Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 kwietnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate - Writes: W czasie kiedy Skipper leżał w szpitalu w Gdańsku, ja coraz bardziej zakochiwałam się w Kowalskim. Opiekował się mną, dbał, żebym nie wpadła w depresję. A jego pomoc polegała na wynajdowaniu mi najróżniejszych fantastycznych zajęć. Podobało mi się i nawet przez chwilę nie pomyślałam o tym, że my się wspaniale bawimy, podczas gdy Skipper być może walczy o życie w gdańskim szpitalu. Na samym początku zaproponował mi wyjście na tańce. I było to z jego strony duże poświęcenie, bo wiadomo, że Kowalski nie przepada za hałaśliwymi dyskotekami. Dość długo stał pod ścianą, kiedy ja się bawiłam, ale w końcu zebrał się na odwagę i poprosił mnie do tańca. To było cudowne uczucie. Delikatnie prowadził mnie w rytm muzyki, ale przy tym gorączkowo ściskał moje skrzydło, jakby bał się, że zostawię go samego. Tamtej nocy nie mogłam spać z przejęcia. Nie do końca wiedziałam co dzieje się w moim sercu. Następnego dnia po południu zabrał mnie do muzeum. Wybudowane w całości ze szkła i żelaza, zwane Kryształowym pałacem (dokładna replika Kryształowego Pałacu z Londynu, tak naprawdę w Warszawie nie ma czegoś takiego). Z uśmiechem rozglądałam się dookoła i to z czystym sumieniem, bo bilety nie były drogie. Kowalski powiedział, że ja mam zdecydować, którą salę chcę zobaczyć najpierw, spytał co mnie najbardziej interesuje. Nie byłam pewna, dlatego zaproponowałam, żebyśmy obeszli wszystkie po kolei. Czułam się jakbym zwiedziła wszystkie kontynenty w jeden dzień. A to jeszcze nie był koniec. Nie byliśmy jeszcze ani w bibliotece, anie nie zobaczyliśmy ruchomych obrazów. Można było też pójśc na koncert, chociaż akurat tamtego dnia nic nie grali. A Kowalski obiecał, że w lecie zabierze mnie na pokaz sztucznych ogni. Byliśmy tak zajęci sobą nawzajem, że nie usłyszeliśmy wołania strażników, że zamykają. Nawet nie zauważyliśmy, że słońce zaczęło zachodzić. Drzwi były zamknięte na klucz i zostaliśmy tam na całą noc. Akurat była pełnia, więc było niesamowicie jasno. Nie byłam zmęczona. Wtedy pocałowaliśmy się po raz pierwszy. Kowalski wyznał mi, że na następny dzień zaplanował wyjście do stadniny koni, do sąsiedniej miejscowości, ale w końcu nic z tego nie wyszło. Z Kryształowego Pałacu wydostaliśmy się dopiero rano. Innym razem poszliśmy do restauracji. Jeszcze nigdy nie byłam w takiej knajpce jak ta. Wyglądała jak wyjęta prosto z książek. Wszystko było pyszne, halibut w sosie, pasztet z żurawiną, jedliśmy nawet kaczkę, to Kowalski namówił mnie do spróbowania. Potem zamówiliśmy ciastka z kremem, owocami i galaretką i ciepłą herbatę. Nie chcieliśmy jeszcze wracać do domu. Wieczorem padłam na łóżko jak zabita. Następnego dnia rano znalazłam na stoliku w swoim pokoju pudełko z koronkową chusteczką, od Kowalskiego. Przyznał się, że nie chciał mi jej dawać tak wprost. Jedną z najcudowniejszych chwil, które spędziliśmy razem był piknik za miastem. Zrobiło się już na tyle ciepło, że spokojnie można było usiąść na trawie. Wcześniej upiekłam ciasto śliwkowe, specjalnie na tą okazję, a Kowalski pobiegł do sklepu po herbatniki. Mieliśmy też herbatę w termosie. Tamtego dnia pocałowaliśmy się drugi raz. I znowu byliśmy na tańcach i jeszcze tego samego dnia, tyle, że wieczorem, w operze. Nie sądziłam, ze Kowalski lubi operetki. Kiedy opadła kurtyna po pierwszym akcie spojrzałam na niego. Patrzył mi prosto w oczy i widać było, że chce mi coś powiedzieć, ale nie zebrał się na odwagę. Za to w czasie trwania drugiego aktu zsunął się na podłogę, mówiąc, że spadł mu ołówek. Ołówek w operze? Też kucnęłam na podłodze, chciał pomóc szukać, ale wtedy Kowalski położył mi skrzydło na plecach. Odwróciłam się gwałtownie, a on jak gdyby nigdy nic objął mnie delikatnie i szepnął na ucho, że mnie kocha. Spytałam jak długo, a on czerwieniąc się odpowiedział, ze nie pamięta. Następny dzień to była niedziela i znowu wyszliśmy tańczyć. Nie chciałam się przyznać do tego, że też się w nim zakochuję. Mój chłopak leżał w szpitalu, a ja... Mocno przytuliłam się do Kowalskiego i rozpłakałam się. Odprowadził mnie do domu. Od razu pobiegłam na poddasze, do swojego pokoju i zakopałam się głęboko pod kołdrą. Przespałam całe popołudnie i noc. Obudziłam się  następnego dnia rano, a kiedy spojrzałam w stronę drzwi, on czekał na mnie, z tacą, ze śniadaniem. Tego samego ranka wyznałam mu miłość, głęboko siebie nienawidząc, ze łzami w oczach. Nie wiedziałam co teraz zrobię. Zaczęłam się zastanawiać nad wyjazdem do rodzinnych Niemiec.
Abigail
  • awatar SallyLou: Wspaniały opis, od razu widać, ze masz duże zasoby wiedzy i wykorzystujesz to :)Jak zawsze będę czekać na ciąg dalszy, bo potrafisz rozbudzić ciekawość :D
  • awatar Lisa Angels: Kurcze po tym rozdziale mam wrażenie, że Kowalski wreszcie dorósł. Miłość zmienia ludzi. Z jednej strony żal mi skippera, a z drugiej strony to całkowicie jego wina.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›