Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 31 marca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate - Writes: Do sióstr zakonnych wróciłem wieczorem. Dały mi kolację, bułkę posmarowaną pastą rybną z ogórkiem konserwowym. Powiedziały, że wprawdzie klauzula (czy coś takiego) zabrania im przyjmowania kogokolwiek u siebie, ale dla mnie zrobią wyjątek. Na pietrze klasztoru wyszykowały mi mały pokoik i położyły spać. Siostra Celina siedziała przy mnie dopóki nie zasnąłem. Miło było dla odmiany przytulić się do miękkiej poduszki i skulić pod ciepłą kołdrą, zamiast spać w krzakach, czy na ławce. W nocy spałem jak zabity i rano wstałem w naprawdę dobrym humorze. Siostry zawołały mnie na śniadanie i próbowały wypytywać o różne rzeczy, ale zaraz po śniadaniu wyszedłem do miasta i wróciłem dopiero na kolację. I tak było codziennie. W klasztorze spędziłem jeszcze kilka dni. Zaraz po śniadaniu znikałem na cały dzień i wracałem dopiero na kolację. Zazwyczaj chodziłem na plaże pływać i szybko się przeziębiłem. Miałem kaszel, ciekło mi z nosa, ale się nie przejmowałem, dalej biegałem na szalone wędrówki po mieście i plaży. I w końcu źle się to skończyło. Któregoś dnia nie miałem siły wstać z łóżka. Kuliłem się pod kołdrą, miałem wysoką gorączkę, kaszlałem dosłownie bez przerwy, miałem dreszcze, a w klatce piersiowej czułem straszne kłucie przy każdym oddechu. Właściwie to powietrze tez łapałem z trudem. I w dzień i w nocy siedziała przy mnie któraś siostra. Strasznie się  martwiły i wreszcie wezwały lekarza. Diagnoza: zapalenie płuc jak nic. Nie musiał długo szukać żeby to stwierdzić,m wystarczyło, że zajrzał mi do dzioba i zorientował się, że mam trudności z oddychaniem. Całe dnie spędzałem zakopany pod kołdrą, przyciskając skrzydła do piersi, gdyby chociaż ten ból minął. Lekarz przepisał mi antybiotyk i siostry wmuszały go we mnie codziennie rano i wieczorem. Ale na tym się kończyło, nie chciałem jeść, piłem tylko herbatę. Ale nic nie przechodziło, ani trochę. Gorączkę miałem coraz wyższą, coraz trudniej mi się oddychało. Po pogotowie za dzwoniły kiedy zacząłem się dusić. Drugi raz w przeciągu miesiąca trafiłem do szpitala na oddział intensywnej terapii.
Skipper

Dochodziłem do siebie przez dwa i pół dnia, aż w końcu poczułem się prawie dobrze. Naprawdę tylko prawie, bo choć fizycznie jakoś się pozbierałem, wspomnienie tego, co się stało, napawało mnie przerażeniem. Nie powiedziałem mamie o tym co się właściwie stało. Nie dlatego, że się jej bałem, ale dlatego, że trochę wstydziłem. Zastanawiałem się więc nad tym, co tak naprawdę działo się ze mną tamtego wieczoru, ale we własnej głowie nie znajdowałem zupełnie nic, poza pustką. Abigail już nie namawiała mnie, żebym z nią o tym porozmawiał, a ja bałem się zaczynać temat. Jakoś to wszystko było między nami poukładane, że to ona pierwsza się odzywała, pierwsza pytała czy coś się stało. Zresztą, teraz chyba się ode mnie odsunęła. Liczył się dla nie tylko Szef, już dawno straciliśmy rachubę dni bez niego. Ja jednak za wszelką cenę chciałem się dowiedzieć, co się ze mną działo i co robiłem, po tym jak już doszedłem z powrotem do domu. Jedyną osobą, która mogłaby mi coś na ten temat powiedzieć, była właśnie Abigail, więc kiedy mama poszła do szkoły (od tamtego wypadku nie brała mnie ze sobą, nie nalegała, żebym chodził na lekcje), zebrałem się na odwagę i zajrzałem do jej pokoju. Nie było jej, pewnie poszła do parku. Zjadłem śniadanie i zupełnie zapominając o