Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 20 maja 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Mogliśmy iść piechotą.- stwierdził pan Frankowski, kiedy po pięciu minutach jazdy pokazał nam się zamek. Nauczyciel zaparkował samochód na leśnym parkingu i ostatni kawałek drogi przeszliśmy na piechotę. Pan Frankowski zaczął opowiadać o historii zamku.
- A to nie ten zamek ma coś wspólnego z "zemstą" Fredry? - spytałam w pewnym momencie.
- Właśnie ten. - polonista uśmiechnął się do mnie, co znaczyło, że zarobiłam u niego plusa. Zeszliśmy do podziemi. Skipper starał się trzymać z przodu, ale szybko wylądował na samym tyle.
- Niech nam się nikt nie zgubi! - pingwinek usłyszał ciocię Jolę. Nie zamierzał się gubić.
- Wszyscy są? - spytał pan Frankowski, kiedy na nowo ujrzeliśmy światło dzienne.
- Nie ma Kowalskiego. - odpowiedziałam natychmiast. - Kowalski, gdzie jesteś?! - zawołałam pingwinka.
- Pójdę po niego, mam latarkę. - zdecydowała ciocia.
- Nie, ty zostań, ja pójdę. - pan Frankowski wziął od niej latarkę i zszedł z powrotem do podziemi.
Kowalski stał przy ścianie, roztrzęsiony i zapłakany. Chciał się dokładniej przyjrzeć napisom wyrytym na ścianach, a kiedy odwrócił wzrok, obok nikogo nie było. Chwilę biegał w te i z powrotem, przez łzy wołając ciocię i mnie, ale otem przytulił się do najbliższej ściany i szlochał, czekając aż ktoś po niego przyjdzie. Bo na pewno zauważą, że go nie ma, prawda? Pingwinka oślepiło jasne światło, a chwilę potem z ciemności wyłonił się mężczyzna, w którym Kowalski rozpoznał polonistę.
- Kowalski? - odezwał się pan Frankowski. Pingwinek jeszcze chwilę stał w miejscu niezdecydowany, ale potem podbiegł do nauczyciela i mocno się do niego przytulił.
- No, jesteś. - powiedział pan Frankowski, biorąc go na ręce. - Martwiliśmy się. Chodź do mamy. - nauczyciel wyprowadził Kowalskiego na zewnątrz, a pingwinek od razu przeniósł się do mnie.
- Zapomnieliście o mnie? - spytał przez łzy.
- No co ty? Nie zostawiłabym cię tu samego. Nie płacz. - dodałam, kiedy Kowalski znowu się rozszlochał. - Chodźmy dalej. - poprosiłam. Po podziemiach przyszedł czas na mury obronne, ale Skipper już zupełnie stracił zainteresowanie zamkiem. Chciało mu się do ubikacji. Pingwinek pożałował, że w restauracji nie poszedł do toalety. Wszystko przez Kowalskiego. Gdyby pan Frankowski nie wyskoczył z tym teksem o braniu przykładu z naukowca, to pewnie by poszedł, a tak... Skipper myślał gorączkowo, co mógłby zrobić. Po następnych dwudziestu minutach potrzeba stała się nie do zniesienia. Pingwinek powoli przestawał się skupiać na tym, co mówił pan Frankowski i myślał tylko o tym czy wytrzyma. Nie miał pojęcia jak długo będą jeszcze zwiedzać zamek.
- Widzicie? W tych wnękach w murach stały armaty, jeśli dobrze kojarzę. - powiedział nauczyciel.
- A co było tam, na samej górze? - spytałam, przystając.
- Prawdopodobnie prowiant i amunicja. - Skipperowi coraz bardziej chciało się do ubikacji. Pingwinek kręcił się gorączkowo, podskakiwał, przestępował z nogi na nogę, chodził nerwowo w tę i z powrotem. Czuł, że już długo nie wytrzyma. Jego pęcherz boleśnie dał o sobie znać, a serce zabiło mu szybciej. W oczach Skippera zalśniły łzy. Chciało mu się strasznie, ale wstydził się powiedzieć, że nie może wytrzymać. Przy kolegach i to jeszcze w miejscu, gdzie nie było ubikacji. Pingwinek stanął, czując ukłucie w podbrzuszu. Nie chciał iść dalej, stał w miejscu z podkuloną lewą nóżką, jednocześnie trzymając się za podbrzusze i oddychając głęboko. Obejrzałam się za brakującym zwierzakiem.
- Skipper, chce ci się do ubikacji? - właściwie to nie musiałam pytać. Jego gorączkowe ruchy skrzydłem i nerwowe podrygiwania mówiły same za siebie. Pingwinek pokiwał głową. Rozejrzałam się szukając wzrokiem jakiegoś ustronnego miejsca i po krótkim namyśle kazałam mu pójść za mur. Skipper pobiegł za waląca się ścianę, ale akurat w momencie kiedy miał przykucnąć, zobaczył wycieczkę z przewodnikiem. Nie będzie załatwiał potrzeb na widoku.
- Już? - spytałam, kiedy pingwinek pociągnął mnie za nogawkę. Skipper otworzył dziób, chcąc mi powiedzieć, że wcale nie już, ale tylko pokiwał głową. Wytrzyma.
  • awatar Art et la Vie: Uwielbiam zwiedzanie zamków, zwłaszcza tych starych z którymi związane są jakieś niesamowite legendy i w których podobno straszy :D I współczuje Skipperowi tego "wstrzymywania" :D
  • awatar Another day: Brak ubikacji w pobliżu - ciemna strona wycieczek. Skipper wytrzymaj jeszcze trochę :D Tak, chcę wakacje i to natychmiast!
  • awatar gość: męki Skippera hihihi;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›