała. Kowalski prychnął.
- Eldorado nie istnieje. - powiedział.
- Może jednak ciocia Jola szuka tam skarbu? to całkiem prawdopodobne. - stwierdził Szeregowy.
- Co nie zmienia faktu, ze jak najszybciej powinniśmy lecieć do Peru. - odparł z naciskiem Kowalski.
- A pan Frankowski? - spytał Szeregowy.
- Zaraz do niego zadzwonię. - odpowiedziałam, wychodząc z pokoju i chwilę rozmawiałam z nauczycielem przez telefon. - Pan Frankowski jest na konferencji we Wrocławiu i wraca dopiero za trzy dni. Powiedział, ze spotkamy się na miejscu. - wytłumaczyłam pingwinom.
- Czy to znaczy, że... - zaczął Kowalski.
- Tak, lecimy do Peru. - odpowiedziałam.

- Co wiemy o Akakorze? - spytał Skipper, smarując tost masłem orzechowym. Zwierzaki były już spakowane, a samolot odlatywał o dziesiątej, więc teraz mogły swobodnie porozmawiać i omówić kilka najbardziej palących kwestii w sprawie cioci Joli. Przede wszystkim trzeba było się zastanowić, dlaczego wspomniała o jakimś tajemniczym manuskrypcie, przepowiedni i o Akakorze.
- Oprócz tego, że Akakor pojawił się w filmie o Indianie Jonesie, niewiele więcej o nim wiem. - przyznał Kowalski, nakładając sobie na talerz porcję dobrze wysmażonego bekonu.
- Podobno Akakor leżał gdzieś na granicy Peru i Brazylii. - wtrąciła Abigail. - Legendy mówią, ze lud, który żył w Akakorze, dysponował techniką wykorzystującą nieznane nam prawa fizyki, znacznie przewyższającą wiedzę współczesnych im ludzi. - Abigail przejrzała swoje zapiski w notesie. Czasem przydawały się  bardziej niż internet.
- Historia ta wzięła się z książki, którą napisał niemiecki dziennikarz, Karl Brugger. Usłyszał o niej od pewnego Indianina o imieniu Tutanca Nara. toi między innymi stąd wzięła się ta legenda.
- Wierzycie, że Akakor mógł istnieć naprawdę? - Skipper próbował sobie wyobrazić ta krainę.
- Może w micie o Akakorze znajduje się ziarno prawdy. - zamyślił się Kowalski. - Cioci Jola nie wspomniałaby o nim bez przyczyny. - Skipper przysunął się bliżej Abigail. Dziewczyna fascynowała się legendami i mitami i miała w nich najlepsze rozeznanie.
- Brugger postanowił oczywiście sprawdzić usłyszane informacje. Zaczął nawet prowadzić własne śledztwo. Wreszcie zorganizował ekspedycję, aby dotrzeć do Akakoru. Ale pewnego dnia... - Abigail zawiesiła głos. - Został zastrzelony. - zakończyła.
- Tylko dlaczego ciocia o nim wspomniała? - spytał Skipper. - O Akakorze, znaczy. Może mógł być jakąś bazą wojskową, albo czymś takim. Mogło to być coś, na czym komuś zależało, żeby prawda nie wyszła na jaw. A jeśli ciocia szukała właśnie tego Akakoru?
- Jeśli tak, to najwyraźniej nie tylko ona. - odparł Kowalski.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›