nakazie, żebym sam nigdzie się nie oddalał, powlokłem się do centrum. Szedłem pieszo, bo wszystkie moje pieniądze zniknęły gdzieś i nie miałem nawet na bilet. Musiałem przejść kilka przystanków, ale mnie to nie martwiło. Doszedłem już prawie do siebie i sadziłem, że spacer dobrze mi zrobi, jednak idąc ulicami z każda chwilą czułem się coraz gorzej. Miałem wrażenie, że ktoś mnie śledzi, ze ludzie przyglądają mi się badawczo i widzą coś, czego sam nie miałem ochoty zobaczyć. Musiałem sobie z tym wszystkim jakoś poradzić, chociaż naprawdę zupełnie nie wiedziałem, jak. Wciąż ponawiałem bezskuteczne próby przypomnienia sobie szczegółów z tamtej nocy, ale zamiast się uspokoić, coraz bardziej się denerwowałem. Przerażenie, które czułem, spowodowało, że stopniowo zwalniałem krok i do centrum dowlokłem się dopiero koło południa. Usiadłem przy fontannie znajdującej się naprzeciw drzwi wejściowych do galerii handlowej i wpatrując się w rozbryzgujące się krople wody, próbowałem jeszcze raz w myślach cofnąć czas. Nie miałem siły ruszyć się z miejsca. Podparłem głowę skrzydłami i nie patrząc na mijających mnie ludzi, tkwiłem w bezruchu, nie czując upływu czasu. nie miałem siły ruszyć się z miejsca. Nie wiem jak długo tkwiłem przy fontannie, ale w pewnej chwili poczułem, że ktoś położył mi rękę na ramieniu. Nie rękę tylko skrzydło. I nie ktoś tylko Abigail. Przeraziłem się tak bardzo, że aż podskoczyłem gwałtownie i ze strachem obejrzałem się. Stała obok mnie uśmiechnięta. Spytała czy się wystraszyłem, a kiedy wykrztusiłem, że trochę spytała co ja tu właściwie robię. Czułem, ze serce wali mi jak młot pneumatyczny. nie odpowiedziałem. Abigail usiadła obok mnie na ławce. Przesunąłem się odrobinę, żeby zrobić jej miejsce, choć nie wiedziałem jeszcze, czy chcę, żeby tu ze mną była. Nie miałem pomysłu na zmyślanie, więc wzruszyłem tylko ramionami, kiedy zadała następne pytanie. Odwróciłem wzrok, żeby nie zobaczyła moich oczu. Nie wiem, jak długo siedzieliśmy obok siebie, ale w końcu zamiast sobie pójść, i zostawić mnie w spokoju, Abigail położyła mi skrzydło na ramieniu. Tego było już za wiele! Nagle poczułem, że zaczynam się trząść, a po policzkach spływają mi dwa niekontrolowane strumienie łez. nie mogłem się pohamować. Dziewczyna delikatnie mnie objęła i spróbowała uspokoić, ale jej się to nie udało, więc w końcu powiedziała stanowczo, ze nie mogę tu tak siedzieć i płakać, że pójdziemy do domu i porozmawiamy. pokręciłem głową, ale ona wstała z miejsca i wzięła mnie za skrzydło. Powiedziała jeszcze, że wszyscy ludzie na mnie patrzą. Rozejrzałem się dookoła i zrozumiałem, ze ma rację. Kilka mijających nas osób gapiło się na mnie bez skrępowania. ścisnąłem jej skrzydło i już bez protestów dałem się zaprowadzić z powrotem do domu.
Kowalski
  • awatar JJ: Jupi ^^ I love it. Chyba moja ulubiona seria :D
  • awatar Chrisos_recenzje opowiadań: Uf, przeczytałam. Główny nurt historii, jest dla mnie bardzo zabawny, jednak za Pamiętnik Kowalskiego do mnie nie przemawia. Mam wrażenie, że za każdym razem czytam to samo :/ Jednak główna historia, rozbraja mnie do łez(czasami zasmuca). Szczególnie teraz, biedny Skiper, się rozchorował :C Może wreszcie przyszedł czas by wrócić do domu?
  • awatar Lisa Angels: Czytam sobie nowy rozdział i takie wielkie WTF?! o co kaman? Teraz już wiem! Pominęłam jeden rozdział, kłaniam się z przeprosinami. Rozdział taki smutny :C Mam nadziej że Skiper szybko wyzdrowieje
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›