Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 7 marca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
W nocy Skipper zbudził się ze łzami w oczach. Jeszcze nigdy nie martwił się o swojego przyjaciela tak jak dzisiaj. Przekręcił się na bok, patrząc na Kowalskiego, który spał ze mną w łóżku, przytulony do swojego kocyka. Po policzku Skippera znowu popłynęła łza. Właściwie to sam nie wiedział dlaczego jest mu tak strasznie smutno. Wygrzebał się z hamaka, wziął w skrzydło kocyk i podreptał do mnie. Kowalski poruszył się niespokojnie przez sen i przekręcił na drugi bok.
- Skipper, nie śpisz? - spytałam podnosząc się z poduszki. - Czemu płaczesz? - pingwinek pociągnął nosem i wyciągnął do mnie skrzydełka. Wzięłam Skippera na ręce, a on wtulił się w moją piżamę.
- Skipper, co się stało? - spytałam. Pingwinek rozpłakał się na dobre i wyciągnięcie z niego czegokolwiek stało się niemożliwe.
- Nie mów chłopakom, że się tak rozkleiłem. - poprosił ocierając oczy.
- Nie powiem. - obiecałam. - Kładź się tu, przy mnie.
- A Kowalski? - spytał Skipper. Przeniosłam Kowalskiego na łózko obok, a Skipper wdrapał się do mnie.
- Powiesz mi czemu płaczesz? - odezwałam się.
- Nie obrazisz się? Nie będziesz krzyczeć? - pokręciłam głową przecząco. - Dlaczego ciągle faworyzujesz Kowalskiego? spędzasz z nim najwięcej czasu, ciągle go przytulasz, przesiadujesz u niego w pokoju, pomagasz mu w lekcjach, a ja... a my musimy na to patrzeć.
- Tego się nie spodziewałam. - powiedziałam szczerze. - Dobrze wiesz Skipper, że Kowalski jest najbardziej wrażliwy z was wszystkich i najbardziej zagubiony. On przecierpiał najwięcej, o mało nie pękło mu serduszko, kiedy Doris go rzuciła.
- Mi nigdy nie dałaś takiego prezentu na urodziny. - w oczach Skippera znowu zalśniły łzy. Pingwinek skulił się pod kołdrą i rozszlochał oparty o poduszkę.
- Skipper? - usłyszałam Abigail, a chwilę potem obudzili się też chłopcy.
- Szefie? - odezwał się Szeregowy. - Coś się stało? - Skipper pokręcił głową nie mogąc się uspokoić. Po dziobku ciągle płynęły mu łzy. Pozostała czwórka obserwowała przyjaciela z niepokojem. Na te kilka chwil przestał być ich przywódcą.

- Idziemy z Abigail do restauracji. - powiedział mi Skipper następnego wieczoru. - Wrócimy o jedenastej.
- Macie być o dziesiątej. - powiedziałam głosem nieznoszącym sprzeciwu.
- O wpół do jedenastej? - poprosił pingwinek.
- Zgoda. - Skipper posłał mi jeszcze całusa i oboje zniknęli za drzwiami na pokład. Zaraz kiedy wyszli zaczął padać deszcz, a kiedy po kilku godzinach wrócili w oddali zagrzmiało, a chwilę potem rozpadało się na dobre nie było mowy o tym, żeby któryś z pingwinów wyszedł na zewnątrz. Kowalski zakopał się pod kołdrą, kiedy za oknem błysnęło, a gdy rozległ się kolejny grzmot rozpłakał się i zadrżał, a chwilę potem wciągnął pod kołdrę swój kocyk, który mocno przytulił.
- Kowalski, nie bój się, to tylko burza. - odezwała się Abigail, szykująca się do spania.
- Nawet Szeregowy się nie boi. - skomentował Skipper, co wywołało kolejny napad szlochu u Kowalskiego.
- Kowalski, nie trzeba płakać. - powiedziałam wychodząc z łazienki. - Nie bój się, nic ci się tu nie stanie. - wzięłam wystraszonego pingwinka na ręce i mocno do siebie przytuliłam. Skipper obserwował całą tę scenę z boku, a kiedy Kowalski zaczął się uspokajać, wyszedł z kajuty trzaskając drzwiami. Potem stanął na deszczu z głową dumnie uniesioną do góry.
- Skipper, co ty mi próbujesz udowodnić? - spytałam wybiegając za nim na pokład. Pingwinek odwrócił się do mnie. Po policzkach spływały mu nie tylko krople deszczu.
- Weź mnie teraz na ręce. - powiedział drżącym głosem. - Przytul mnie, wytrzyj, utul do snu. chcę chociaż raz poczuć się jak Kowalski.
  • awatar gość: O kurcze... Jakie piękne... Normalnie rozkleiłam się razem ze Skippciem... :c Czekam na następny wpis ;)
  • awatar Zakira Luna: Fajne:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›