Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 11 czerwca 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Następnego wieczoru byliśmy już pięć kilometrów dalej i z każdym krokiem zapuszczaliśmy się coraz głębiej w dżunglę. Wędrówka z pingwinami nie była wcale łatwa. Zwierzaki wprawdzie nie marudziły i nie narzekały, ale wymuszone przystanki ilekroć któryś musiał pójśc do toalety i postój na obiad skutecznie opóźniły marsz.
Abigail przytuliła się do Skippera. Dzięki bliskości przyjaciela, czuła się nieco pewniej. Nieprzenikniona noc tropikalnego lasu pełna była niepokojących odgłosów: mlaskania, tupania, ptasich skrzeków, szelestu skrzydeł nietoperzy i krzyków ofiar, które właśnie stały się czyjąś kolacją. Blask ogniska ochraniał nas przed dzikimi zwierzętami. Ale to nie ich Kowalski, trzymający straż, bał się najbardziej. Nagle za zwartą, ciemną plątaniną roślin rozległ się dziki wrzask.
- Co to było? - odezwał się Skipper, przysypiający mimo wypitej kawy.
- Pewnie jakieś zwierzę, nie bój się. - otoczyłam pingwinka ramieniem. - A jeśli to ci bandyci? - odezwałam się. - Ktoś tam naprawdę jest. - stwierdziłam, wskazując drżąca ręką czerń groźnego lasu.
- To na pewno jaguar... - pisnął Szeregowy. - Bardzo głodny jaguar... - pingwiny zerwały się na równe nogi i mocno przywarły do mnie wystraszone.
- Ale chyba nas nie zaatakują? - Abigail przysunęła się bliżej ogniska. Tak na wszelki wypadek. Kiedy pingwiny zaczęły się uspokajać i ponownie układać do snu z chaszczy wypadła...
- Zjawa! Zjawa! - krzyczał Kowalski.
- Ciocia Jola! - zawołał Skipper. Poderwał się z miejsca przy ognisku i podbiegł przytulić się do ulubionej cioci.
- Skąd się tu wzięliście? - kobieta przetarła oczy.
- Przyjechaliśmy ciebie ratować! - zawołał Szeregowy.
- Naprawdę? - w oczach cioci Joli zalśnił łzy wzruszenia. - Wszyscy przyjechaliście, żeby mnie ratować?
- Wszyscy. - odpowiedziałam, podnosząc się z trawy i przytuliłam się do cioci.
- A gdzie Janusz? Jesteście tu sami? Bez Janusza?
- Nie jesteśmy sami! - zaprotestowała Abigail. - mamy Kasię! A ty? Skąd się tutaj wzięłaś? Naprawdę cię porwano? - wypytywała dziewczyna.
- Tak. - ciocia Jola westchnęła ciężko na wspomnienie tych kilku dni w obozie rabusiów.
- Kto cię uwolnił? - zdziwił się Szeregowy.
- Jak to kto? - ciocia wzruszyła ramionami. - Sama się uwolniłam! Tylko, że... - odwróciła się z niepokojem. - Tutaj nie jest bezpiecznie. Ścigają mnie.
- Możemy się chociaż wyspać? - spytałam. - Po nocy nie ma co iść, ze względu na pingwiny.
- Wyruszymy jak tylko wstanie świt, trzeba się wcześnie zebrać. - zarządziła ciocia, po czym usiadła przy ognisku, żeby się ogrzać i wysuszyć. Kowalski uznał, że to najlepszy czas, żeby wypytać ciocię Jolę o kilka spraw, których jeszcze nie udało nam się rozwiązać.
- Kiedy do nas dzwoniłaś... - zagadnął. - Wspominałaś coś o manuskrypcie. Co miał z nim wspólnego Akakor? - ciocia przez parę chwil milczała. Wreszcie zdecydowała się wytłumaczyć pingwinom zaistniałą sytuację:
- Idąc tropem legendy o Akakorze, przypadkiem natrafiłam na wzmiankę o pewnym manuskrypcie sporządzonym przez jednego z księży towarzyszących Pizzarowi. Manuskrypt miał podobno zawierać informacje o położeniu Eldorado. Znajdowało się w nim również pewne ostrzeżenie.
- Jakie? - zapytała Abigail, chociaż dobrze wiedziała, że nie usłyszy nic miłego.
- Dokument mówi o Przepowiedni Synów Słońca. - podjęła ciocia Jola. - Władcy Inków uważali się za potomstwo słonecznego bóstwa. Ich przepowiednia głosiła, że każdy, kto tknie ich złota strzeżonego w świętym miejscu... zginie... - ciocia zerknęła na śpiącego Skippera, tulącego do siebie śpiwór i wreszcie wyjawiła kolejny, najważniejszy sekret.
- Tutaj, w dżungli, w ruinach jakiegoś dawno zapomnianego miasta znalazłam coś jeszcze...
- Co znalazłaś? - spytała Abigail, która po minie cioci domyśliła się, że to coś niezwykłego i chyba cennego. Ciocia Jola zza paska wyciągnęła brudny arkusik papieru.
- To. - powiedziała.
  • awatar U mnie? Dobrze. We mnie? Źle.: Co?! Co?! To już koniec?! Dlaczego :( Ja tu już jaguarów oczekuję a tu.. ciocia Jola! ;) Megaa że się w końcu odnaleźli, ale nadal jest niebiezpieczeństwo. Coś czuję, że lepiej by było, gdyby wyruszyli jednak natychmiast. Mega cutee obrazek *^* Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, idę czytać blog od początku *^* <3 #hakunamatatabitch
  • awatar Seiti: Wszystkie zaległości to ja będę musiała skopiować, wrzucić do worda i przeczytać. Normalnie pozazdrościć takiej weny, człowieka nie ma z 3 dni a tu nie wiadomo gdzie skończył.
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Ciężko jest przedzierać się przez taką dżunglę a pingwinom to już w ogóle bo nie są przyzwyczajone do tropikalnego klimatu. I mieli dużo szczęścia że w takim ogromnym i gęstym lesie niemal wpadli na ciocię Jolę :) No ale wiesz, żeby urwać w takim momencie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Moje zuchy wesoło baraszkują sobie w wodzie. Nie ma to jak zimna kąpiel w palny dzień. Zaraz... tylko gdzie jest Szeregowy?
IMG_4093.JPG

Ach, tu jest. Właśnie bawi się ze Skipperem, który próbuje go "podtopić". Miałam żadnego nie faworyzować, ale Skipperowi na pewno się uda.
IMG_4102.JPG

Pół godziny to może trochę za mało, ale na urwisy czeka na stole pyszna rybka, której zapewne już nie mogą się doczekać. Trzeba się jeszcze tylko wytrzeć i można gonić na obiad.
IMG_4098.JPG
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›