Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 18 kwietnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate - Writes: Była noc. Cisza. Gwiazdy wydawały się wisieć na wyciągnięcie ręki. Migocąca Mleczna Droga przecinała niebo. Jej blask był tak silny, że niemal zupełnie przyćmił cieniutki rogalik księżyca. Jego kruchy łuk unosił się nad miastem jak kawałek stłuczonego lustra. Niepozorny i ledwie widoczny. Staliśmy z Kowalskim przy oknie. Byliśmy sami, chłopcy już dawno usnęli piętro niżej. Milczeliśmy. Wpatrywaliśmy się w rozświetloną latarniami i reflektorami samochodów ciemność za oknem. Spojrzałam Kowalskiemu prosto w oczy i nieświadomie przygryzłam koniuszek skrzydła. A po chwili niemal równocześnie przytuliliśmy się do siebie gwałtownie. W milczeniu pocałowaliśmy się po raz kolejny. Który to już? Skipper mnie zabije, jak wróci. Nareszcie, przemknęło mi przez głowę, gdy poczułam dotyk skrzydła Kowalskiego na moim policzku. Nareszcie. Warto było. Chociażby po to. Nareszcie, powtarzałam w myślach jak mantrę, podczas gdy Kowalski przytulał mnie mocno do siebie i całował namiętnie. Nareszcie, myślałam po raz ostatni, gdy w moim sercu eksplodowała ognista kula, której żar rozlał się po moim ciele. On jest mój. Tylko mój. Nareszcie. Kowalski patrzył mi prosto w oczy, oddychając głęboko. Z pewnym zdziwieniem zdał sobie właśnie sprawę z tego, że nic nie czuje. Kocham go. Szkoda, że tak późno to zrozumiałam. Za późno. Wziął mnie za skrzydła, pochylił się nade mną i ostatni raz tego wieczoru pocałował. Pocałunek był tak łagodny i idealny, że wydawało mi się, że śnię. Najpierw lekkie muśnięcia, potem mocniejsze pełne pocałunki i jeszcze głębsze, które przyprawiały mnie o rumieniec.
Abigail

Przed wyjazdem mamy do Gdańska, do szpitala, gdzie leżał Szef obiecałem jej uroczyście, że nie będziemy oddalać się za bardzo od domu, byle do sklepu i z powrotem, że nie będziemy otwierać drzwi nieznajomym, że ja odrobię lekcje i przyniosę jej notatki ze szkoły, za wszystkie dni, które spędzi w innym mieście. Podobał nam się taki układ. Mieliśmy teraz dużo czasu tylko dla naszej czwórki. Zorganizowaliśmy sobie czas wolny z uwzględnieniem programu telewizyjnego. Chociaż oczywiście martwiliśmy się o przywódcę, a Abigail o chłopaka, to nie mogliśmy przecież od rana do nocy chodzić po mieszkaniu zdenerwowani, oczekując na telefon, albo mejl. Na tamten wieczór zapowiadali nowy serial, ale po obejrzeniu zgodnie stwierdziliśmy, że widzieliśmy już lepsze produkcje. Abigail zaproponowała położenie Szeregowego do łóżka i obejrzenie w internecie "Miasteczka Twin Peaks". Tytuł z niczym mi się nie kojarzył, ale ponieważ na innych programach nie było nic ciekawego, postanowiliśmy wziąć pod uwagę propozycję Abigail. Zaczynaliśmy oglądać normalnie, w salonie, przed laptopem, kończyliśmy, z daleka, w kuchni. Chcieliśmy zjeść późną kolację oglądając, ale ja nie byłem w stanie. Bałem się nawet podejść do laptopa, żeby go po filmie wyłączyć. Bałem się, że ktoś wyjmie rękę z ekranu i mnie do niego wciągnie. Nie chodziło o jakieś potwory wyskakujące z szaf, tylko o tę dziwną atmosferę, która przyprawiała mnie o dreszcze strachu. Ta niby nadzwyczajna zbrodnia, ci ludzie, trochę jak my wszyscy, normalni, ale z paroma dziwactwami. Był gigant ze snów i karzeł, który