Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 10 kwietnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Od rana w domu panowało niemałe zamieszanie. Zwierzaki biegały po domu coraz bardziej zdenerwowane. Po południu miała przyjechać ciocia Jola i zabrać nas do siebie na całe ferie wielkanocne.
- Kowalski, zabierzcie to ode mnie! - krzyknął Skipper, rzucając w Kowalskiego jego kocykiem. Pingwinek podniósł swoją własność, złożył w kostkę i wcisnął do torby.
- Szeregowy, po co wam to coś? - Skipper podniósł do góry różowego, pluszowego konika.
- Skipper, nie denerwuj się. - poprosiła Abigail, oddając Szeregowemu zabawkę.
- Przepraszam, ale to wszystko zwyczajnie się nie zmieści. - powiedział już spokojniej przywódca.
- Zmieści się, zobaczysz. - dziewczyna poskładała kocyki w kostkę, upchnęła w torbie wszystkie rzeczy i jeszcze bez trudu ją zapięła.
- Dzięki kotku. - powiedział Skipper i pocałował dziewczynę w policzek. Abigail odwzajemniła pocałunek i zachichotała. Rico zagwizdał przeciągle, a Kowalski zakrył oczy Szeregowemu, kiedy jego przywódca przyciągnął dziewczynę do siebie i namiętnie pocałował. Naukowiec z zażenowaniem patrzył na całą tą scenę, ale w końcu zaczerwienił się i wbił wzrok w podłogę. Abigail wreszcie odsunęła się od Skippera.
- Przepraszam, że pytam... - odezwał sie Kowalski. - Ale czy wy musicie manifestować swoje uczucie... tak publicznie? - wykrzytusił. Przywódca obrzucił go spojrzeniem "Nie podchodź, bo oberwiesz."
- Wydaje mi się, że to nic złego. - odpowiedziała dziewczyna, przytulając się do Skippera.
- Jeśli nie chcesz na to patrzeć, to wyjdź. - powiedział przywódca. Kowalski, nadal zaczerwieniony i nadal ze wzrokiem wbitym w ziemię wymaszerował z pokoju.
- Coś się stało? - spytałam, kiedy pingwinek wszedł do kuchni i usiadł przy stole.
- Szef i Abigail znowu afiszują się ze swoją miłością. - powiedział Kowalski, patrząc jak wkładam ciasto do pudełka. Przełknął ślinę.
- Musisz ich trochę zrozumieć, ich związek kwitnie. - odparłam sięgając po nóż i odkroiłam spory kawałek sernika. - Trzymaj. Wiesz, że ciocia już jest?
- Rozmawia z panem Frankowskim. - pingwinek wyjrzał przez okno, odgryzając kawałek ciasta.
- Dzień dobry. - powiedziałam wychodząc z domu. - Ciociu, tu jest ciasto. - podałam kobiecie pudełko. - Pan pewnie do Kowalskiego?
- Tak, ale wasza ciocia juz mi powiedziała, że wyjeżdżacie. - odpowiedział pan Frankowski.
- Mogę go poprosić. - dodałam i zawołałam pingwinka na dwór. Nauczyciel przykucnął przy Kowalskim.
- Właściwie to przyszedłem tylko, żeby ci to dać. - pan Frankowski włożył mu w skrzydełka książkę.
- Pan Bielecki się uwinął. - zauwazył pingwinek.
- Tak. Mam nadzieję, że będzie ci się podobać. - nauczyciel wstał. - Wesołych świąt! - zawołął i oddalił się ulicą.
- Wesołych świąt! - odkrzyknęłam, wkładając resztę rzeczy do bagażnika.
- Miły ten wasz nauczyciel. - stwierdziła ciocia Jola. - Wsiadajcie, na obiad zatrzymamy się gdzieś po drodze.
Dwie godziny później siedzieliśmy przy drewnianym stole obk zajazdu w środku lasu.
- Zaraz ktoś przyniesie nam obiad. - powiedziała ciocia Jola siadając obk mnie. - Zamówiłam rybę z frytkami.
- Pycha! - uśmiechnął sie Szeregowy.
- Wiecie, muszę wam... - zaczeła ciocia, ale przerwałą, bo kelner przyniósł rybę i zabraliśmy się za jedzenie.
- Ciociu, musisz nam... - zagadnął Kowalski wkładając do dzioba frytkę.
- ...powiedzieć, że w domu czeka na was niespodzianka. Nie wiem czy miła, czy nie, to już ocenicie sami. - w milczeniu dokończyliśmy posiłek i mieliśmy właśnie ruszać w dalszą drogę.
- Ja muszę jeszcze do toalety. - powiedział Skipper.
- Zatrzymamy się gdzieś na stacji. - zdecydowała ciocia.
- Ale... ja trzymam już od godziny. - przyznał.
- To będziesz musiał pójść gdzieś do lasu, bo w zajeździe nie ma ubikacji. Szybciutko.
- Pójść z tobą? - spytałam, ale pingwinek tylko pokręcił głową i zniknął między drzewami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›