Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 11 kwietnia 2015

Liczba wpisów: 3

abc.atlant
 
Kiedy stanęliśmy pod domem cioci Joli zaczynało robić się ciemno. Kobieta wyjęła nasze toby z bagażnika i otworzyła drzwi wejściowe. Skipper pierwszy wszedł do środka i stanął jak wryty w korytarzu.
- Hans?! A co ty tu... - wykrztusił.
- Mieszkam, wiesz? - odparował maskonur.
- Ciociu, ty go a... a... a... - zająknął się pingwinek.
- Adoptowałaś Hansa? - spytał zszokowany Kowalski.
- Nie miał gdzie się podziać, więc pozwoliłam mu zostać tak długo jak będzie chciał. - odpowiedziała ciocia Jola.
- Jak mogłaś?! Przecież to samobójstwo!
- Skipper, uspokój się. - powiedziałam. - Nie życzę sobie przez święta żadnych kłótni. Uszanuj decyzję cioci. - skipper złożył skrzydełka na piersi i obrzucił Hansa morderczym spojrzeniem.
- Rozpakujcie się. - poprosiła ciocia Jola. - Spać będziecie tam gdzie zawsze. Abigail, ty ze mną w pokoju.
- Nie, Abigail będzie spać ze mną w pokoju. - zaprotestował Skipper, łapiąc dziewczynę za skrzydło.
- To niemoralne. - zauważył szeptem Kowalski.
- Zgódźcie się, ja muszę mieć ją na oku. - poprosił pingwinek. - Odstąpię jej łóżko.
- Dobra, zgoda. - uległa wreszcie ciocia.
- Kochany jesteś. - powiedziała Abigail, przytulając się do Skippera. Kowalski razem z Rico i Szeregowym pomaszerował na poddasze, do pokoju gdzie zwykle spał, ale jego łóżko było już zajęte przez Hansa. Pingwinek wygładził kołdrę i położył na niej swój kocyk.
- Wybij sobie z głowy, że będziesz tu spać. - w drzwiach pokoju stanął Hans.
- Przecież się zmieścimy. Łóżko jest duże.
- Nie będę się z tobą dzielić.
- Ciocia powiedziała, że śpimy tam gdzie zwykle.
- Możesz spać gdziekolwiek, byle nie tutaj!
- Kasia! - krzyknął Kowalski.
- Ciociu! - zawołał w tej samej chwili Hans.
- Co się dzieje? - spytała ciocia kiedy równocześnie wbiegłyśmy do pokoju.
- Dzieje się to, że Hans nie chce się podzielić łóżkiem. - powiedział oschle Kowalski.
- Hans, bądź dobrym kolega - poprosiła kobieta. - I wszyscy macie zejść za chwilę na obiad, bo nie ręczę za siebie.
- Jasne. - odpowiedziały równocześnie zwierzaki.
- Kowalski, będziesz jadł zupę brokułową? - spytała ciocia, kiedy pingwinek zszedł do kuchni. - Spróbuj. - poprosiła wkładając mu łyżkę do dzioba. Kowalski skrzywił się odruchowo, ale przełknął.
- Dobre. - powiedział.
- Czyli będziesz jadł. - stwierdziła kobieta stawiając na stole koszyczek z krakersami. - Siadaj. - chwilę później wszyscy razem siedzieliśmy przy stole nad spóźnionym obiadem. Skończyliśmy jeść zupę i ciocia Jola postawiła na stole półmisek pełen risotta z warzywami. Pingwiny w milczeniu zabrały się za jedzenie. Nie były skore do zwierzeń.
- Nic mi nie opowiecie? - zagadnęła ciocia. Zwierzaki pokręciły głowami. Dopiero co przyjechały, a już miały serdecznie dość pobytu u cioci. Dzięki Hansowi.
- Wiem co wam poprawi humor. - powiedziała kobieta wstając od stołu.
- Zamkniesz Hansa w piwnicy na całe święta? - spytał Skipper, przełykając to, co miał w dziobie. Maskonur zakrztusił się słysząc, co powiedział jego wróg.
- Nie. - odpowiedziała ciocia, stawiając przed pingwinkiem talerzyk z ciastem.
- Ciocia upiekła mazurka! - ucieszył się Szeregowy.
- Ty też dostaniesz, ale najpierw skończ risotto. - po zjedzeniu pysznego mazurka cioci Joli z wiśniami i bitą śmietaną pingwinom zaczęły kleić się oczy i szybko rozeszły się do pokoi. Tego wieczoru nie miały problemów z zaśnięciem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

