Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 18 marca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate - Writes: Była u nas policja. Mama zgłosiła zaginięcie, bo od ucieczki Szefa minęły ponad dwadzieścia cztery godziny. Zupełnie nie wiedzieliśmy co robić, a ja dodatkowo miałem straszne wyrzuty sumienia. Obwiniałem się, że to wszystko przeze mnie, może gdybym nie uderzył się wtedy o to biurko i nie stracił przytomności nic by się  nie stało. Bo od tego wszystko się zaczęło. Funkcjonariusze natychmiast zaczęli działać, nadali komunikat w radiu, wiadomość o zaginięciu była też w telewizji, ogłoszenie w gazecie... Abigail się rozpłakała, kiedy zobaczyła zdjęcie Szefa w piśmie. Nie mogłem zrobić nic innego, jak tylko mocno ja przytulić. Tak normalnie dostałbym za to po dziobie, ale wtedy nic nie było normalne. Wszyscy chcieliśmy mieć go z powrotem, obiecywałem sobie niestworzone rzeczy. Że kiedy Szef wróci ograniczę kontakty z Abigail, że będę jeszcze grzeczniejszy, że ograniczę eksperymenty, wynalazki i w ogóle całe to naukowe szaleństwo, nawet że pozbędę się Żelusia, chociaż to akurat było najtrudniejsze postanowienie. Tak za nim tęskniłem, tęskniliśmy wszyscy, a najbardziej jego dziewczyna...
Kowalski

Gdzie on był? Co się z nim działo? Czy kiedykolwiek w ogóle do nas wróci? Na te pytania nikt w domu nie znał odpowiedzi. Wpadłam w głęboką depresję i nie potrafiłam wypłynąć z powrotem na powierzchnie. Całymi nocami płakałam, a za dnia siedziałam w oknie wychodzącym na ulicę i wypatrywałam go wszędzie, gdzie się dało, biegałam po parku nawołując, nie chciałam jeść, to już się zaczynało robić straszne. Może gdybym częściej mówiła mu jak bardzo go kocham, jak bardzo by mi go brakowało gdyby nagle zniknął, może by do tego wszystkiego nie doszło. Chłopcy naprawdę starają się robić wszystko, żeby tylko mnie pocieszyć, ale mi to nie wystarcza. Potrzebuję miłości, która okazywał mi Skipper... Ten funkcjonariusz, który był u nas w domu pytał czy to pierwsza ucieczka Skippera, czy ostatnio zauważyliśmy, że dziwnie się zachowywał, standardowe przesłuchanie. A jednak, kiedy pytał o to dziwne zachowanie popatrzyliśmy z Kowalskim po sobie i jedno przez drugie opowiedzieliśmy o pobycie Kowalskiego w szpitalu, że właśnie wtedy Skipper zniknął po raz pierwszy i jak się później znalazł. W szpitalu, z hipotermią! Funkcjonariusz spisał wszystkie zeznania, obiecał, że niezwłocznie zajmie się tą sprawą i że będzie nas informował o wszystkich postępach w śledztwie. Tak właśnie powiedział. W śledztwie. Jakby Skipper robił nie wiadomo co, jakby był o coś oskarżony. Strasznie się wściekłam na tego policjanta, nawet jego słowa nie sprawią, że będzie mi lżej. Nikomu nie przyszło do głowy, żeby szukać go poza Warszawą.
Abigail

U Maszy spędziłem trzy dni, ale przez cały czas czułem się, jakby w jej domu tkwiło jedynie moje ciało. Prowadziliśmy niezbyt ambitne rozmowy, a ja przez cały czas rozpamiętywałem to, co się stało. Cierpiałem. Czułem się tak podle, że nie byłem w stanie już niczego udawać. Masza zorientowała się, że coś jest ze mną nie w porządku i kilka razy pytała, czy nie jestem chory. Nie byłem chory, ale czułem się tak, jakbym w niedalekiej przyszłości miał się całkowicie rozsypać na drobne, bardzo drobne kawałki. Po takich rozmowach przez jakiś czas udawało mi się udawać, że wszystko jest dobrze, ale to nie mogło trwać w nieskończoność. W końcu stwierdziłem, ze dłużej nie mogę udawać. Postanowiłem opuścić dom Maszy i zacząłem ją na to przygotowywać. Masza nie próbowała mnie zatrzymywać. Widocznie to co jej wciskałem było wystarczająco przekonujące, albo znudziło jej się oglądanie mojego dzioba. Najważniejsze, że nie zmuszała mnie do pozostania. Chociaż... Gdzieś na dnie w sercu tliła się we mnie nadzieja, że mi zaproponuje, żebym został jeszcze chociaż na noc. Gdyby wtedy to powiedziała, nie zawahałbym się ani minuty. Nie chciałem wracać do domu. Nagle miasto, w którym mieszkałem od roku, wydało mi się naprawdę odpychające. Czułem, że nigdy się nie wyrwę z tego świata, w którym tkwiłem, odkąd z chłopakami przeprowadziliśmy się do Polski, a który tak ściśle wiązał się z Warszawą. To było moje miejsce, ale ja tego miejsca nie chciałem. Znowu nie wierzyłem w siebie. Miałem przy sobie dwieście złotych. Trochę zostało mi z kieszonkowego, a sto pięćdziesiąt złotych dała mi Masza. Nie wiem, czemu dała mi te pieniądze, ale był to naprawdę piękny gest. kiedy przeliczyłem, ile mam pieniędzy, poczułem się dużo pewniej i nagle pomyślałem, że przecież wcale nie muszę wracać tam, gdzie wracać nie mam po co. W takim nastroju opuściłem jej mieszkanie, obiecując jej, ze zadzwonię, kiedy rzekomo dojadę do domu. Zadzwoniłem po kilku godzinach, z budki telefonicznej, opowiadając jakieś bzdury o podróży, którą odbyłem. To, że wsiadłem w pekaes, a potem przesiadłem się do pociągu, który to zawiózł mnie do Warszawy. Potem wymyśliłem sonie, że pójdę na wybrzeże, zobaczyć plażę i morze. Policzyłem, że pieniędzy starszy mi na kilka tanich noclegów, a w tym czasie może uda znaleźć mi się jakąś dorywczą robotę. W najgorszym przypadku mogłem grac na harmonijce. Robiło się coraz cieplej, więc uznałem, ze sobie poradzę. Nadmiar optymizmu, z jakim podchodziłem do tego, co się wokół mnie działo, właściwie graniczył z głupotą i gdybym rozważał to wszystko w innych okolicznościach, pewnie doszedłbym do wniosku, że oszalałem, ale ja nie bardzo wiedziałem co robię, natomiast wiedziałem, czego robić nie chcę. Nie chciałem wracać, nie chciałem niczego tłumaczyć... Nie chciałem widzieć mamy, Abigail, ani Kowalskiego. Dlatego właśnie pojechałem do Gdańska i dlatego siedziałem na plaży. Zaczynałem nowe życie.
Skipper
  • awatar JJ: Cudowne, cudowne, CUDOWNE!!! I love it! Czekam na następne <3
  • awatar zaczarowana1997: świetne! :P zresztą jak zawsze xd
  • awatar SallyLou: Co za epickie zakończenie :) Rozdział cud-miód :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›