Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 13 marca 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dwie przemoknięte postacie przedzierały się przez skąpany w ulewie mroczny i dziki, tropikalny las. Pingwiny ledwo trzymały się na nogach. Kowalski i Szeregowy mieli smutne minki. Byli głodni i wyczerpani długa wędrówką, chciało im się pić. Tylko dzięki Kowalskiemu mieli ze sobą trochę wody i jedzenia, choć i ta odrobina już dawno się skończyła. Wesoła wycieczka zmieniła się w prawdziwy koszmar. Najwidoczniej nie na darmo miejsce, w którym się znajdowali nazwano Przylądkiem Udręki.
- Już dalej nie mogę. - Szeregowy poczuł, że uszły z niego wszystkie siły.
- Jeszcze kawałek, musimy się schronić przed deszczem. - Kowalski, mimo, że sam był u kresu sił, z wielkim niepokojem patrzył na młodszego przyjaciela. - Zbudujmy szałas. - naukowiec od razu przeszedł do konkretnych decyzji. - Będziemy mogli odpocząć. Zbudujemy szałas, rozpalimy ognisko i poszukamy czegoś do jedzenia, a ty odpoczniesz. Dopiero wtedy możemy ruszyć dalej. - oświadczył tonem, który nie znosił żadnego sprzeciwu.
- Jak chcesz rozpalić ognisko? Nie mamy zapałek ani zapalniczki.
- Może ty  nie umiesz, ale ja potrafię rozpalić ogień w każdych warunkach. - powiedział Kowalski. Szeregowy popatrzył na niego z podziwem. Chwilę potem jasno płonął ogień, a zwierzaki suszyły piórka. Szeregowemu głośno zaburczało w brzuszku.
- Mam tylko tyle. - powiedział Kowalski podając przyjacielowi ostatnia kanapkę.
- Ty nie chcesz? - spytał Szeregowy biorąc od naukowca jedzenie. Kowalski pokręcił głową przecząco, o wiele bardziej niż jeść chciało mu się pić. Pingwinek odgonił komary.
- Kładź się Szeregowy. - poprosił. - Wezmę wartę. A jutro rano coś wymyślimy. - obiecał. Szeregowy popatrzył na niego szeroko otwartymi oczkami, a potem posłusznie zwinął się w kłębek na trawie.

Kowalski przebudził się. Była jeszcze noc. Ogień w ognisku wygasł zupełnie, a Szeregowy spał smacznie skulony na trawie. Pingwinkowi wydawało się, że znowu słyszy dziwną, melodyjną pieśń. Zerknął na przyjaciela. Szeregowy nie powinien się teraz obudzić. Kowalski podniósł się. Pieśń była smutna i bardzo przejmująca, a każda jej nuta ściskała serce. Kto mógł ją śpiewać? Kowalski wiedział, że nie powinien tego robić, ale miał wrażenie, że tajemnicza melodia wabi go i przyciąga. Wstał i jak zahipnotyzowany podążył za pieśnią. Blada poświata księżyca przedzierała się przez czarne, powyginane konary drzew i oświetlała mu drogę.
Kiedy nad ranem Szeregowy przebudził się, przetarł oczka zdziwiony. Czuł się, jakby zażył jakiś środek usypiający, choć oczywiście tego nie zrobił. Potarł bolące skronie, próbując przypomnieć sobie, jak doszło do tego, że zasnął tak głęboko.
- Ach tak, ta dziwna muzyka. - przypomniał sobie wreszcie. Usłyszał coś jakby pieśń, a zaraz potem usnął. Zerwał się na równe nogi, żeby obudzić Kowalskiego, ale Kowalskiego nie było.
- Kowalski, gdzie jesteś? - głos Szeregowego był pełen niepokoju. Rozglądał się nerwowo, ale nigdzie nie widać było żadnego śladu pingwinka. Zupełnie jakby się rozpłynął. Przez chwilę myślał, ze Kowalski musiał skorzystać z ubikacji, odszedł gdzieś i zaraz wróci, ale im więcej czasu mijało, tym bardziej Szeregowy był przekonany, że jego przyjaciel zniknął na dobre.
- Kowalski, Kowalski! - zawołał gorączkowo, odbiegając od miejsca obozowiska. - Kowalski, gdzie jesteś?! - głos pingwinka zadrżał, a po policzkach popłynęły mu łzy. Zatrzymał się. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że biegł na oślep i teraz zupełnie nie wiedział gdzie się znajduje.
- Kowalski! - zawołał jeszcze raz. Oparł się o pień drzewa. Nagle zrobiło mu się dziwnie słabo. Potem zakręciło mu się w głowie i stracił przytomność.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›