mówił na odwrót. Ale przede wszystkim był on... Ludzie pokazywali zęby, kiedy się uśmiechali. U zwierząt to oznaka agresji. nie wolno śmiać się do zwierzęcia, bo może to źle przyjąć... W tym filmie właśnie tak było. Ludzie uśmiechali się zwierzęco... Po raz pierwszy spałem przy zapalonej lampce. Chciałem, żeby noc jak najszybciej minęła. Muzyka z filmu jeszcze wyraźnie i przerażająco brzmiała w mojej głowie. Byłem zły na Abigail, że nie uprzedziła, ze film będzie aż tak straszny. Jak mogła o tym nie wspomnieć?! Jednocześnie wiem, że gdyby powiedziała, jeszcze bardziej zachęciłaby mnie do obejrzenia go. Za wszelką cenę starałem się nie myśleć o tym, co wiedziałem. ale to samo powracało. Dobrze pamiętałem mój pierwszy telewizyjny strach. To było wtedy, gdy oglądałem "Corpse Party", zaraz po tym jak mama nas adoptowała. Wszędzie lała się krew, latały poucinane ludziom ręce. Te obrazy trzymały mnie w strachu przez kilka kolejnych dni. Ale zamiast uniknąć obejrzenia kolejnego odcinka, z niecierpliwością na to czekałem... Własnie wtedy zaczęło grzmieć...
Kowalski

To nie grzmot obudził mnie w środku nocy. To walenie w drzwi do mojego pokoju, pełny przerażenia szloch i... krzyk, nie, nie krzyk, ale przeraźliwe wycie, które rozległo się zaraz potem. w jednej chwili oprzytomniałam i wygrzebując się z pościeli, pobiegłam w stronę drzwi. Na korytarzu stał Kowalski, mocno ściskający kocyk, szlochający z przerażeniem. Wciągnęłam nadal wystraszonego Kowalskiego do środka. Kowalski, uspokój się! Nic ci nie będzie! To tylko burza! Uspokój się, błagam! Tuliłam do siebie, trzęsącego się przyjaciela, wreszcie, zdesperowana i przerażona do granic, zaciągnęłam płaczące nieszczęście do najdalszego, najciemniejszego kąta pokoju, skuliłam się tam razem z Kowalskim i przykryłam nas oboje jego kocykiem. Po chwili płakaliśmy oboje. Oboje  z przerażenia. Tylko, że Kowalski bał się burzy, a ja bałam się o niego. Trwało to nieskończenie długo i nie wiadomo, co by się stało, bo sama zaczęłam wpadać w panikę. Chwyciłam Kowalskiego za skrzydło i zaczęłam mówić uspokajającym głosem: Hold on, don't give up. You'll be all right, just hold on... (Trzymaj się, nie poddawaj. Wszystko będzie dobrze, tylko się trzymaj.) Kowalski uspokoił się nagle. Zamknął szeroko otwarte z przerażenia oczy, umilkł i słuchał tego, co do niego mówiłam. siedziałam przy nim zwinięta w kłębek, dotąd, aż Kowalski wyczerpany do granic wytrzymałości, nie zasnął.
Abigail
  • awatar SallyLou: Te ich relacje naprawdę mieszają mi się w głowie :D Biedny, przerażony Kowalski, też nie lubię burzy.
  • awatar Seiti: Piękny opis otwierający rozdział, którym mnie zaskoczyłaś. Kocham, gdy słowa muskają moją wyobraźnię w ten sposób. Kowalski i Abigail... jestem oszołomiona. Nadal. Z uśmiechem, że zwierzęta go nie lubią, stanął mi momentalnie przed oczami C. Millan z tym swoim perlistym uśmiechem, w który chętnie bym mu przywaliła. Wspaniały rozdział Ci wyszedł. :*
  • awatar boubouiagge: Nadal nie rozumiem jak Abigail może tak zdradzać Skippera :( Smutne że wykorzystuje tak jego nieobecność.. Chociaż z drugiej strony miłość nie wybiera, jeśli naprawdę kocha Kowalskiego to ze Skipperem nie byłoby jej dobrze...chociaż gorąco kibicuje Skipperowi ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›