Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 27 lutego 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Abigail siedziała w łazience już pół godziny, co nieco irytowało chłopców. Oni też chcieli zmyć z siebie zmęczenie i pustynny piasek.
- Abigail, zlituj się! - jęczał Skipper, stukając w drzwi łazienki.
- Już wychodzę, już. - odpowiedziała dziewczyna otwierając drzwi. Była czysta i pachniała szamponem arbuzowym, a w skrzydle trzymała suszarkę do włosów. Skipper śmignął pod prysznic, a w końcu nadeszła też kolej Kowalskiego.
- Kowalski, pomóc ci może? - spytał pan Frankowski, kiedy pingwinek szedł do łazienki.
- A mógłby pan? - spytał zwierzak.
- Mógłbym, już do ciebie idę. - chwilę potem po piórkach Kalskiego spływały strużki chłodnej wody. to była miła odmiana po całym dniu wędrówek w nieznośnym upale. Zamknął oczy i pozwolił panu
Frankowskiemu wypłukiwać piasek ze swoich piórek. Silny strumień wody zaczynał łaskotać go w brzuszek i Kowalski nie mógł powstrzymać się od chichotu. Zadzwoniła komórka i nauczyciel wyszedł. W tym czasie pingwinek skończył brać prysznic i otulił się dużym, puchatym ręcznikiem.
- Kto dzwonił? - zapytał, kiedy pan Frankowski skończył rozmawiać.
- Wasza Kasia. - odpowiedział nauczyciel, wycierając pingwinka do sucha. Kowalski zmarkotniał. - Pytała czy wszystko w porządku i jak się bawicie.
- Mogę z nią porozmawiać? - pingwinek zorientował się już dawno, że zapomniał z domu komórki. Pan Frankowski dał mu swój telefon. Kowalski wybrał numer domowy i długo stał z komórką przy uchu.
- Nie odbiera. - powiedział w końcu i oddał telefon poloniście.
- Pewnie jest zajęta. - pocieszył go nauczyciel. - albo już się położyła. Kiedy z nią rozmawiałem wydawała się zmęczona. Ty też już się kładź, dobranoc. - pingwinek posłusznie nakrył się kołdrą. Nieubłaganie zbliżał się dzień wyjazdu z krainy faraonów.

- O, to było wspaniałe przeżycie! - powiedział Skipper, pokazując mi zdjęcie z Doliny Królów.
- A ja się wtedy zatrzasnąłem w grobowcu i nie mogłem wyjść. - dorzucił Kowalski. - Tam było tak ciemno, nic nie widziałem, nie słyszałem wołania, trzymałem się tylko kurczowo drzwi i półtorej godziny płakałem. Naprawdę chciałem stamtąd wyjść. I tak bardzo się bałem.
- Tak, a kiedy minęło już te półtorej godziny to pan Frankowski musiał go drugie tyle uspokajać. - do pokoju weszła Abigail niosąc ciastka przywiezione z Egiptu.
- No, to widzę, że wycieczka pełna wrażeń. - uśmiechnęłam się. Skipper pokiwał głową.
- Tak. - potwierdził. - A jak szliśmy na piechotę do Luksor to Kowalski wtedy... - naukowiec w jednej chwili znalazł się obok przywódcy i zatkał mu dziób.
- Szefie, proszę, niech to zostanie miedzy nami. - powiedział szeptem i zaśmiał się nerwowo
- A ja o mało nie dostałam udaru słonecznego. - powiedziała Abigail. - to było takie jedno niemiłe zdarzenie. No, w sumie niejedno. - dziewczyna mrugnęło porozumiewawczo do Kowalskiego.
- Abigail, ja bym chciała zobaczyć cię w sari. - powiedziałam.
- Nie ma sprawy. - odparła dziewczyna. - Pójdę się ubrać.
- A wiesz, że w Egipcie mają toalety publiczne bez drzwi? - zaczął z innej strony Skipper.
- Szefie! - jęknął błagalnie Kowalski. - Niech Szef się znęca nad kimś innym.
- Skipper. - pokręciłam głową przecząco. - Nie wiem o co chodzi, ale daj już sobie spokój. - powiedziałam ostro. Do pokoju weszła Abigail. Miała na sobie różowe sari, a na skrzydełkach złote bransoletki. I wyglądała prześlicznie.
  • awatar Abstrakcyjny blog: Nie wiem czemu ale zawsze jak czytam twoje opowoadania to chce mi soe smiac pewbie przez pingwiny. Ale bardzo fajne Zapraszan do mnie
  • awatar Abstrakcyjny blog: Nie wiem czemu ale zawsze jak czytam twoje opowoadania to chce mi soe smiac pewbie przez pingwiny. Ale bardzo fajne Zapraszan do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›