Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 28 czerwca 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kowalski i Lena siedzieli w kawiarni nad lodami truskawkowymi. Dziewczyna siedziała pochylona nad stołem, patrząc z rozbawieniem na naukowca. Kowalski sztywno opierał się o oparcie krzesła i grzebał łyżeczką w lodach, które dawno już się rozpuściły. Skończył opowiadać o wyprawie do Peru i nie bardzo wiedział, o czym mówić dalej. Zerkał więc wokoło, szukając inspiracji. Ściany niewielkiej kawiarni były niemal w całości wykonane ze szkła, a jednak dzięki dyskretnemu oświetleniu panowała tu intymna i przytulna atmosfera.
- Zamierzasz przetrwać wojnę nuklearną? - spytała nagle Lena. - Nie warto.  - Kowalski przestał grzebać w lodach i spojrzał na nią pytająco.
- Wojnę?  - odezwał się. Lena popatrzyła na niego spod zmrużonych powiek.
- Kobieta na pewno może się przy tobie czuć bezpiecznie. - powiedziała powoli. - Ale jest coś, co ukrywasz i to ukrywasz zupełnie niepotrzebnie. Siebie. - wyjaśniła dziewczyna.
- No wiesz… znamy się nie tak długo.
- Nie bądź taki zasadniczy. - uśmiechnęła się szeroko. - Zawsze się tak totalnie kontrolujesz, żeby nic, absolutnie nic się nie wydarzyło bez panu A zabezpieczonego planem B? Jak tak dalej pójdzie, upodobnisz się do tych swoich wynalazków. Warto być sobą. Chyba, że jesteś seryjnym mordercą, wtedy to się raczej kontroluj. Ale w pozostałych przypadkach… Jestem ciekawa, jaki jest prawdziwy Kowalski.
- No… - zająknął się pingwinek. - Taki jak teraz.
- To nie jesteś prawdziwy ty, tylko tak sobie utrudniasz życie tą samokontrolą. Załadowałeś sobie do głowy programy obronne na każdą okazję. - chwyciła jego skrzydło, pociągnęła i dotknęła nim swoich włosów. - Jak chcesz ich dotknąć, to po prostu to zrób. - Kowalski przełknął ślinę i pogładził ja po włosach.
- Widzisz, nie gryzę. - Lena znów się uśmiechnęła. - Wiem, ze odkąd tu siedzimy, chciałeś ich dotknąć. Na co masz ochotę? Ty, prawdziwy, pod spodem tych planów, zabezpieczeń i całej reszty.
- Chyba… - Kowalski w szczątkowym geście rozłożył skrzydła. - Nie, nie wiem. To nie jest takie proste. Musiałbym się zastanowić.
- I właśnie w tym zastanawianiu się tkwi problem. - dotknęła skrzydłem jego dzioba. - Już zwołujesz tam w środku naradę obronną i stawiasz zasieki. tym razem ja zacznę, bez zastanawiania się. - wychyliła się nad stołem, przewracając pustą szklankę i pocałowała go.

- Jak wyglądam?  - spytałam Skippera, okręcając się przed lustrem w białej sukience i różowym sweterku.
- Ślicznie wyglądasz, będziesz mu się podobać. - odpowiedział pingwinek, wpinając mi we włosy spinkę.
- Dobrze, to ja już idę. - odparłam zakładając buty i wyszłam z domu. Z uśmiechem szłam ulicą, wyobrażając sobie co za chwilę będę robić z Piotrem. Pójdziemy do kina, bo chłopak kupił już dwa bilety, a potem do kawiarni i jeśli wystarczy czasu, do parku na spacer.
- Piotr! - zawołałam widząc chłopaka, stojącego koło szkoły i… obejmującego inną dziewczynę.
- Piotr? - odezwałam się znowu. chłopak odwrócił się.
- Co ty tu robisz? - spytał.
- Co ja tutaj robię? - zdziwiłam się. - Byliśmy umówieni. I kto to w ogóle jest? - spytałam, patrząc na czarnulkę w spódniczce mini. W oczach zalśniły mi łzy.
- To twoja była? - odezwała się czarnulka.
- Była? - spytałam. - Jak to była?