abc.atlant
 
Kowalski obudził się wcześnie rano i bardzo się zdziwił, że Hansa nie ma już w łóżku. Pingwinek zszedł na dół, kierując się głównie zmysłem węchu, bo z kuchni dochodziły smakowite zapachy.
- Cześć. - powiedział Kowalski, wchodząc do pomieszczenia. Na szafce obok kuchenki siedział Hans smażąc jajka na bekonie.
- Zrobić ci też? - spytał przekładając na talerz zarumienione wstążki bekonu.
- Nie, dzięki. - odparł Kowalski siadając przy stole. - Chociaż... Zrobiłbyś mi? Naprawdę?
- Mhm. - Hans pokiwał głową i rozbił następne jajko. W tym czasie pingwinek nalał do dwóch szklanek soku pomarańczowego i chwilę później oboje siedzieli przy stole, każdy nad swoim talerzem.
- Chcę żebyś wiedział Hans, że ja nic do ciebie nie mam. - powiedział Kowalski. - Ja nawet nie wiem co się stało w tej całej Danii.
- To długa historia. - odparł wymijająco maskonur. - Ale ciesze się, że chociaż ty nie traktujesz mnie jak wroga. - pingwinek zapatrzył się w talerz.
- Właściwie to... - zaczął, ale przerwał w  momencie, kiedy do kuchni wszedł Skipper. Przywódca przywitał się z Kowalskim, Hansa traktując jak powietrze i włożył kromkę chleba do tostera. Niecały kwadrans później wszyscy siedzieliśmy w kuchni jedząc śniadanie.
- Poszłabyś dzisiaj po zakupy? - poprosiła mnie ciocia.
- Oczywiście. - odpowiedziałam.
- Wsiądź sobie w autobus i podjedź do galerii w centrum. wbrew pozorom przed świętami wcale nie ma tam tłumów. - poradziła mi, spisując listę zakupów.
- Dobrze. - odpowiedziałam, biorąc od niej listę. - Skipper, chcesz się przejść po sklepach?
- Chcę. - zdecydował. - Ale ciocia musi mi obiecać, że będzie pilnować Abigail.
- Będę. - obiecała ciocia Jola. - nie zapomnijcie o suszonych wiśniach! - zawołał jeszcze za nami.

- Hm... Pasztet z żurawiną, chlebek do święconki, oliwki hiszpańskie, koniecznie zielone, kilogram suszonej wiśni, dwa kilogramy pomidorów, ser żółty, po puszce groszku i kukurydzy, jogurt, czekolada, kakao, śmietana kremówka, osiem bułek, dwa pudełka jajek i sto tysięcy innych rzeczy. Myślę, że wyrobimy się w godzinę, a potem będziemy mieć czas na chodzie po mieście. - stwierdziłam przeglądając listę zakupów. - Co ty na to?
- Jak na lato. - odparł Skipper z uśmiechem. - Jak się pospieszmy, ogarniemy to w pół godziny.
- Aha. Maraton zakupowy czas zacząć. - od zaczęcia zakupów rzeczywiście minęło niewiele ponad pół godziny, a my już załatwiliśmy wszystkie sprawunki dla cioci Joli.
- To co? Teraz na parter. - zdecydowałam, patrząc na plan galerii handlowej. - Tam jest najwięcej sklepów.
- Schodami? - spytał Skipper.
- Szybciej będzie windą. - weszliśmy do środka i pingwinek nacisnął guzik parteru. Drzwi zasunęły się i winda ruszyła, kiedy nagle coś szarpnęło i ta zatrzymała się między pierwszym piętrem, a parterem. Skipper spojrzał na mnie spanikowany. Wcisnęłam przycisk alarmowy, ale najwyraźniej był zepsuty, bo nic się nie stało. Trzeba było czekać.
minęła godzina. Siedziałam pod ścianą windy wpatrując się w podłogę, a Skipper niespokojnie kręcił się po pomieszczeniu trzy metry na trzy.
- Ja muszę pójśc do toalety. - powiedział w końcu.
- Nic ci na to nie poradzę. - odpowiedziałam. Pingwinek zaczął przestępować z nogi na nogę. Co było robić, winda stała, nie wiadomo kiedy ruszy, a Skipperowi chciało się do ubikacji i to coraz bardziej. Im więcej o tym myślał tym mocniej czuł potrzebę fizjologiczną. Pingwinek zaczął chodzić w tę i z powrotem wzdłuż ściany windy, ale coraz bardziej czuł, że musi skorzystać z toalety.Mógł oczywiście po prostu przykucnąć w rogu windy, ale zdecydowanie wolałby tego uniknąć.
 

abc.atlant
 
Kojarzycie opowiadanie "Niedoszli samobójcy"? Teraz kiedy Skipper wylądował w szpitalu z zapaleniem płuc, akcja będzie lecieć na łeb, na szyję. Abigail coraz bardziej zakochuje się w Kowalskim, nasz nieporadny geniuszek nie może sobie z tym poradzić, a jednocześnie również zaczyna darzyć dziewczynę miłością. W tym wszystkim zostaje jedno, jedyne pytanie "Co ze Skipperem". Skoro fabuła opowiadania została przybliżona tym, którzy go nie znają mogę przejść do konkretów.
Otóż zaczęłam głębsze prace nad tym, aby moje dziełko ukazało się w druku i w okładkach. Wiem, ze to drastyczny krok, tym bardziej, że mam dopiero czternaście lat, a koleżanki mówią mi, cytuję, że "tego chłamu nikt nie będzie czytał", ale jak ja się uprę to swój cel osiągnę. Mam nadzieję, że we wrześniu, październiku zobaczę moje nic nieznaczące pisarskie dziełko w księgarni na półce. Jeśli nie w jesieni, to później, albo wcale, innej opcji nie ma. Dalej mam wątpliwości, do tego co robię, ale popatrzmy na Kowalskiego. Jego wynalazki ciągle i bez przerwy wybuchają, a chłopak się nie poddaje. No nic tylko brać z niego przykład.
Tak jak już napisałam wyżej, uparłam się i swój cel osiągnę, a co będzie dalej, to się zobaczy. A wtedy ci, którzy we mnie nie wierzą będą mieli miny takie:
89. ah_canijo_____by_skip_penguinesco-d6p46s2.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›