Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 kwietnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kiedy Skipper obudził się rano, Abigail już nie było w łóżku. Pingwinek zwlókł się z łóżka i wyszedł z pokoju, w korytarzu wpadając na Hansa.,
- Cześć Hans. - powiedział. Maskonur przystanął.
- Co?! - spytał zszokowany.
- No... pomyślałem, że nie ma sensu ciągnąć tego wszystkiego w nieskończoność. Co się stało siedem lat temu już się nie odstanie. To co, zaczniemy od nowa? - spytał i wyciągnął do Hansa skrzydło. Maskonur uśmiechnął się.
- Nie sądziłem, że dożyję tego dnia. - powiedział ściskając skrzydło Skippera. Pingwinek uśmiechnął się i wszedł do kuchni zamykając za sobą drzwi. Przy stole siedziała Abigail nad talerzykiem z ciastem. Skipper poczuł jak do oczu znowu napływają mu łzy, ale zacisnął mocno powieki i udało mu się powstrzymać dwie niekontrolowane strużki łez. Pingwinek odetchnął głęboko i usiadł obok dziewczyny, wyciągając skrzydło po kawałek ciasta czekoladowego.
- Skipper, ja naprawdę cię przepraszam. - zaczęła Abigail. - Myślę, że nie wiedziałam co robię. Skipper, ja kocham Kowalskiego, ale to ciebie darzę tym wyjątkowym uczuciem. Ciebie kocham od dwunastu lat, a to z Kowalskim, to pewnie tylko nic nieznaczące zauroczenie.
- A jednak go pocałowałaś.
- Tak i teraz bardzo żałuję, że zrobiłam coś takiego. Jesteśmy para i jeszcze wiele razy będziemy popełniać błędy. Ale nie chcę, żebyś przeze mnie płakał.
- Wiesz, że Johnson cię kochał? - spytał nagle Skipper. Abigail podniosła wzrok.
- Tak, kochał. - potwierdził pingwinek. - nie pamiętasz jak na ciebie patrzył? Kochał cię, ale widział, że ja kocha m cię jeszcze bardziej i to z wzajemnością i nie wtrącał się do naszego związku. Patrzył tylko z zazdrością. - przed oczami Skippera stanęła scena sprzed dwunastu lat, z czasów wojny. "Ranna, której Johnson pomagał dostać się na cypel, była półprzytomna. Spod bandaża na jej głowie spływała krew. Dziewczyna ledwo powłóczyła nogami, a Johnson zaczął się obawiać, że nie zdąży wrócić do oddziału przed końcem zawieszenia broni. I wtedy zauważył Skippera. Dawny kolega z oddziału prowadził za rękę kilkuletnią dziewczynkę i również zmierzał w stronę morza. Ucieka, dezerter jeden. Wszyscy tacy sami. Dobrzy do gadania, ale jeszcze lepsi do uciekania, jak tylko się robi gorąco. Skipper też go zauważył. Podszedł do idącej obok pielęgniarki, coś do niej powiedział, po czym przekazał jej dziewczynkę i ruszył w stronę Johnsona. Pingwinek przyspieszył kroku.
- Znowu razem, jak bracia, co? - rzucił jadowitym tonem. - Zaraz to wszystko się skończy i będzie po staremu. Tacy jak ty będą z takimi jak ona, a tacy jak ja... - Skipper milczał. Nie patrzył na Johnsona. Wzrok miał wbity w zasypaną kawałkami cegieł ziemię.
- Jesteś nikim! - syknął Johnson. - Nienawidzę cię! - Skipper nie odezwał się." Pingwinkowi spłynęła po policzku łza, ale zaraz się opamiętał, nachylił się nad Abigail i pocałował ją.
Po śniadaniu cała szóstka wybiegła na dwór korzystać z uroków lanego poniedziałku. Skipper wylał na Kowalskiego całe wiadro wody.
- To za pocałunek. - powiedział. - Nie ważcie się więcej jej tknąć. - Kowalski odetchnął. Mogło się to skończyć gorzej. Hans złapał za wąż ogrodowy i chwilę potem Abigail była cała mokra. Skipper ze śmiechem poprzysiągł zemstę, a potem rzucił się na Rico, który właśnie zwymiotował pistolet na wodę. Szeregowy z piskiem uciekał przed Kowalskim. Zabawa trwała w najlepsze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›