- Nie jesteś już moja dziewczyną. - odpowiedział Piotr. - Teraz chodzę z Aurelią.
- Pogódź się z tym skarbie. - powiedziała Aurelia. - Zawsze wygra ta lepsza. Jestem od ciebie ładniejsza…
- Zamknij się! - wrzasnęłam, zdzieliłam Piotra po twarzy, potem jeszcze w łeb i odeszłam z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, zostawiając tego idiotę z umalowaną laleczką, Aurelią. Rozpłakałam się dopiero za rogiem ulicy, kiedy Piotr mnie już nie widział i z płaczem pobiegłam z powrotem do domu, do Skippera.
  • awatar Seiti: teks Leny rozbrajający, brechtam się nadal. Seryjny morderca rulez! Biedna Kasia, co za chamisko! A niech sobie go bierze!
  • awatar Kill Em With Kindness: Biedna Kasia :( Ja takiemu chamowi bym nogi z dupy powyrywała!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Ten wpis miałem dodać wczoraj, ale nie byłem w stanie nacisnąć klawisza Enter. Było wesele. i pomyślicie sobie pewnie, że zrywać się z imprezy tylko po to, żeby dodać wpis na bloga to szczyt chamstwa, ale będziecie myśleć inaczej, kiedy wam opowiem co się stało. Kobiety z rodziny pana Frankowskiego były mną autentycznie zachwycone. Ciągle chciały trzymać mnie na kolanach, ledwo mogłem się wyrwać, żeby zatańczyć z Leną. Bo ona oczywiście też dostała zaproszenie. Pani mnie głaskały, przytulały i podtykały pod dziób różne przysmaki. A to sałatki, a to paszteciku, a to ciasteczko. Obiad zjadłem cały, bo był rosół i takie pyszne mięsne roladki z serem i warzywami. A na deser lody. No i w końcu przedobrzyłem. Zemdliło mnie po torcie. Przeprosiłem i pognałem do toalety, a za mną Kasia. Kiedy mnie znalazła akurat wymiotowałem. Do łazienki zajrzała też ciocia Jola, pytając czy nic mi nie jest. Nie było, tylko żołądek się zbuntował. Przyszedł do mnie też pan Frankowski z pytaniem "Co mu jest?". Mocniej ścisnąłem Kasię za rękę. Jak to? Kiedyś było inaczej, a teraz "On"? Nie chciałem dać się dotknąć wychowawcy. Po ślubie z ciocią stał się kimś innym. Obcym. Kiedyś taki nie był. Kręciło mi się w głowie i miałem ochotę znowu zwymiotować. "Pójdziesz się położyć, Kowalski?" spytała mnie Kasia, a ja kiwnąłem głową. Zaprowadziła mnie do hotelowego pokoju, bo cała impreza odbywała się w eleganckiej sali w jednym z tych hoteli określanych mianem "ekskluzywne". Padłem na łóżko i zaraz podpiąłem się do darmowego WiFi, myśląc przy tym o moim ulubiony nauczycielu. czułem, że między nami już nie będzie się układało tak jak kiedyś. Ostatnio nie miał dla mnie czasu, nawet na "Dzień dobry" nie odpowiadał. Miejmy nadzieję, że wszystko się ułoży. Kasia mówi mi tak od początku, ale ja jej nie wierzę. Najlepiej byłoby gdyby nic się nie zmieniało.
PS Ale w sumie impreza nie była taka zła. Odtańczyliśmy z chłopakami taniec ludowy. Bili nam brawo. Miałem się bawić do białego rana, ano ale wyszło jak wyszło.
  • awatar serpentard210: Biedny Kowalski
  • awatar Kate - Writes: Wpisy nie chcą mi wyskakiwać na głównej. Hm... znowu. Wszystkie najnowsze są w archiwum.
  • awatar TKC: Ojoj... biedny Kowalski! Ech, czemu ludzie po ślubie tak się zmieniają, tak się zanurzają w nowym życiu, jak w lakierze. A potem tacy usztywnieni... Ale Frankowski odchodzi ze szkoły, bo sobie narobiłam zaległości czytelniczych, i nie wiem...? Weny życzę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›