Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 14 marca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski ocknął się w małej drewnianej chatce. Poruszył się, a po chwili otworzył oczy. W kącie domku siedziała na oko dziesięcioletnia Aborygeńska dziewczynka.
- Wody. - wyszeptał pingwinek. Aborygenka natychmiast podała mu miseczkę z wodą. Kiedy pingwinek zaspokoił pragnienie, rozejrzał się z niepokojem. Nie miał pojęcia, skąd się wziął w tej chacie, dlaczego Szeregowy leży obok niego i dalej jest nieprzytomny i kim są pochyleni dam nimi ludzie. Skąd wzięli się tutaj Aborygenie?
- Leż spokojnie. - przykazała mu gestem dziewczyna. starzec stojący za nią wnikliwie przyglądał się pingwinom. Kowalski wciąż nie znał jego zamiarów. Jego czarne, nieprzeniknione oczy nie zdradzały niczego. Tliła się w nich jedynie odrobina smutku.
- Gdzie ja jestem? Co zrobiliście Szeregowemu? - Kowalski nie pamiętał zupełnie nic. Nie wiedział, w jaki sposób znalazł się w tym miejscu.
Następnego dnia zwierzaki czuły się już znacznie lepiej. Gorączka ustąpiła. Oboje nadal nie pamiętali, w jaki sposób dostali się do chaty Aborygenów. Dopiero mała Amila łamaną angielszczyzną wyjaśniła, że razem z dziadkiem znaleźli najpierw nieprzytomnego Kowalskiego, a potem Szeregowego.
- Dziadek powiedział, że jesteście chorzy na malarię. - opowiadała Amila.
- A ta muzyka? - to było wyraźne wspomnienie Kowalskiego.
- Też ją słyszałam. Czasem duchy śpiewają. Duchy lasu i przodków.
Podróż przez namorzynowy las zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Świetliste promienie słońca prześwitywały przez korony drzew, a wystające z zielonkawej wody korzenie tworzyły istne labirynty. Trudno było powiedzieć, ile tak naprawdę czasu upłynęło, nim łódka dopłynęła do kamienistego brzegu.
- To tutaj. - powiedziała z powagą Amila zatrzymując się na niewielkiej polanie. Pingwiny rozejrzały się z zachwytem. Gdzieniegdzie w ziemi połyskiwały małe i duże diamenty.
- Więc ona istnieje? - odezwał się Kowalski. - Prawdziwa Diamentowa Dolina. Jak w mojej ulubionej książce. - powiedział podnosząc niewielki kawałek delikatnego kruszcu.

- Gdyby nie Aborygeni zginęlibyśmy z Szeregowym. - Kowalski kolejny raz opowiadał całą historię.
- Jak tam było? - spytała Abigail.
- Całkiem fajnie. - odparł z uśmiechem Szeregowy. Uratowani rzucili ukradkowe spojrzenie w moją stronę, razem z resztą odeszli jeszcze kilka kroków i Kowalski wyciągnął zabrany z Doliny diament.
- Prawdziwy? - odezwała się Abigail.
- Amila zaprowadziła nas do Doliny. - powiedział Szeregowy. Pozostali spojrzeli na niego z niedowierzaniem.
- To prawda. - dodał Kowalski, ale więcej nie zdążył powiedzieć, bo całą polaną wstrząsnął głośny wrzask. Z kampera wybiegła ciocia Jola w piżamie i dziwnym ręczniku na głowie. Wrzeszczała jak opętana i potrząsała głową.
- Zabierzcie to ze mnie! Ratunku! Aaa! - podskakiwała śmiesznie, jakby chciała zrzucić ten włochaty ręcznik na ziemię. - Ratujcie mnie! - ciocia wciąż odprawiała dziki taniec, podskakując.
- Uspokój się, stój! - chociaż krztusiłam się ze śmiechu, postanowiłam pomóc cioci Joli. Dziwny ręcznik na głowie cioci okazał się wczepiony m w jej włosy misiem koala.
- Skąd ta bestia wzięła się tutaj?! - krzyknęła ciocia Jola. - Zlazł mi na głowę z górnego łóżka. Czy ja wyglądam na drzewo? Czy ja jestem eukaliptusem? Całą wieczność zajęłoby mu przejście z lasu aż tutaj. Ktoś mu pomógł w tej podróży.
- Nie mam pojęcia skąd ten koala wziął się u nas. - powiedziałam. - Ale chyba domyślam się, jak się tu dostał. - popatrzyłam groźnie na pingwiny, a one spojrzały po sobie i roześmiały się jak na komendę.
  • awatar Kate - Writes: "Mogę dołączyć, Szefie, mogę dołączyć? Tak wiele to dla mnie znaczy, byłem dobrym żołnierzem, prawda!? Obiecuję, że będę tworzył/robił tylko dwa wynalazki w tygodniu, że będę dobrym, dobrym żołnierzem! Proszę, tak słodko proszę!" :D Kocham ten obrazek.
  • awatar gość: Heheh tak, misie koala są straszne ;D Obrazek mi się kojarzy z odcinkiem z Invexpo, urocze :D
  • awatar Setton: Świetny rozdział, jak zwykle z resztą :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›